Sixers – Lakers 143:120

Zwycięstwo oraz pokaz siły ognia. Tak można w skrócie podsumować to spotkanie. Jeden z bardziej otwartych meczów, jakie widziałem w tym sezonie. Obie strony mocno ukierunkowane na atak, a obrona trochę jak na podwórku. Najważniejsze, że obecnie mamy kim strzelać, a pierwsza piątka Sixers może być najbardziej utalentowaną grupą, jaką przyszło nam oglądać w tej organizacji od czasów mistrzostwa w 1983 roku.

Pierwsza kwarta spotkania przedstawiała istny dziki zachód, rzuty bez zastanowienia, atakowanie obręczy oraz bieganie do szybkiego ataku. Koszykówka z pewnością widowiskowa, jednak nie wiem, czy dla mnie. Bo jak wytłumaczyć to, że Kyle Kuzma w samej tylko Q1 zdobywa 23 punkty? Nie jest to dominator na miarę Hardena czy Duranta, którego momentami nie sposób zatrzymać 1 na 1. Po prostu co mu wpadło w ręce to rzucał, a nasza drużyna zbytnio nie przejmowała się kolejnymi trafieniami. Na szczęście Sixers po transferach to również nabita w karabiny ekipa. Z przyjemnością można było oglądać, jak dużo potrafi Tobias Harris. Momentami widać jeszcze brak zgarnia, jednak samym talentem jedzie z chłopami. Mecz zaczął od 6/6 z gry. Kwarta skończyła się wynikiem 40 do 39 dla Lakers.

W drugiej kwarcie goście z Kaliforni zaczęli trochę stygnąć, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. Tak naprawdę poza pudłującym Simmonsem każdy grał na wspaniałej skuteczności. Embiid się rozszalał i zdobywał punkty na wszelkie możliwe sposoby. Już do przerwy miał 25 oczek i kolejny raz potwierdził, że gracze Lakers nie mają w składzie godnego przeciwnika dla niego. Bardzo lubi grać przeciwko Jeziorowcom. Kwartę wygraliśmy 37 do 27, a swoje dobre momenty mieli również TJ, Boban oraz Furkan.

Po przerwie obraz gry nie wiele się zmienił. Lebron krył Simmonsa i perfidnie siedział głęboko w pomocy, bo jest mądry i wie, że nie ma sensu kryć Bena już przy linii 7.25. W tym momencie warto odnotować pierwszą trójkę Simmonsa oddaną nie z połowy czy przy kończącym się czasie, rzucił bo miał miejsce i czas. Próba niestety wykręciła się z obręczy, jednak i tak internety już odnotowały to zajście i podczas przeglądania facebook’a natraficie na filmik z tym rzutem. Lakers próbowali dojść i nawet na chwilę im się to udało. Jednak gospodarze szybko odpowiedzieli i powiększyli przewagę do 15 punktów, głównie za sprawą Mike’a Scotta oraz McConnella. W czwartej kwarcie do zabawy dołączył Jimmy Butler, a dzieło zniszczenia kontynuowali Embiid oraz Redick. Przewaga urosła do +20 i wiadomo było, kto wygra to spotkanie. Na ostatnie 3 minuty wszedł Jonathon Simmons i zdobył debiutanckie punkty.

Sześciu graczy zanotowało podwójną zdobycz punktową, najwięcej rzucili Redick 21, Harris 22 oraz Embiid 37. Joel dodał do tego 14 zbiórek, a jako drużyna kolejny raz przekroczyliśmy 30 asyst. 57% trafionych rzutów z gry, oraz 12/24 za trzy, ujawnia jak wielki potencjał drzemie w tej ekipie. 143 zdobyte oczka po kilku dniach wspólnych treningów… Naprawdę bardzo fajnie się ich ogląda. Kolejne spotkanie z Bostonem, a to będzie prawdziwy test dla nowej paczki.

20 myśli na temat “Sixers – Lakers 143:120

  • 10 lutego 2019 o 21:35
    Permalink

    Macie może jakąś stronę gdzie można zobaczyć z polskim komentarzem?

    Odpowiedz
      • 10 lutego 2019 o 21:51
        Permalink

        dzięki! ależ widowiskowy mecz póki co

        Odpowiedz
        • 10 lutego 2019 o 22:37
          Permalink

          BTW pierwszy raz słucham tego duetu komentatorskiego na Canal+ I nie wiem czy wytrzymam do końca. Non-stop gadka o Lakers ach, a my jesteśmy jakby jakąś randomową ekipą. Muscala to podobno trafił do LA z Atlanty, a jak Brand dawał wywiad to chyba nawet nie wiedzieli kto to xD

          Odpowiedz
          • 10 lutego 2019 o 23:18
            Permalink

            Edward Durda, Kamil Chanas

  • 10 lutego 2019 o 22:40
    Permalink

    Simmons cienko na razie. Cegli straszliwie.

    Odpowiedz
  • 10 lutego 2019 o 22:46
    Permalink

    Widać że Simmons chciał zgrywac kozaka przy Lebronie. Pare razy próbował ale nie wyszło. No i niestety boi sie wejść pod kosz z bara żeby się przepchac.
    Gołym okiem widać inną grę po transferach. Podoba mi się jak Harris sam wyprowadza piłkę i kreuje sobie pozycje. Duży różnica na plus przy ograniczonym Muscali czy Chandlerze

    Odpowiedz
  • 10 lutego 2019 o 22:55
    Permalink

    Mamy niesamowicie uzdolnioną ofensywnie piątkę – jednemu nie idzie, to dwóch innych szarpnie aż miło! Super się na nich patrzy.
    A Simmons mierzy siły na zamiary i już nie próbuje zdobywać punktów pod koszem przy LeBronie… Dobrze go stary pilnuje.

    Odpowiedz
  • 10 lutego 2019 o 22:58
    Permalink

    Ładny hand off zagrali Korkmaz z Bobanem, potem też mieli jeszcze jedną dobrą akcję. Przez ten krótki okres jak byli na parkiecie było widać chemie między nimi. Mam nadzieję, że się rozwiną trochę bo w przypadku absencji Redicka nasza rotacja leży

    Odpowiedz
  • 10 lutego 2019 o 23:23
    Permalink

    a najlepsze, że to wcale źle nie wyglądało i prawie wpadła ta trójka :D

    Odpowiedz
  • 10 lutego 2019 o 23:24
    Permalink

    Rozwala mnie ten Muscala. Gość cegli na potęgę nawet z pustych pozycji, czesto jest odpuszczany, słabo stoi na nogach w obronie ale i tak dostaje minuty gdzie by nie grał. Czasem się zastanawiam czy on na treningach ma jakieś eksplozje formy tylko w meczu cichnie, czy o co biega? Jak dla mnie gość jest na boisku tylko dlatego, że jest wysoki i trafia 1/5 za 3 (ogółem tak to pewnie wygląda). Nic więcej jego obecność nie wnosi

    Odpowiedz
  • 11 lutego 2019 o 08:51
    Permalink

    Muscala to już przeszłość :) ciekawostka taka, ze przeszedł do LAL z Atlanty Tobi- klasa,

    Odpowiedz
  • 11 lutego 2019 o 12:52
    Permalink

    Ogromny potencjał, jednemu nie idzie, spawy w swoje ręce bierze drugi, trzeci, czwarty a JJ cały czas torpeduje z dystansu. W takim systemie powinien odnaleźć się też Korkmaz, cicho czekający na obwodzie. Co lepsze, w końcu ławka jakoś wygląda, nie ma jakichś scorerów ale waleczni zadaniowcy. Pierwsza piątka nie musi juz grać po 40 minut. Brett nie sp… tego!

    Odpowiedz
  • 11 lutego 2019 o 16:00
    Permalink

    Mówi się ciągle o nas jakobyśmy posiadali 4 all starów. Moim zdaniem posiadamy 5 lub 4 ale czwartym jest Redick a nie Simmons.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *