Sixers.pl

Wywiad przeprowadzony przez naszego byłego redaktora Pawła Banachowicza (hotspurfc) podczas NBA Europe Tour. Opublikowany na Sixers.pl pierwotnie 20 grudnia 2006 roku. Przypominamy go w ramach serii “Powrót do przeszłości”, abyście mieli dostęp do najlepszych i najciekawszych tekstów z historii tego serwisu.

Allen Iverson i Chris WebberDotarliście wreszcie do Europy. Możesz ją jakoś porównać z kontynentem Amerykańskim? Czy dajmy na to miasto takie jak Barcelona różni się czymś od miast w USA?

Nie miałem jeszcze dobrej okazji, by tak naprawdę móc coś zwiedzić. Kiedy jednak byłem wczoraj wieczorem w centrum, niewiele rzeczy odróżniało je od tego w Nowym Jorku czy w Miami. Można powiedzieć, że jest podobnie jak w Stanach, choć nie jest tak, że nie zauważam różnic. Przede wszystkim poznaję masę nowych ludzi, którzy są inni od tych spotykanych przeze mnie w USA. Jak na razie ta wyjątkowa, acz pozytywna specyficzność tego miejsca zapewnia mi dobrą zabawę.

Jak się zapatrujesz na to, czego mieliśmy okazję doświadczyć podczas NBA EUROPE LIVE TOUR? Czy w wyjeżdżając do Europy nastawialiście się bardziej na pozyskanie nowych kibiców, czy też zależało Wam przede wszystkim na porządnym przygotowaniu przed nadchodzącym sezonem?

Głównym założeniem, które skłoniło nas do wyjazdu było podniesienie poziomu gry. Oczywiście chcieliśmy też pokazać fanom na Starym Kontynencie jak gramy w koszykówkę. Pomiędzy Europą a USA jest przecież ogromna różnica czasu, także ciężko jest ludziom oglądać mecze na żywo. Mamy więc nadzieję, że przyjdą na nasze spotkania żeby zobaczyć osobiście, co potrafimy. Jak sądzę tym zaspokoimy ich oczekiwania.

Co będzie celem Philadelphii w tym sezonie? Czy macie jakiś plan minimum, którego spełnienie was zadowoli?

Co roku liczy się tylko jedno. Zdobycie mistrzostwa. Tylko to. Jedynie dla tego wciąż gram w koszykówkę. Z Bożą pomocą na pewno znajdziemy sposób, aby wreszcie zdobyć tytuł.

Czy poza opatrznością właśnie w tym sezonie nie przydałyby Wam się jednak jakieś wzmocnienia? Skład, jaki macie jest rzeczywiście wystarczająco silny, aby mógł walczyć o najwyższe cele?

Nie potrzebowaliśmy na gwałt jakiś wzmocnień. Wszyscy gracze, jakich teraz mamy są tymi zawodnikami, z jakimi można osiągnąć sukces. Musimy po prostu bardziej się przykładać, skupiać i grać tak jak powinien zgrany zespół.

Na konferencji po przegranym meczu z Barceloną zdawałeś się bardzo smutny. Czy to pamiętne w historii spotkań drużyn NBA z drużynami z Europy wydarzenie wpłynie negatywnie na nadchodzący sezon? Clippersi zostali pokonani następnego dnia, ale to wy jesteście pierwszą drużyną która przegrała w Europie.

Nie sądzę żeby to w jakikolwiek sposób wpłynęło na nadchodzący sezon. Byłem rozgniewany porażką, bo nie cierpię nigdy przegrywać. Jednak, co się stało to się nie odstanie, a my musimy, sie z tym pogodzić i skupić na tym wszystkim, co należy zrobić, aby zdobyć wreszcie upragnione mistrzostwo. Dla mnie mecze przedsezonowe nic nie znaczą. Porażka boli, ale mijają dni i nie pozostawia po sobie śladu.

A propos tego meczu. Przed meczem z Sixers, Barcelona uległa drużynie z Alicante 58-51. Trener Barcelony pozwolił sobie potem na stwierdzenie, że obrona w lidze hiszpańskiej jest znacznie bardziej wymagająca niż ta, z którą się spotkał w meczu z Philadelphią. Jak to stwierdzenie odnosisz do wprowadzenia przez Maurice’a Cheeks’a nowej, przecież defensywnej koncepcji gry?

To po prostu nieprawda. Oni nie maja nawet blokujących. Nasz obóz zaczął się dopiero pięć dni przed tym spotkaniem. Niech nikt nie da się nabrać na takie stwierdzenia.

Ciągle organizowane przeróżne akcje jak choćby Junior NBA, Rhythm ‘n Rims, pomoc w Orleanie czy wreszcie NBA Cares. Co możesz powiedzieć o tej stronie koszykówki.

Przede wszystkim myślę, że świetnie, iż coś takiego jest organizowane. Dzięki akcji NBA Cares podczas tego obozu masa dzieciaków zobaczyła swojego idola, Allena Iversona. Widzieliśmy jak noszą jego opaski, koszulki dużo dla nich musiało to wydarzenie znaczyć. Koszykówka jest dla święta. Nie tylko dla kilku wybranych hal w USA, zatem zdecydowanie i całym sercem jestem za takimi akcjami.

Jakie więc przesłanie powinno płynąć z Twojej kariery dla nich jak i dla reszty fanów, którzy marzą o pójściu w ślady Chrisa Webbera?

Proste. Takie, że możesz cały czas utrzymywać pewien poziom. Nie ważne ile lat grasz w koszykówkę. Że będziesz w stanie przetrwać zarówno kontuzje, przegrane, żeby tylko wreszcie móc wygrywać. Mam nadzieję, że to stanie się przesłaniem mojej kariery.

Chciałbyś może móc przekazywać swoje doświadczenia jako trener? Czy to może stać się następny krok Twojego rozwoju zawodowego?

Myślałem raczej o przyjechaniu do Europy i kupieniu wraz z Vlade Divacem jakiejś europejskiej drużyny. Vlade to mój dobry przyjaciel i już rozmawiałem z nim o tym. Nigdy nic nie wiadomo i może w końcu ostatecznie zdecydujemy się na taki krok.

Czy możemy dowiedzieć się, co sadzisz o braku powołania Twojego kolegi z zespołu Allena Iversona do tegorocznego Dream Teamu?

To trudne pytanie, bo myślę, że jego brak wynikał jedynie z postawienia w tym roku przez trenera na młodych graczy. Chęci wprowadzenia ich w światową koszykówkę. Przecież Allen to w dalszym ciągu jeden z najlepszych graczy na planecie i każdy chyba o tym dobrze wie. AI pokazał jak jest dobry i może należało dać szansę innym, choć osobiście widziałbym go w tej drużynie.

Co zatem sprawia, że jest wyraźna różnica miedzy wieloma zawodnikami, a dajmy na to Iversonem. Jakiemu elementowi mógłbyś przypisać to, że ktoś ze zwykłego gracza przeradza się w wielką gwiazdę?

Oczywiście liczą się tu same umiejętności, ale mamy wielu utalentowanych graczy, którzy po prostu nie myślą na boisku. A według mnie najważniejsze jest odpowiednie połączenie twojej głowy z resztą ciała. Podczas meczu musisz byc zarówno przygotowany fizycznie jak i sprytny.

Kogo mógłbyś wskazać na zawodnika, którym sam inspirowałeś się na początku koszykarskiej drogi?

Gdy dorastałem wzorowałem się na tych, na których wszyscy. Na Magicu, Larrym, Dominiku czy Jordanie u każdego podchwytując inne elementy gry.

Jak zatem odczuwasz obecnie to, że sam stałeś się idolem?

Jest to dla mnie w najwyższym stopniu zaszczyt. Kiedy widzę dzieciaki w mojej koszulce to czuję się w jakimś stopniu spełnionym graczem. Nigdy nie myślałem, że coś takiego mi się kiedyś przydarzy.

Czy nie bawią Cię czasem kibice, którzy często mają totalnego bzika na punkcie koszykarzy? Nie irytują Cię choćby trochę?

Tak długo jak nikomu nie dzieje się krzywda, wszystko jest w porządku. Okrzyki, ubieranie się jak ci, którym kibicujesz – przecież ja również przeszedłem przez to wszystko. Kiedy pewnego razu spotkałem się z Isiah Thomasem przez kilka dni nie myłem ręki którą mi uścisnął. Na tym polega cała zabawa żeby się wczuwać i emocjonować jak małe dzieci.

A myślałeś w ogóle o zostaniu profesjonalnym koszykarzem czy raczej zdecydował o tym przypadek?

Zawsze marzyłem żeby zostać nauczycielem. Pójść w ślady mamy. Widziałem swoją przyszłość w zawodzie belfra (uśmiech).

Jaki jest Twój stosunek do dziennikarzy, a przede wszystkim do ciągle tych samych pytań, jakie z pewnością ci oni zadaja? Czy nie jest męczące odpowiadanie z uśmiechem na wciąż to samo? Może podchodzisz do tego z rutyną, jaką musiałbyś się wykazywać w szkole.

Czasem to, o czym teraz powiedziałeś staje się męczące. Jednak zawsze to różni ludzie zadają te pytania i tak naprawdę chcą wiedzieć za każdym razem coś innego. Radzenie sobie z tym jest częścią naszej pracy. Tak należałoby to chyba sobie tłumaczyć.

No dobrze, a ciągłe rozjazdy i rozstania? Czy to Ci nie przeszkadza w życiu koszykarza, dalekie jest to od stateczności nauczycielskiej?

Często jest mi z tym ciężko. Ciągle z dala od domu braci i sióstr, z resztą od całej rodziny. Niestety, acz pod tym względem chyba na szczęście samemu nie mam jeszcze dzieci, więc przynajmniej na mnie to nie oddziaływuje, bo wiem jak jest ciężko chłopakom, którzy założyli już swoje własne rodziny.

Gdy w końcu będziesz miał dzieci czy wiesz już, co chciałbyś, aby robiły? Jesteś przekonany do drogi jaką sam obrałeś? Chłopiec miałby zgodnie z zamiłowaniem taty zostać koszykarzem?

Zależy mi jedynie na tym by moje dzieci, jak już je będę miał, robiły to, co będą kochały. To jest najważniejsze. Żeby codziennie przychodząc do pracy nie musiały się męczyć. Ja kocham koszykówkę. Oby i one znalazły coś, co kochają dla siebie.