Elton Brand – człowiek Philadelphii

Wczoraj Elton Brand przeszedł na kolejny „level” swojej kariery zajmując stanowisko generalnego menadżera w Philadelphii 76ers. Były zawodnik NBA wciąż nie kończy swojej przygody z koszykówką, ba! Można nawet przypuszczać, że przed nim jeszcze mnóstwo pięknych chwil i nie mam na myśli tutaj sukcesów wyłącznie na nowo objętym stanowisku. Ale od początku, jak to wszystko się zaczęło i do czego zmierza?

Uczeń

Elton Tyron Brand urodzi się 11 marca 1979 roku w Peekskill w stanie Nowy Jork. W latach 1993–1997 uczęszczał do Peekskill High School, gdzie był zawodnikiem tamtejszej drużyny koszykarskiej rywalizującej w lidze AAU. Brand, grając między innymi przeciwko takim zawodnikom jak Lamar Odom czy Ron Artest, zdobywał średnio dla swojej drużyny 40 punktów i 20 zbiórek na mecz, co pozwoliło mu zostać nawet wybranym w 1997 roku do meczu wschodzących gwiazd – Nike Hoop Summit -oraz McDonald’s All-American. Jako gwiazda doprowadził szkołę do dwóch mistrzostw stanu i z czystym sumieniem mógł rozpocząć grę dla Duke University. Tam trafił na kolejne przyszłe gwiazdy NBA, takie jak Corey Maggette i Shane Battier, z którymi stworzył drużynę okrzykniętą jedną z najbardziej utalentowanych w historii NCAA. Do draftu NBA w czerwcu 1999 przystąpił jako gwiazda koszykówki uniwersyteckiej i z numerem 1. został wybrany przez Chicago Bulls.

Koszykarz

W swoim pierwszym sezonie dla „Byków” Brand zdobywał średnio 20 punktów i 10 zbiórek na mecz, za co otrzymał statuetkę debiutanta roku wraz z zawodnikiem Houston Rockets, Stevem Francisem. Pomimo świetnych indywidualnych wyników i sprzeciwu fanów włodarze z Chicago postanowili pozbyć się Eltona już sezon później oddając go w ręce Los Angeles Clippers.

W pierwszym roku (2001/2002) gry w nowym zespole Brand zdobywał średnio 18,2 punktu oraz 11,6 zbiórki na mecz i został wybrany do drużyny gwiazd NBA jako pierwszy zawodnik klubu z Miasta Aniołów od czasów Danny’ego Manninga w 1994 roku. Po wygaśnięciu kontraktu w 2003 roku po centra zgłosiło się Miami Heat, które oferowało za grę w swoich barwach 82 mln dolarów płatne przez sześć lat trwania kontraktu. Ten z oferty jednak nie skorzystał i kontynuował karierę za zachodnim wybrzeżu. W 2006 roku doprowadził swoją drużynę do drugiej rundy playoff, gdzie polegli po siedmiomeczowej batalii z Suns. Sam Brand został wybrany do meczu gwiazd NBA, oraz był jednym z kandydatów do zgarnięcia nagrody MVP. Świetna gra poskutkowała również powołaniem do reprezentacji USA, z którą na mistrzostwach świata zdobył brązowy medal. Niestety następne dwa sezony nie były już tak udane, średnie zawodnika znacznie spadły, a rozgrywki 07/08 był zmuszony w większości opuścić z powodu kontuzji.

Niepowodzenia doprowadziły do chęci zmiany otoczenia i w lipcu 2008 roku Brand przeniósł się do Philadelphii 76ers. Powodem wybrania drużyny z Miasta Braterskiej Miłości, nie były wyłącznie zarobki (82 miliony dolarów za 5 lat gry), ale również fakt, że z Philly najbliżej mu było do rodzinnych stron. Pomimo częstych kontuzji Elton był niewątpliwie jednym z liderów Sixers. Czwartego lutego 2012 roku zdobył swój życiowy rekord (33 punkty) w meczu przeciwko Knicks. Po tym sezonie został jednak zwolniony i stał się wolnym agentem.  Nie pobył nim jednak długo, bo już po kilku dniach podpisywał nową umowę z Dallas Mavericks, gdzie grał ostatecznie przez niespełna sezon, aby potem przeprowadzić się do Atlanty Hawks.

Po dwóch sezonach spędzonych u „Jastrzębi” wydawało się, że to odpowiedni moment na odwieszenie butów na kołek i tak faktycznie się stało… Lecz nie na długo. Elton ogłosił (pierwsze) zakończenie swojej kariery 11 sierpnia 2015 roku, jednak już 4 stycznia następnego roku powrócił do składu Philadelphii 76ers aby wspierać bardzo młody i nieopierzony zespół, który był pośmiewiskiem dla całej ligi. Łącznie w czasie tej przygody, gdzie był bardziej mentorem niż kumplem z drużyny, Brand rozegrał 17 spotkań, po czym ostatecznie zakończył karierę zawodnika.

Działacz

Na tym jednak, jak wiemy przygoda z Philadelphią się nie zakończyła. Jeszcze w 2016 roku objął on stanowisko konsultanta ds. rozbudowy, a rok później generalnego menadżera w drużynie G-league Delaware Blue Coats. Teraz przed Amerykaninem kolejne, jeszcze trudniejsze zadanie, a więc prowadzenie głównej drużyny. Posada na pewno nie łatwa, biorąc pod uwagę to jakim potencjałem dysponują teraz Sixers i patrząc w jakich okolicznościach swoją pracę kończyli jego poprzednicy (uwaga na żonę ;) ). Głównym zadaniem, będzie na pewno przekonanie w najbliższych latach do pozostania w drużynie młodych gwiazd – Simmonsa, Saricia i Fultza, a także odpowiednie dobranie do tej paczki doświadczonych zawodników i zadaniowców. Kto wie, może jeśli i na tym stanowisku Brand się sprawdzi, to otworzy się przed nim kiedyś propozycja objęcia następnej w kolejce posady w Philadelphii? 

17 komentarzy

  1. hetman3 napisał(a):

    Trochę nie w temacie ale Butler zarządał transferu. Takze Brand ma pole do popisu. Tylko czy jest sens się wykrwawiać za zawodnika troche lepszego od Covingtona?

    • Serek7 napisał(a):

      Trochę lepszego? Butler to czołówka NBA, dwa poziomy wyżej niż RoCo.
      Ale nie chciałbym go u Nas, bo wpadłby na jeden sezon, a potem mógłby się wynieść do LAL lub NYK zostawiając Nas mocno osłabionych. Bo trochę trzeba za takiego gracza poświęcić.

  2. Sixersfan napisał(a):

    Ja bym odpuścił. Nie odmienił minnesoty, nie sądzę zeby odmienił nas. Myślę, że Butler chciałby być nr jeden, mieć pierwszeństwo do piłki itd.Przy Simmonsie i Fultzu nie wchodzi to w grę. Ucierpiałaby chemia w zespole, a jakość hry wcale nie byłaby lepsza. Skończyłoby się tak jak w Minnesocie

  3. kozik napisał(a):

    Trochę się z wami nie zgadzam. Trochę bardzo. Jakby nie Butler, to dalej w Socie by modlili się do obrazków z KG i przypominali sobie jak to kiedyś dobrze było.. Na prawdę test oka, i wyniki bez Jimmiego (zagrał tylko w 59 spotkaniach).
    Świetny obrońca, nieoceniony finisher. Garść statystyk z zeszłego sezonu: Minny z Jimmy, byli +8,6 (KAT +6,2, Wiggo + 3,4), +/- on-off court Jimmiego to +13,1 (tylko KAT miał wyższy 13,5, dla porównania Wiggo ma on-off +3,4).
    Śmiem twierdzić, że gdyby był zdrowy cały sezon to spokojnie o 3 seed mogli walczyć. W sumie najlepszy zawodnik Minesoty w zeszłym sezonie.
    Reasumując Jimmy to byłoby świetne wzmocnienie. Nie najlepsze, bo niestety ciągle nie jest elitarnym strzelcem za 3, a taki przy naszym Simmonsie, czy Fultzu (nie wiadomo czy wróci mu rzut czy nie) i odpuszczeniu Belliego z Ersanem, trochę nam może brakować.
    Nie możemy jednak zapominać, że Jimmy zażądał transferu do NYK, BRO albo LAC. Nie mówi nic o Philly. Szuka miejsca na maxa, i żeby za rok pograć razem ze swoim ziomkiem Kyriem (drugi max). Także między bajki, a nie do SIxers, ale z szacunkiem do Butlera bo to kozak, z najwyższej półki.

  4. sznida napisał(a):

    Skoro nie udało się zakontraktować żadnej gwiazdy z FA, to ja bym teraz nie robił żadnych drastycznych zmian. Jeli już robić wymiany to zadaniowców, chyba że się trafi jakaś naprawdę super oferta typu 2 zadaniowców plus jakiś pick z 2 rundy za gwiazdę. Na pewno teraz bym nie wymieniał zawodników z S5 czy silnego wsparcia z ławki typu Sarić. Zobaczmy jak to będzie funkcjonować i dopiero myślmy co można poprawić. Simmons rozegrał pierwszy sezon w NBA, na pewno wie nad czym musiał pracować przez lato i nie zdziwię się, jak w sezonie zacznie straszyć rzutem z półdystansu i od czasu do czasu trafi jakąś trójkę. Prawdziwą szansę też powinien dostać Fultz, który może być naszym największym wzmocnieniem i który może na nowo zdefiniować nasz skład. Tak naprawdę dopóki nie wiemy co z Fultzem, to ciężko powiedzieć na jakim jesteśmy etapie, dlatego jeśli już robić jakieś większe wymiany to dopiero w trakcie sezonu, kiedy będziemy wiedzieć, które pozycje ewentualnie wymagają wzmocnienia

  5. hetman3 napisał(a):

    Właśnie najwieksze braki mamy na pozycji SG gdzie jest tylko praktycznie JJ i młodzieź. Przydałby sie jakiś PF/C. Chandler będzie czesto grywał jako PF.
    Co do Butlera to wiadomo takich graczy trzeba brać jak jest okazja a my mamy kogo oferowac w zamian. NYK nie mają kim handlować a juz watpie żeby oddali Knoxa. Nets bez komentarza. Jedeyna realna opcja to LAC.
    Butler wybiera klub ktory mu może dać najwiecej kasy. To tylko świadczy że dla niego najwazniejsze sa $$. Mało ambitne podejscie kasa kasą a przekaz jest taki że pojdzie tam gdzie najwiecej dostanie.
    Dlatego ja bym go sobie odpuścił

    • kozik napisał(a):

      Zdrowy jest wart każdych pieniędzy, ale jest światełko kontrolne (kolana + wiek + przebieg u Thibsa), i nie każdy chce dać maxa. Pewnie jakby GSW dawali by mu maxa to by chciał do Oakland. Podchodzi realnie do tematu. Nie chce grać za frytki.
      Odpowiedz sobie sam na pytanie, gdybyś miał maxa na 5 lat do wyboru w Nets i np 3 lata po 12 mln w kontenderze, na pewno byś wybrał kontendera, prawda?

  6. Wilt100 napisał(a):

    Kozik ma tu rację, że Jimmy zdecydowanie odmienił sytuację Soty. Do jego kontuzji Wilki spokojnie liczyły się nawet w wyścigu po top4 na zachodzie. Jak tylko wypadł, zaczęła się nędza i mało nie wypadli z PO. Uratowało ich tylko to, że Butler wrócił na ostatnie dwa mecze, a w tym decydującym z Denver nastukał ponad 30 punktów. A ile Minnesota czekała na playoffs? 14 lat?

  7. Hetman3 napisał(a):

    Swoją drogą musi być niezła patologia w Minnesocie że taki zawodnik postanowil uciekać.
    Podobno KAT i Wiggins nie słyną z etyki pracy w przeciwieństwie do Butlera.
    Po prostu ja to odbieram że idzie tam gdzie może więcej wydrzeć a jaki klub wybierze to już obojętne.

    • Wilt100 napisał(a):

      Zwróć uwagę na to, że Jimmy późno trafił do ligi, bo zdaje się jako 22-latek. Na status gwiazdy musiał długo i ciężko pracować jako daleki pick w drafcie, a kontuzje też go męczyły w każdym sezonie. Teraz ma 30tke na karku, więc nie ma się co dziwić, że chce dostać być może ostatni tłusty kontrakt.

      Chyba nie jest mu obojętne gdzie wyląduje, bo podał listę trzech klubów, do których chciałby trafić. Po tej liście widać, że celuje w duży rynek i chce mieć własny team. Albo jest już dogadany z Irvingiem czy Leonardem na wspólną grę w przyszłym sezonie.

      Z jednej strony byłoby wspaniale mieć takiego gracza w Philly, z drugiej bałbym się inwestować 140 mln w 30-latka, który regularnie ma problem z rozegraniem 70 meczów w sezonie.

      • Kozik napisał(a):

        Do tego trzeba też dodać jak bardzo ciężko miał za dzieciaka, wychowywany samotnie przez matkę, która też go porzuciła jak miał kilkanaście (12, 13 lat?) I delikatnie facto wychowała go ulica i życzliwi rodzice jego kolegi że szkoły. Na 6graczu był bardzo ciekawy artykuł o jego dorastaniu i początkach w lidze.

  8. hetman3 napisał(a):

    Podobno dołączamy do wyscigu po Butlera. Ktos coś wie na ten temat? Jesli to prawda to coś mi się zdaje że będą handlowani Roco i Saric a akurat na tych pozycjach Wolves mają braki.
    Skoro Wilkom tak sie spieszy to mozna troche zbić cenę oddac jednego z nich plus pare picków

    • Wilt100 napisał(a):

      Podobno 1/3 ligi jest w gronie zainteresowanych Butlerem, wiec nie wyciagalbym daleko idacych wnioskow. Obstawiam ze wytrejduja go jeszcze przed startem sezonu, ale gdzie? Thibs nawet jesli pogodzi sie ze strata Butlera, to bedzie chcial w zamian graczy, ktorzy pomoga mu tu i teraz. Wątpię by interesowaly go picki, skoro oddal 3 graczy z loterii za Jimmy’ego.

      • kozik napisał(a):

        W ramach ścisłości: za 3 roczniaka LaVine’a, pierwszoroczniaka Dunn’a i rookiego Lauriego (wszystko wybory Miiny). Jakkolwiek w momencie deal’u to Thibs okradał Chcicago, teraz chyba wygląda to trochę inaczej, chociaż z Butlerem PO zrobił, bez niego pewnie odliczanie trwałoby dalej

  9. Hetman3 napisał(a):

    Bulls dostali całkiem ciekawy pakiet za Butlera.
    Skoro chcą go opchnąć już teraz to czekają na najlepszą ofertę. Nie oszukujmy się ani Nets ani Knicks nie mają kim handlować.
    Zgadzam się że Wilki będą szukali kogoś na teraz A nie prospektow na przyszłość.
    Jeśli się po niego zgłaszamy to kogoś trzeba poświęcić. Tylko czy jest sens oddawać dwóch najlepiej rzucajacych za 3 ? Bo wiadomo że w grę wchodzą Roco, Saric i ewentualnie Fultz.

  10. Wilt100 napisał(a):

    W czasie draftu wymiana Butlera absolutnie wypadała na korzyść Minnesoty. Bardziej chodzi mi o to, że Thibs oddał pick top10 tamtego draftu i dwóch dość młodych perspektywicznych graczy, więc wątpię, by jakiś pick MIA 2021 miał go skusić.

    Hetman3 Nets mają kim handlować wbrew pozorom. Rondae Hollis-Jefferson świetnie by pasował do obecnego core, szczególnie wiekiem. DeMarre Carroll jako spadający kontrakt, ale na ten sezon bardzo by się przydał Wolves. Pytanie tylko czy Nets nie będą woleli poczekać do lata, skoro Jimmy i tak chce tam grać. Po co teraz tracić assety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *