Sixers – Nets 121:95

Zawodnicy Philadelphii 76ers już po raz drugi z kolei musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Joela Embiida i Dario Saricia. Nie przeszkodziło to jednak w gładkim zwycięstwie nad ekipą Brooklyn Nets 121 do 95.  Kluczem do wygranej okazała się znowu równa gra na przestrzeni całego meczu oraz dobra postawa liderów, a więc Bena Simmonsa oraz J.J. Redicka.

Mecz zaczął się bardzo chaotycznie, od dużej ilości strat i nietrafionych rzutów z obydwu stron. Dwa razy w beznadziejnym stylu dał się zablokować Covington, a Philadelphijczycy trafili pierwsze punkty za sprawą Simmonsa dopiero po 2,5 minutach gry. Przy takiej postawie żadnej z drużyn nie udało się znacząco odskoczyć od rywala, przez co po pierwszej kwarcie mieliśmy tylko delikatną przewagę – 28:22. Grę Sixers ciągnęli Simmons i Ilyasova, którzy po 11 minutach na parkiecie mieli już praktycznie double-double.

W drugiej kwarcie podopieczni Bretta Browna starali się utrzymywać 6-10 punktową przewagę, co wcale nie było łatwe biorą pod uwagę fakt, że do 18 minuty spotkania jedynymi rzutami jakie trafiali zawodnicy Nets (30 punktów) były trójki. Ostatecznie dzięki konsekwentnej, zespołowej grze w samej końcówce pierwszej połowy udało się odskoczyć na 12 oczek i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 61:49.

Po powrocie na parkiet Sixers powoli powiększali swoją przewagę, która po trzech minutach sięgnęła już 20 punktów. Warto odnotować, że wtedy pierwszy raz zobaczyliśmy Fultza i Simmonsa razem na boisku. Pierwsze picki ostatnich dwóch draftów wymieniały się rolami w zależności od sytuacji, (w posiadaniu Simmons rozgrywał, natomiast w obronie przechodził na pozycje numer trzy) i trzeba przyznać, że przez te kilka minut wyglądało to co najmniej obiecująco. Przed ostatnią ćwiartką na tablicy widniał wynik 93-71 i zwycięstwo było już praktycznie tylko formalnością.

W niej, tradycyjnie już przy takiej przewadze, swoje minuty dostali zmiennicy, którzy bez problemów dowieźli prowadzenie do końcowej syreny, przypieczętowując tym samym drużynie 11 zwycięstwo z rzędu. Warto dodać, że ostatni raz taka seria graczom ze stanu Pensylwania przydarzyła się w 1990 roku. Jedynym „zmartwieniem” jest liczba 29 asyst całej drużyny, która przerwała serie dziewięciu kolejnych spotkań z trzydziestoma bądź więcej kluczowymi podaniami w jednym meczu.  Kolejne spotkanie już jutro, na wyjeździe przeciwko Detroit.

 

STATYSTYKI:

  • Ersan Ilyasova – 11 punktów, 13 zbiórek;
  • J. J. Redick19 punktów i 2 asysty;
  • Ben Simmons – 15 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst;
  • Marco Belinelli – 17 punktów, 2 asysty;
  • Markelle Fultz – 10 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty;
  • Robert Covington – 12 punktów i 6 asyst;
  • Richaun Holmes – 11 punktów i 5 zbiórek, 4 asysty, 4 bloki;
  • T. J. McConnell – 10 punktów;
  • Amir Johnson – 4 punkty 5 zbiórek i 6 asyst.

 

 

13 komentarzy

  1. Mess napisał(a):

    Jeśli dzisiaj w meczu z Pistons wygramy różnicą co najmniej 10 punktów wyrównamy rekord NBA w serii meczów wygranych przynajmniej 10 punktami :) Podpisanie Ersana i Marco to jak dla mnie najlepsze ruchy BC do tej pory, świetnie wpisali się w drużynę. Posiadanie dwóch topowych strzelców na pozycji SG to bogactwo na które niewielu może sobie pozwolić. Gorszy dzień jednego? Drugi robi robotę. Do statystyk z meczu dodałbym jeszcze 4 przechwyty i 3 bloki RoCo. Wydaję mi się, że głośna krytyka towarzysząca mu tutaj przez długi czas (momentami słuszna, chociaż nie straciłem wiary w niego bo w poprzednich sezonach udowodnił ile jest wart) powoli się wycofała ;) Ostatnie 15 meczy – prawie 40% za trzy, 14 punktów, 2 przechwyty, 1,3 bloku, 0,8 straty (zawsze miał z tym problem, 2 straty na mecz przed allstars), 5 zbiórek, +/- 13,4 punktu na mecz. W takiej formie w stu procentach zasługuje na swój kontrakt a wręcz powiedziałbym, że jest mega korzystny. Potrzebujemy go w Playoffach w takiej dyspozycji.

  2. hetman3 napisał(a):

    No właśnie zaciąg z Atlanty to strzał w 10. Az mi sie buzia cieszy jak widzę jak Marco ładnie rzuca. Do tego chłopaki grają jak w transie, widac że jest super atmosfera.
    Co do Roco to nikt nie watpi w jego przydatność ale czasem za mocno forsuje rzuty, zobaczcie przedostatni mecz gdzie sie odbijała pilka po jego rzutach.
    Zaryzykuję stwierdzenie mże nie bedziemy czarnym koniem tylko jednym z faworytów do finału Wschodu.
    Toronto łapie zadyszke, Cavs ma swoje problemy a Celtic plage kontuzji wiec wszystko jest mozliwe.

    • Kozik napisał(a):

      Seria i obecna forma robi wrażenie, ale w PO to grala nasza ławka i to nie całą, i jeden JJ trochę pogrywał przez karierę po RS. To będzie olbrzymi sprawdzian przed JoJo, Benem, Dario, RoCo i całej reszty.
      Ten sezon jest dla mnie, mimo kilku L serii, bardzo pozytywnym zaskoczeniem i nawet porażki z GSW czy HOU z początku sezonu były budujące, bo walczyliśmy i długo byliśmy w grze. Nie zmienia to faktu, że tegoroczne PO trzeba będzie traktować jako zbieranie doświadczenia, chyba że faktycznie JOJO i Ben są Play off tradycji, a Brett okaże się fenomenalnym on game coachem w PO.. chyba że jestem tylko poważnym sceptykiem i jeszcze raz mnie zaskoczą..

  3. sznida napisał(a):

    Według FiveThirtyEight, które wylicza szanse na zdobycie mistrzostwa w dość skomplikowany sposób, biorąc pod uwagę wiele zmiennych, mamy 17% szans na dojście do finału i zajmujemy pod tym względem 4 miejsce w lidze (większą szansę mają tylko HUO, CLE i TOR). Natomiast na wygranie finału mamy 5% i jest to 4 wynik ex aequo z CLE. niby niedużo, ale biorąc pod uwagę, że Rockets zgarniają 57%, to jesteśmy jednym z faworytów do mistrzostwa ;)

  4. Hetman3 napisał(a):

    Tylko że Toronto ostatnio dostało dwa razy od Cavs. Od powrotu Love’a grają dużo lepiej więc z nimi nie będzie tak łatwo.
    Mam nadzieję że w tym roku będzie inny finał niż GSW-CLE.
    Houston gra bardzo ciekawie. Tak trochę fantazjując akurat Rocets nam leżą bo raz przegraliśmy bo buzzerze a raz wygraliśmy i to na wyjeździe.

  5. Cossta napisał(a):

    Mam nadzieję, że na Playoffy TJ (z całą sympatią do niego) wypadnie z rotacji. Odkąd zdobył to triple-double z Knicks nie pamiętam ani jednego dobrego spotkania w jego wykonaniu, a to już ze 2 miesiące temu.
    Optymalny skład to Simmons, Redick, Covington, Saric, Embiid + Belinelli, Ilyasova, Johnson, Fultz z ławki, ewentualnie jeszcze Holmes, ostatnio się rozkręca, a może się przydać w zależności jak będzie ze zdrowiem u JoJo.

  6. sznida napisał(a):

    Takie statystyki raczej nie są liczone za ostatnie kilka spotkań, chociaż one zapewne mają największy wpływ. Ciekaw jestem jak wyglądały 10 meczów temu, ale zapewne my byliśmy sporo niżej, a i Toronto miało większe szanse na mistrzostwo

  7. Hetman3 napisał(a):

    Tylko liczy się co jest tu i teraz lub co będzie w przyszłości. CZY na obecnym etapie liczy się co było miesiąc czy dwa temu? Prawda jest taka że my gramy super a większość ekip ma problemy z kontuzjami. Oczywiście karta może się odwrócić.
    Mamy taką optymalną rotację że nawet Embiid nie bardzo może sobie porzucac. Zdobywa max 20 pkt na mecz i więcej nie musi. I wcale mi to nie przeszkadza jak widzę technikę rzutu Marco czy Redicka.

  8. sad napisał(a):

    Amir Johnson? coś o nim? fajnie gra ostatnio, mega solid w defensywie. Takie moje wrażenie. Trzymać na 10-15 minut.

  9. sznida napisał(a):

    Oczywiście, że to co jest teraz, jest najważniejsze, ale nie można całkowicie skreślać reszty sezonu. To cały sezon pokazuje jakie wady i zalety ma zespół, jak potrafi radzić sobie ze swoimi minusami, jak je niwelować, jak radzi sobie w spotkaniach co 3-4 dni, jak z mocnymi, a jak ze słabymi rywalami itp. Poza tym wyliczanie szans przez ten serwis nie obejmuje tylko ostatniej formy drużyny, czy nawet formy na przestrzeni sezonu. Do obliczania szans brane są pod uwagę kontuzje w zespole, w jakim wieku są zawodnicy, terminarz zespołu, odległość podróży w trakcie sezonu, czy nawet wysokość na jakiej jest hala względem poziomu morza. Algorytmy są bardzo skomplikowane i zajmują się tym ludzie, którzy mają jakieś pojęcie o statystykach. Jednak w dalszym ciągu są to tylko przewidywania i równie dobrze mistrzostwo może zdobyć drużyna, której dają 1%. W końcu nawet ten 1% świadczy o tym, że jakieś szanse, minimalne bo minimalne, ale są

    • sznida napisał(a):

      Tak dla porównania, przed sezonem dawali nam 2% szans na dojście do finału i poniżej 1% na wygranie. 28 lutego mieliśmy odpowiednie 6 i 1%. Od połowy marca nasze szanse zaczęły mocno iść do góry, co pokazuje, że forma w ostatnich meczach ma największe znaczenie

  10. Zwyrol napisał(a):

    Martwi mnie brak Saric’a. Oby mógł grać w najważniejszych meczach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *