Sezon skończony, co dalej?

Sezon, który miał być dla Philadelphii najlepszym od lat, jest już skończony. Chociaż do faktycznego końca rozgrywek został jeszcze ponad miesiąc, Sixers są już na pozycji przegranego i nikt już nawet nie sili się udawać, że jest inaczej.

Jrue HolidayNajwiększe odzwierciedlenie ma to w meczach – a to więcej czasu dostaje Moultrie (to dobrze), a to w wyjściowej piątce wyjdzie Jennings, a to ławka rezerwowych spędza na parkiecie niemalże tyle czasu, co starterzy. Nie licząc może Jrue Holiday’a, który dalej gra niemal po 40 minut w każdym spotkaniu zbierając cenne doświadczenie na przyszłe, miejmy nadzieje udane sezony (chociaż w ostatnich meczach ma akurat więcej asyst niz punktów, ale to też dobrze).

Dlatego nie będziemy sobie już na Sixers.pl zaprzątać głowy dokładnie 20 meczami jakie pozostały do końca rozgrywek, lepiej pomyśleć co czeka nas po nich. Na razie więcej jest niewiadomych, a wśród nich najważniejsze dwie:

  • Czy kusić Andrew Bynuma tłustym kontraktem i tak jak było wcześniej zaplanowane, opierać przyszłość na nim?
  • Czy zaufać Dougowi Collinsowi na jeszcze jeden rok?

 

Bynuma należy pożegnać, bo nie tylko udowodnił, że jego stan zdrowia wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem (które warto było podjąć rok temu w perspektywie kończącego się kontraktu, ale nie teraz kiedy trzeba by było mu słono zapłacić), ale także pokazał, że mentalnie nie nadaje się do tej drużyny i nie jest z niego dobry materiał na lidera. W zależności od tego, kogo wraz z Bynumem pożegnają Sixers, mogą dysponować latem nawet 18 milionami dolarów. Przed zamknięciem okienka transferowego bezskutecznie walczyli o Josha Smitha i Ala Jeffersona, ale pełna lista wolnych agentów jest o wiele dłuższa i wciąż atrakcyjna.

Doug CollinsBardziej złożona kwestia to posada trenera. Z jednej strony nie można obwiniać Douga Collinsa o postawę Bynuma, o kontuzje obu Youngów, Richardsona i nierówną grę Turnera. Z drugiej to on jest odpowiedzialny za dziwną rotację graczy, to on ubiegał o sprowadzenie Kwame’a Browna, który teraz grzeje ławę i wreszcie to on przed sprowadzeniem Bynuma miał surrealistyczną wizję gry „dwiema wieżami” w osobach Hawesa i Allena.

Kto mógłby być potencjalnym następcą Collinsa? Do wyboru m.in. Stan van Gundy, Brian Shaw, Michael Curry (nie!), Bill Lambeer, Bob Mcadoo, Avery Johnson, Scott Skiles i Nate McMillan. Ja bym jednak dał Collinsowi ostatnią szansę, bo męczące są już karuzele trenerskie w Sixers, które i tak niewiele przynoszą. Nawet jeśli zamienimy Bynuma na prawdziwą gwiazdę i poszczęści się nam w drafcie, to w przyszłym sezonie o najwyższych celach i tak można zapomnieć, więc w najgorszym wypadku Collins podszlifuje zawodników i za rok będzie go można z czystym sumieniem wysłać na bezrobocie pożegnać.

1 komentarz

  1. Artek napisał(a):

    Tak na dobrą sprawę to nie za bardzo jest w kim wybierać w offseason :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *