Buuuuuuuuuuuu!!!

Połowa pierwszej kwarty meczu z Dallas Mavericks. Na boisko wchodzi z ławki rezerowowych Elton Brand, z którego Sixers zrezygnowali latem dzięki klauzuli o amnestii. Publiczność sprawia Brandowi ciepłą owację – tym razem obyło się bez buczenia! Oddycham z ulgą. Cztery lata Branda w Sixers nigdy nie będą nazwane sukcesem, jednak darzyłem go sympatią za etykę pracy i dobrego ducha, jakiego wnosił do zespołu.

Co innego spotkało Andre Iguodalę, który w swoim pierwszym meczu w Philadelphii, będąc już w barwach Denver Nuggets, był wygwizdywany przez kibiców Sixers. Przewidział to Jrue Holiday, który przed meczem stwierdził, że „Dre na 94% będzie wybuczany” (taki procent, bo akurat udzielał wywiadu stacji radiowej „94WIP”). Gwizdy i buczenie słyszał także Samuel Dalembert, który wraz z Milwaukee Bucks odwiedział niedawno Philaadelphię. W ogóle cały zespół Sixers został wygwizdany podczas spotkania z Detroit Pistons, jak na razie najgorszego ich występu w sezonie. Skąd takie zachowanie miejscowych fanów?

Iguodala po przejściu do Nuggets dał upust swoim nerwom, krytykując trenera Collinsa za ogranicznie go na boisku i mówiąc, że gra dla Sixers była dla niego często koszmarem. Dalembert przez ostatnie dwa sezony w Philadelpii na przemian domagał się transferu, lub krytykował klub za zbyt małą ilość minut gry (poniekąd – słusznie).

Z kolei taki Allen Iverson mimo nieporozumień z klubem i odejścia w mało przyjemniej atmosferze, zawsze bardzo pochlebnie wypowiadał się o kibicach, ktorych nazywał nawet po odejściu “najbardziej wymagającymi, ale też najlepszymi na świecie”, a swoją grę w Philadelphii wielokrotnie określał mianem “zaszczytu i przywileju”. Nigdy nie krytykował Sixers jako organizacji, jedynie poszczególnych ludzi. Natomiast Brand po oddaniu go latem podkreślał, że rozumie tak ruch klubu i dziękuje za szansę gry. Przed wczorajszym meczem także pochlebnie wypowiadał się o filadelfijskich kibicach, podkreślając, że współczuje im oraz Andrew Bynumowi, bo wie z własnego doświadczenia, jak to jest być w jego sytuacji. I to właśnie Iverson i Brand zostali nagrodzeni oklaskami po powrocie do Philadelphii.

Może więc wystarczy raz podpaść kibicom Sixers, powiedzieć coś niewłaściwego lub nie okazać dostatecznej wdzięczności, by zyskać ich niechęć i zasłużyc na buczenie, niezależnie od wcześniejszych osiągnięć. Ma się wtedy przechlapane – jak Iguodala i Dalemberrt – na zawsze. To wydaje się być jedynym logicznym wyjaśnieniem. Moje próby znalezienia innego uzasadnienia, jakiegoś psychologocznego podłoża zachowania kibiców w Philadelphii, zakończyły się niepowodzeniem. Może taka jest ich natura i najcelniej charakteryzuje to jedna z wypowiedzi, jakie znalazłem na filadelfijskim forum: “Tacy po prostu są kibice w Philadelphii. Wygwizdaliby nawet własne matki”.

2 komentarze

  1. BlazejB3 napisał(a):

    To niewdzięczne pół mózgi są i tyle! Można być wymagającym kibicem bez okazywania chamstwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *