Kto z numerem 10? Cz. 2 – Wendell Carter i Robert Williams

Czas na część drugą przeglądu potencjalnych wyborów Sixers z numerem dziesiątym. Jeśli przegapiliście poprzednią odsłonę – zapraszamy tutaj. W drugiej części przeglądu prospektów zajmiemy się dwoma podkoszowymi.

Czy w Philly potrzeba graczy na pozycje 4 i 5? W tym momencie z graczy podkoszowych w kadrze Sixers na przyszły sezon znajdują się jedynie Joel Embiid oraz Dario Sarić. Bardzo możliwe, że Richaun Holmes i Ersan Ilyasova dostaną nowe umowy, jednak nawet wtedy w kadrze Szóstek zostaje miejsce na przynajmniej jednego „dużego”. Czy zostanie nim jeden z niżej przedstawionych graczy?

Wendell Carter Jr. według większości przeddraftowych mocków zostanie wybrany w okolicach 6-11 miejsca. Czemu zawdzięcza tę pozycję? Wszechstronności. Patrząc na grę Cartera nie przychodzi do głowy żaden aspekt gry, w którym musiałby się natychmiast poprawić, by móc rywalizować na najwyższym poziomie. Często jest porównywany do Ala Horforda, od którego jest jednak gorszy defensywnie i wolniejszy, jednak zdecydowanie silniejszy i pewniejszy na zbiórce. Jego średnie z tego sezonu NCAA to 13.5 ppg, 9.1 rpg, 2.0 apg i 2.1 bpg w ciągu niespełna 27 minut! Wendell gra dobrze tyłem do kosza, choć czasem brak mu szybkości. Potrafi rozciągać grę, choć nieczęsto oddaje rzuty z dystansu (1.2 próby na mecz, 41% 3PT). Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ze swoimi 208 centymetrami jest przeciętnych rozmiarów jak na centra. Wiemy jednak, że wzrost nie jest tak ważny, jak rozpiętość ramion, która jest u Cartera imponująca – aż 221 cm! Dodajmy do tego 119 kilogramów i otrzymujemy świetny materiał na środkowego. Czy będzie dostępny z numerem dziesiątym? Najprawdopodobniej nie. Może trafić do Magic, Bulls lub Cavaliers. Jeśli jednak będzie dostępny… Jestem na tak. Doskonały zmiennik dla Joela!

Robert Williams III natomiast ma małe szanse na wybór przez drużyny poprzedzające Sixers. Jego miejsce w drafcie szacuje się na 11-16. W czym ustępuje Carterowi? Jest prawie całkowicie pozbawiony rzutu. 47% FT w zeszłym sezonie mówi chyba wszystko, prawda? Jest też gorszy w grze post-up, gdzie czasem brakuje mu siły, a najczęściej warsztatu technicznego. Podania w jego wykonaniu też pozostawiają wiele do życzenia. Williams nie potrafi kreować sytuacji swoim kolegom i choć nie można powiedzieć o nim, że jest samolubny, to notuje jednak więcej strat niż asyst (1.7 vs 1.4). Ofensywnie przypomina Richauna Holmesa, choć nie ma aż tak topornych ruchów jak nasz zawodnik. Jest niesamowicie atletycznym graczem, który uwielbia latać nad głowami przeciwników i kończyć akcje potężnymi wsadami. Zawsze wie, gdzie się ustawić, by otrzymać podanie pozwalające na efektowne wykończenie (10.4 ppg). Defensywnie natomiast przypomina wchodzącego do NBA Nerlensa Noela. Oby nie poszedł w jego ślady, ponieważ ma papiery na bardzo solidnego obrońcę obręczy (9.2 rpg, 2.6 bpg). Williams, tak jak Carter, ma 208 cm wzrostu, lecz ma o 2.5 centymetra większy zasięg ramion i waży „tylko” 108 kg. Czy warto po niego sięgać z 10. numerem? Naszym zdaniem nie.

A wy co sądzicie o tych dwóch graczach? Jak wypadają na tle poprzedniej czwórki? Podzielcie się z nami swoimi opiniami!

2 komentarze

  1. hetman3 napisał(a):

    Szkoda że nie wybieramy pare numerów wyzej bo Doncic spadł mocno w mockach.
    Mam nadzieję że komus nie przyjdzie do głowy wybrać Trae Younga. Widze że jest mocno hajpowany jako drugi Curry ale jak dla mnie to bedzie najwiekszy niewypał tego draftu.
    Ciekawe kogo wezmie Orlando Bamba czy Doncic ?

  2. Kem napisał(a):

    Doncic własnie w górę poszedł, koło 2 się obija, wg mnie to właśnie Doncic jest bardzo hajpowany, Young oczywiście też ale dla nas to wcale nie byłaby głupia opcja, gość wie jak zdobywa punkty, trójka tez solidna przy takiej częstotliwości. Fultz, Young byłoby ciekawie ale w obronie raczej dziura jak u pewnej pani z branży dla dorosłych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *