Najgorsze transfery Sixers

Jesteśmy z Wami od 2001 roku. To żadne odkrycie, bo informacja ta zawarta jest w logo na Sixers.pl. Za to ciekawsze jest to, że przez ponad 12 lat istnienia tej strony w Philadelphii 76ers przewinęło się aż ośmiu trenerów i czterech GM’ów. Dosyć sporo. Co za tym idzie, mamy długą listę transferów, wymian, wiele wyborów w drafcie itp. Wiele z nich nietrafionych, źle pomyślanych. Kilka naprawdę koszmarnych. Postanowiłem więc zrobić subiektywną listę najgorszych ruchów transferowych i transakcji Sixers od momentu powstania tej strony.

Zapraszam do dyskusji – zgadzacie się, czy nie? Inna kolejność? A może o kimś zapomniałem, bo w końcu o złych rzeczach najlepiej szybko zapomnieć?

 

MIEJSCE 7:
Wybór w drafcie 2010 roku Evana Turnera.

Turner vs. SunsSixers pokazali w ostatnich latach, że mają dobrą rękę do wysoki czy też dalszych wyborów w drafcie (Iguodala, Holiday, Dalembert, Iverson czy kupieni tuż po drafcie Green i Korver). Kiedy więc wybierali w 2010 roku z numerem drugim, apetyty były ogromne.

Evan Turner jak do tej pory rozczarowuje, gra bardzo nierówno, świetne mecze przeplata ze słabiutkimi. Nie wiadomo, kiedy można na niego liczyć. Największym problemem wydaje się być słaba psychika tego zawodnika. Doug Collins powiedział chyba słusznie, że „Evan po prostu za bardzo się stara i za bardzo przejmuje”. Biorąc pod uwagę, że draft nie należał do najlepszych oraz znając średnie Turnera w minionym sezonie (13/6/4) zdecydowanie nie nazwałbym go bustem. Ale pamiętając, że z dalszymi numerami wybrano DeMarcusa Cousinsa czy Paula George’a, to…

 

MIEJSCE 6:
Rezygnacja z Andre Millera w 2009 roku.

Gdy w 2006 roku Sixers musieli pilnie pozbyć się Allena Iversona, byli krytykowani za to, że w zamian dostali „jedynie” Millera. Ale Andre jako klasyczny rozgrywający zapełnił wreszcie lukę po Ericku Snowie, dodatkowo miał dobry wpływ na młodzież. Wydawało się, że zagości w Philadelphii na dlużej, ale nie – zrezygnowano z niego latem 2009 roku, kiedy był wolnym agentem. Sixers wówczas totalnie się nim nie interesowali. W konsekwencji w klubie brakowało porządnego rozgrywajacego aż do sezonu 2012/13, kiedy swój talent pokazał Jrue Holiday.

 

MIEJSCE 5:
Wymiana Eric Snow – Kedrick Brown i Kevin Ollie, 2004 rok.

Eric SnowSixers chcieli przesunąć Allena Iversona z SG na PG, więc Snow był zbędny i wylądował w Cleveland. Iverson dalej grał świetnie, ale jakby spojrzeć dzisiaj na jego karierę, to największe sukcesy drużynowe osiągał jako SG, a jego zespoły spisywały się najgorzej, gdy był rozgrywającym. Osobiście uważam zmianę jego pozycji za wielki błąd, który miał duży wpływ na dalsze losy tego koszykarza.

A co z transferem? O Brownie nikt już nie pamięta. Ollie’go pamiętamy, ale jako zawodnika głębokich rezerw, który przez braki kadrowe grał przesadną ilość minut. Snow po odejściu z Sixers rozegrał jeszcze trzy pełne sezony ze słabymi średnimi 4 ppg i 4 apg. Ale w tym przypadku statystyki kłamią. Eric grał minimum 23 minuty w każdym meczu przez trzy lata, bo jako klasyczny PG był bardzo przydatny dla młodego LeBrona Jamesa. Sixers odczuwali brak tego typu rozgrywającego aż do czasów sprowadzenia Andre Millera.

 

MIEJSCE 4:
Pozyskanie Jasona Kapono za Reggie Evansa w 2009 roku.

Dwa lata po odaniu Kyle’a Korvera filadelfijczycy byli jedną z najgorszych drużyn w rzutach za trzy. Lekarstwem na fatalną skuteczność zza łuku miał być Jason Kapono. Jeden z najlepszych w historii specjalistów w rzutach za trzy miał sprawić, że Sixers będą groźni z dystansu.

Ale Kapono zostawił najwyraźniej swoją skuteczność w poprzednim klubie. Za trzy nigdy nie rzucał tak słabo jak w Philadelphii (37%), w ogóle nie mógł się odnaleźć w ofensywie (a o defensywie szkoda nawet pisać), więc szybo zaczął grzać ławę. Sixers nie tylko wciąż brakowało strzelca za trzy, ale też walczaka pod tablicami i dobrego ducha zespołu jakim był oddany Reggie Evans. Kapono opuścił Sixers nieco ponad rok później, miał epizod w Lakers, teraz gra w Europie. Evans ma się dobrze, ostatnio rozgrywał jeden z najlepszych sezonów w karierze w barwach Nets.

 

MIEJSCE 3:
Kyle Korver za Gordana Giricka i wybór w drafcie w 2007 roku.

Kyle KorverDo dzisiaj nie wiem skąd pomysł na rezygnację z Korvera. Giricek był niewypałem, który nawet nie zadomowił się w Philadelphii, a wybór w drafcie zamienił się na Trevora Bookera, rezerwowego Washington Wizards.

Po oddaniu Korvera przez ponad dwa sezony Sixers byli jedną z najgorszych drużyn w NBA w rzutach za trzy punkty. Korver z kolei był bardzo przydatny w Jazz, potem spisywał się nieźle w Bulls, a ostatnio przeżywa renesans w Hawks, gdzie ratował ten zespół swoimi trójkami w tegorocznych play-offs.

 

 

 

 

MIEJSCE 2:
Oddanie Dikembe Mutombo za Keitha van Horna i Todda MacCullocha w 2002 roku.

Mutombo & IversonGdy w sezonie 2001-02 Sixers odpadając w pierwszej rundzie nie powtórzyli sukcesu, jakim był awans do Finałów NBA w 2001 roku, postawiono zrezygnować ze starzejącego się Mutombo, stawiając na młodszych podkoszowców. Keith van Horn miał pomóc ofensywnie Allenowi Iversonowi, ale nie sprawdził się: z AI grał nieźle, ale gdy go brakło z powodu kontuzji, nie umiał wziąć ciężaru gry na siebie. W play-offs w ogóle zniknął. MacCulloch zapowiadał się nieźle, ale wkrótce wykryto u niego rodzoną wadę kości. Zakończył karierę w 2004, po zaledwie czterech latach w lidze. Sixers płacili mu jeszcze przez dwa sezony. Z kolei Mutombo faktycznie grał coraz mniej i słabiej, ale w NBA był do 2009 roku, pomagając doswiadczeniem (np. Yao Mingowi w Rockets) i strasząc blokami w strefie podkoszowej.

Skutki tej transakcji to lawinowe transfery „dziadków”. Po roku van Horna zamieniono na Glenna Robinsona. Ten też miał już najlepsze lata za sobą, po kolejnym roku oddano go do Hornets (w tym samym sezonie grał jeszcze w Spurs, po czym zakończył karierę) pozyskując innego emeryta Jamala Mashburna (wraz z Rodney Rogersem). Mashburn w Sixers w ogóle się nie pojawił, zakończył karierę rok poźniej, chodziło o jego wygasający kontrakt.

 

MIEJSCE 1:
Pozyskanie Andrew Bynuma w 2012 roku za m.in. Andre Iguodalę i Nikolę Vucevica.

Andrew BynumPo zaskakująco dobrych play-offs 2011 roku Sixers stwierdzili, że z takim składem więcej i tak już nie osiągną. Poświęcono więc Andre Iguodalę, Mo Harklessa i Nika Vucevica. Lekarstwem miał być Andrew Bynum, który po wyleczeniu kontuzji jaka gnębiła go w Lakers mógł albo stać się franchise playerem w Philadelphii, albo w razie niepowodzenia mógł być zapomniany już po roku wraz z jego kończącym się kontraktem. Typowa sytuacja win/win, w której Sixers teoretycznie nie groziła przegrana.

Bynum nie pojawił się na parkiecie nawet na minutę z powodu przedłużającej się kontuzji kolan. I już nie pojawi, bo latem znalazł pracę w Cavaliers. Ale Sixers wbrew teorii przegrali ten transfer z kretesem, bo nikt nie przewidział „czynników dodatkowych”. Że bez oddanych zawodników i bez Bynuma zespół nie awansuje nawet do play-offs. Że Bynum swoim infantylnym zachowaniem i ciągłym odwlekaniem rzekomego powrotu do gry zniecheci do siebie i do klubu kibiców oraz media. Że Harkless okaże się lepszym zawodnikiem, niż myślano w Philadelphii. Że Vucevic okaże się wielkim talentem, jednym z najlepszych centrów NBA w minionym sezonie. To wszystko kosztowało posady GM Tony’ego DiLeo oraz trenera Douga Collinsa. Z tego też powodu nowe władze Sixers zrozumiały, że z jedną gwiazdą (Holiday) nie da się teraz wygrać ligi, a skoro drugiej nie można sprowadzić na tak mało atrakcyjny rynek, to trzeba zacząć wszytsko od nowa stawiając na dwa najbliższe drafty i rynek wolnych agentów latem 2014 roku – to z kolei przyczyniło się do oddania ulubieńca kibiców, Jrue Holiday’a.

5 komentarzy

  1. sznida napisał(a):

    Giricek, aż zapomniałem, że ktoś taki grał w Sixers…

  2. Wilt100 napisał(a):

    Fajny temat. W sezonie ogórkowym też warto coś poczytać. Nie zgodziłbym się z Bynumem na 1 miejscu. Tzn. wiadomo to subiektywna lista, więc może powiem tak: na mojej liście tego trejdu wcale bym nie umieścił. Sixers Hinkiego z Nerlensem i talentem z draftu 2014 > Sixers DiLeo i Collinsa z Jrue, Iggy’m, Vuceviciem, Harklesem i nawet zdrowym Bynumem. Ja od lat marzyłem o przebudowie i świeżości, jaką może wnieść młody talent.

    Ostatnio przeglądałem libertyballes i jeden gość przypomniał o sytuacji z sezonu 2006-07 i chyba to jest u mnie pierwsze miejsce najgorszego trejdu w tym okresie. Iverson za Andre Millera i Joe Smith’a. W tamtym sezonie byliśmy dramatycznie słabi. Do przerwy na ASW był bilans 17-36. Można było skorzystać z okazji i zatankować przed obiecującym draftem. Ale nie, Sixers pozyskali Millera, który ogarnął burdel na rozgrywaniu i skończyli bilansem 18-11, a w efekcie 35-47. Kto wie, może przegrywając te kilka meczów więcej trafiłby nam się Kevin Durant. A tak, tradycyjny sezon Philly.

    Na drugim miejscu mam Evana Turnera. I zdecydowanie nazwałbym go bustem. Pamiętam, że miałem wielkie nadzieje. Nawet opieprzyłem kumpla na uczelni, że śmiał wątpić, że Sixers wybiorą jakiegoś kocura. Mówił, że tylko Wall się liczy. W sumie obaj się pomyliliśmy. George w NBA wystrzelił i okazał się mega stealem. Monroe bardzo solidny. Przed Favorsem wg mnie sezon życia. Będzie szalał. Cousins jak odejdzie z Kings też będzie dominatorem. 13/6/4 Turnera wygląda nieźle tylko na pierwszy rzut oka. Człowiek bez pozycji w NBA. Jego skuteczność w zeszłym seoznie to niecałe 42%. Słabiutko z osobistych. Kreator gry też nie taki, na jakiego się zapowiadał. 4 asysty, ale i ponad 2 straty na mecz. Przechwyty i bloki śladowo. Słaby motor, brak jumpshota, wiecznie wystraszony.

    I najniższy stopień podium dla wyboru Marreese’a Speightsa. Rzadko się zdarza, by wybierać z 16 numerem i tyle talentów przegapić (m.in. Roy Hibbert, JaVale McGee, Ryan Anderson, Serge Ibaka, Nicolas Batum, Nikola Pekovic, Omer Asik, DeAndre Jordan). I pomyśleć, że szukaliśmy wysokiego…

  3. iCivre napisał(a):

    Popieram, super temat. Zmotywował mnie do przypomnienia sobie wszystkich ruchów Sixers od 2000 roku :D

    W temacie:
    IMO, Z perspektywy czasu trade po Bynuma z pewnością będzie oceniany jako wtopa dekady (pewnie również ścisła czołówka całej historii Sixers). I nie chodzi tutaj o to, że Sixers na ten transfer poszli, ale ile w ostatecznym rozrachunku stracili. Uważam, że wtedy to była dobra decyzja i pierwszy powiew świeżości od nowych władz. Albo zostajemy contenderem albo przebudowujemy wszystko od zera, ale przede wszystkim przestajemy się pętać po środku tabeli bez żadnej przyszłości. Z tych powodów ten transfer znalazłby się pewnie wysoko również na liście najlepszych ruchów Sixers od 2001 (zwłaszcza, że było ich jak na lekarstwo ;) ). Wśród najgorszych jest na miejscu nr 2 – strata Iguodali, a przede wszystkim obiecujących Vucevica i Harklessa to ogromny cios. Wystarczy wyobrazić sobie, gdzie byliby Sixers teraz gdyby trzon przebudowy mogli stanowić nie tylko MCW, Noel, ale również Vuce, Moe i kolejny pick w top10 pozyskany za Iguodalę.

    Moje miejsce nr 1 to zdecydowanie wybór Turnera w drafcie. Sixers wygrali w totka w tamtym sezonie – skład był o wiele lepszy niż bilans i tutaj taki prezent. Idealna sytuacja by przeskoczyć wreszcie do czołówki ligi. Do wyboru każdy poza Johnem Wallem + nieskończenie wiele opcji trade’owania pickiem (analogia do Noela za Holidaya, wymiana za pick w przyszłej loterii etc.). Z tego wszystkiego Sixers wyszli z Turnerem, który w NBA nigdy nie będzie kimś (chyba, że mówimy o zespole z bottom5).

    Co do listy to brakuje mi jeszcze dwóch wymian:
    1) Thabo Sefolosha za Rodney’a Carney’a (draft 2006) – Carney nic w NBA nie pokazał, a Thabo jest w ścisłej czołówce zadaniowców ligi i mógł być nasz…
    2) oddanie Williego Greena i Jasona Smitha za Craiga Brackinsa i Dariusa Songalię – Songalia oczywiście był już wtedy skończony, chodziło o Brackinsa, który okazał się całkowitym niewypałem. Z kolei Green i Smith to również wartościowi zadaniowcy w NBA.

  4. Wilt100 napisał(a):

    A swoją drogą popatrzcie, że masa czołowych zadaniowców przewinęła się przez Philly przez te ostatnie lata: Reggie Evans, Kyle Korver, Matt Barnes, Thabo Sefolosha, Jason Smith. Ostatnio był Dorell Wright.

  5. JoMadafakaJo napisał(a):

    Sixers chcą pozyskać Eric’a Gordona z Pelicans…. problem w tym, że NOP(e) chcą Young’a i wybór 1 rundy… (lol).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *