Sixers – Jazz 104:97

Piąte zwycięstwo z rzędu wywalczyli dzisiejszej nocy zawodnicy Philadelphii przeciwko Utah Jazz! W spotkaniu nie zagrał Joel Embiid oraz Jeryd Bayless, zaczynaliśmy wiec w piątką: Simmons, Reddick, Covington, Saric, Holmes.

Pod nieobecność Joela świetnie w mecz wszedł zastępujący go Holmes. Wracający po kontuzji center najpierw pięknie wykończył zagranie alley-oop od Simmonsa, następnie sam asystował przy punktach Australijczyka z pod kosza, a zakończył wszystko dynamicznym wejściem w pomalowane, wyprowadzając drużynę na prowadzenie. Dodając do tego trójkę rzuconą przez Covingtona zmusiliśmy trenera drużyny z Salt Lake City już w 8 minucie by brać czas przy wyniku 12:7 dla Sixers. Gospodarze po przerwie dalej mieli problemy ze skutecznością z gry ( tylko 24% w pierwszej kwarcie i 9/12 z linii rzutów wolnych), co filadelfijczycy skrzętnie wykorzystali notując run 20-3. Trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty na parkiecie pojawił się skreślony już chyba przez większość kibiców z „Miasta Braterskiej Miłości” Jahlil Okafor, lecz zamiast utrzeć im nosa dobrą grą, Amerykanin zaznaczył się jedynie szybkimi trzema faulami i stratą, co zakończyło jego popisy tego wieczora. Po oszałamiającym przedstawieniu kolegi gracze z Philadelphii byli w takim szoku, że sami zaczęli popełniać proste błędy, dzięki czemu gospodarzom udało się lekko zmniejszyć straty i pierwszą kwartę zakończyliśmy wynikiem 32:21.

Przez równo połowę drugiej odsłony udawało się utrzymywać bezpieczną 9-11 punktową przewagę, pomimo widocznego gołym okiem braku Embiida w obronie. Zawodnicy Utah co chwilę wchodzili bez większych problemów pod kosz. Pomimo starań, ani Holmes, ani Okafor Johnson, nie byli wstanie ich powstrzymywać co skutkowało też szybko łapanymi przewinieniami. Na koniec pierwszej połowy wszyscy nominalni centrzy szóstek mieli ich już po trzy. Oprócz problemów w obronie pojawiły się tez problemy w ataku, co doprowadziło do ostatecznego roztrwonienia przewagi niecałe 2 minuty przed końcem. Do szatni schodziliśmy z prowadzeniem 46:44.

Trzecią kwartę rozpoczynamy od zrywu 10:3 dzięki przebudzeniu Simmonsa (ledwie 4 punkty w pierwszej połowie) i trójkom Saricia oraz Reddicka. Wreszcie zaczynamy grać agresywniej w obronie, co skutkuje prostymi stratami gospodarzy. Wychodzimy nawet w pewnej chwili na 18 punktowe prowadzenie. Problemy mamy jedynie z liczbą fauli, co wymusza na trenerze Brownie częstą rotację, gramy chwilami nawet z Saricem na centrze i Simmonsem na pozycji numer cztery. Pod koniec kwarty gospodarze w końcu spostrzegli, że skoro z gry dzisiaj im nie idzie, to chyba pora wykorzystać dziury w obronie drużyny przeciwnej i ostatnie dwie minuty spędzili prawie wyłącznie na rzutach z linii rzutów wolnych zmniejszając straty do ledwie 9 punktów- 80:71.

Finałową odsłonę rozpoczynamy od trojki Covingtona, jednak potem przychodzą trzy nietrafione wolne na cztery możliwe, oraz trzy z rzedu praktycznie, identycznie rozegrane akcje przez McConnella, kończone podaniem pod kosz. Pierwsza zakończona punktami Holmesa, druga blokiem na Covingtonie, a trzecia przejęciem przez Udoha i szybkimi punktami dla gospodarzy. Momentalnie przewaga topnieje do 8 oczek. Na całe szczecie gospodarze wciąż woleli rzucać w obręcz, niż do niej przez co udaje nam się odskoczyć i utrzymać co najmniej dziesięciopunktową przewagę do prawie ostatnich sekund meczu.

Zwyciężamy ostatecznie 104:97 tracąc jeszcze kontrole nad wynikiem w samej końcówce. Na szczęście trafione rzuty osobiste przez Saricia, 10 sekund przed ostatnią syreną pozbawiły ostatecznie zawodników Utah nadziei. Jeżeli miałbym wymienić kogoś, dzięki komu odnosimy 6 zwycięstwo w sezonie, to są to zdecydowanie zawodnicy drużyny przeciwnej, którzy rzucali z oszałamiającą skutecznością 30,3% ( 23% za trzy). Smuci niestety nawet pomimo osłabienia w postaci braku dwóch zawodników pierwszej piątki fakt, że gracze z Philadelphii zamiast stłamsić przeciwnika, dostosowali się do niego poziomem czego przykładem są aż 33 faule!

Indywidualnie na pewno warto wyróżnić wracającego powoli do formy z zeszłego sezonu Saricia ( 25 punktów, 10 zbiórek, 1 asyst), JJ Redicka (20 punktów, 3 zbiórek, 2 asyst), oraz Bena Simmonsa który zaliczył kolejne double- double (16 punktów, 13 zbiórek, 6asyst, 3 przechwyty i 3 bloki).

Kolejny mecz za dwa dni w Sacramento.

17 komentarzy

  1. GolasDGL napisał(a):

    „Jeżeli miałbym wymienić kogoś, dzięki komu odnosimy 7 zwycięstwo w sezonie, to są to zdecydowanie zawodnicy drużyny przeciwnej” – 6 zwycięstwo jak się nie mylę ;)

  2. meler napisał(a):

    Hej, jaki był powód nieobecności Embiida?

    • GolasDGL napisał(a):

      Oszczędzanie go żeby nie doznał urazu i nie wypadł na dłuższy czas, takie tłumaczenie spotkałem w sieci ;)

  3. sznida napisał(a):

    Seria przynajmniej 5 zwycięstw z rzędu ostatni raz była odnotowana w sezonie 11/12 (wtedy było 6 zwycięstw). Był to sezon kiedy w składzie mieliśmy takich zawodników jak Iguodala, T. Young i Holiday, a każdy oczekiwał walki o jak najwyższą pozycję w lidze

  4. Paweł CD3D napisał(a):

    Jeżeli nic się nie zmieni, to oglądamy właśnie ostatni sezon gry Stauskasa w NBA… Musiałaby nastąpić jakaś plaga kontuzji, żeby wrócił do rotacji – chociaż i to nie jest pewne w kontekście Korkmaza?

    W trzech meczach sezonu spędził na parkiecie łącznie tylko 19 minut, oddając raptem dwa rzuty (jeden celny), w tym żadnego za trzy…

    Pomyśleć, że jesienią 2015 r. był typowany na kolejnego JJ Reddicka lub Kyle Korvera i miał być pewniakiem w pierwszej piątce na kolejne lata…

  5. Hetman3 napisał(a):

    Widocznie coś jest nie tak ze Stauskasem skoro nie gra ale nie widzę w tym problemu jak trójka ładnie nam siedzi.
    Meczu nie widziałem ale 30% skuteczności przeciwnika może świadczyć o dobrej obronie.
    Nie wiem czy zauważyliście ale już jesteśmy w czołówce wschodu a pokonaliśmy Detroit 2 w tabeli i liderów zachodu Houston

  6. Zwyrol napisał(a):

    To był mimo wszystko jeden ze słabszych meczy jaki zagraliśmy. Jazz nie mogli się wstrzelić. Za to podobało mi się jak Ben zagrał kilka razy w obronie, jakby uczył się od Tj’a :) Ważne, że wygraliśmy bez 2 starterów. Tak sobie po tych 3 minutach Okafora pomyślałem, że teraz żeby zwiększać jego wartość to trzeba robić odwrotnie i nie wpuszczać go na boisko.

  7. Paweł CD3D napisał(a):

    Phoenix są podobno zainteresowani pozyskaniem Okafora. Oczywiście to tylko plotka, ale załóżmy, że faktycznie tak jest – kogo moglibyśmy pozyskać w zamian? Zakładam że picku nie dostaniemy – Suns są w fazie przebudowy.

    Możliwości:

    – Greg Monroe, którego po wymianie od razu zwalniamy? Bez sensu…

    – Tyson Chandler? Kontrakt ważny do końca przyszłego sezonu na poziomie 13 mln $ / rok. Weteran i specjalista od obrony, którego można spuścić w przyszłym roku. Tyle tylko, że jego wartość jest wciąż wysoka na rynku i można za niego dostać więcej niż ostatni rok kontraktu Okafora.

    – Alex Len? Bez sensu…

    – Dragan Bender? Równie słaby (lub słabszy…) niż Okafor i myślę, że Suns wciąż mają nadzieję, że coś z niego będzie. Poza tym ma gwarantowane dwa lata (potem team option i qualifying offer).

    Reszta albo beznadziejna, albo nie do ruszenia.

    Mówiąc krótko – kiepsko to wygląda. Dla tych, którym nie chce się szukać – link do składu i płac: http://hoopshype.com/salaries/phoenix_suns/

  8. hetman3 napisał(a):

    PHX nie ma nikogo do zaoferowania chyba że Chandler jako zabezpieczenie dla Embiida. Tych co bysmy chcieli to nie oddadzą. Można bylo wczesniej pytać o Bledsoe, Okafor plus np Baylles lub korkmaz duzo lepiej dla nich by wygladało niz opcja z Monroe
    Tylko żeby zaraz ktoś nie wpadł na głupi pomysł z wymianą Okafor Mirotic. Nam jedynie brakuje solidnego obroncy na pozycje 1-2 i tego powinnismy szukac

    • Zwyrol napisał(a):

      W meczu z Utach mielismy problemy z faulami wysokich. A na obwodzie nie bylo Baylessa i wciaz nie ma Fultza a czesto gramy kilkoma 3kami. Jakby dawali Chandlera to bym bral. Ale to malo prawdopodobne bo on przydalby sie innym ekipom, a nasza oferta jest slaba. Wtedy zmarginalizowalibysmy Jonshona na rzecz lepszego Chandlera bylo by super.

  9. Zwyrol napisał(a):

    W meczu z Utach mielismy problemy z faulami wysokich. A na obwodzie nie bylo Baylessa i wciaz nie ma Fultza a czesto gramy kilkoma 3kami. Jakby dawali Chandlera to bym bral. Ale to malo prawdopodobne bo on przydalby sie innym ekipom, a nasza oferta jest slaba. Wtedy zmarginalizowalibysmy Jonshona na rzecz lepszego Chandlera bylo by super.

    • Paweł CD3D napisał(a):

      Fajnie gdyby za Chandlera łyknęli paczkę Okafor, Amir, Stauskas i może jakiś pick z II rundy. Chandler nawet jakby nic nie grał, byłby mega wzmocnieniem w szatni i pomocą dla sztabu trenerskiego.

  10. .KB napisał(a):

    Jedyne co możemy dostać za Okafora to drugorundowy pick. Colangelo koncertowo to zawalił, nie podjęcie opcji na następny rok to strzał w kolano i obniżenie już i tak minimalnej wartości Jaha do zera. Nikt nie odda czegoś wartościowego za zawodnika, którego będzie można niedługo pozyskać za darmo (lub stracić po sezonie). Swoją rolę odegrał również Brett Brown, bo moim zdaniem Okafor powinien grać po tym jak wyglądał w tym sezonie. Trzeba było szybciej reagować, zarówno z transferem Noela jak i teraz…

    Co do samego Okafora to mam nadzieję, że trafi do odpowiedniej drużyny i utrzyma skę w tej lidze. I że stanie się to jeszcze w tym sezonie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *