Historia Philadelphii 76ers

 

Świetne początki w Syracuse pod znakiem rywalizacji z Lakers

Klub zadebiutował w NBA już w jej inauguracyjnym sezonie (1949/50) jako Syracuse Nationals. Początki nowej ligi były trudne, panował organizacyjny chaos. Utworzono 17 zespołów podzielonych na trzy konferencje. Nationals (potocznie Nats) trafili do Konferencji Wschodniej, gdzie rywalizowali z drużynami New York, Washington, Boston i Baltimore.

Zespół spędził 14 lat w Syracuse, regularnie mierząc się z Minneapolis Lakers i Rochester Royals. Były to pierwsze potęgi NBA, które wyraźnie dominowały w lidze, przez co sukcesy Nationals często pozostawały w cieniu ich osiągnięć.

Mimo to debiutancki sezon Syracuse należy uznać za bardzo udany. Nats zakończyli go bilansem 51–13. Prowadzeni przez strzelca Dolpha Schayesa awansowali do finałów NBA, gdzie przegrali z Lakers 2–4. Warto dodać, że pierwszy mecz finałowy wygrali na wyjeździe Lakers 68–66, po rzucie Boba Harrisona w ostatniej sekundzie, i to oddanym z ponad 12 metrów.

W drugim sezonie Syracuse osiągnęło ujemny bilans 32–34, ale mimo to awansowało do play-offs. W tamtym czasie z ligi wycofało się aż sześć klubów. Nats odpadli dopiero w finale konferencji, przegrywając z New York 2–3. W trzecim sezonie postawili mocno na obronę, pozwalając rywalom zdobywać średnio tylko 79,5 punktu na mecz. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego sukcesu w walce o tytuł; Nats ponownie odpadli finale konferencji.

Sezon później znowu udało się dotrzeć do finałów i zmierzyć z Minneapolis Lakers. Seria była bardzo wyrównana i trwała siedem meczów, a żadna z drużyn nie przekroczyła bariery 90 punktów. Lakers mieli przewagę własnego parkietu i to ich łupem padło ostatnie, siódme spotkanie (87–80), które zapewniło im piąte mistrzostwo w ciągu sześciu lat.

Rok później układ sił w NBA nieco się zmienił, między innymi po zakończeniu kariery przez George’a Mikana z Minneapolis. W finałach 1955 roku Nats pokonali Fort Wayne, choć seria znów rozstrzygnęła się dopiero w siódmym meczu. Zwycięstwo 92–91 dało im pierwsze mistrzostwo w historii organizacji. W tamtym sezonie znowu świetnie grał niezawodny Dolph Schayes, notując średnio 18,5 ppg i 12,3 rpg. Wsparcie zapewniali także Paul Seymour i George King, należący do czołówki ligi pod względem asyst, odpowiednio 6,7 i 4,9 apg. Do sukcesu przyłożyła się zespołowa gra całego składu, bo aż pięciu zawodników zdobywało średnio dwucyfrową liczbę punktów.

W tym momencie należy dodać, że to właśnie Syracuse Nats przyczynili się do wprowadzenia 24-sekundowego zegara rzutów. Właściciel klubu, Danny Biasone, przetestował ten pomysł przed sezonem 1954/55 podczas jednego z meczów treningowych. Eksperyment się powiódł i NBA wprowadziła tę zasadę, co znacząco przyspieszyło grę i zwiększyło liczbę zdobywanych punktów.

 

Ostatnie lata w barwach Nationals

Nats nie zdołali obronić tytułu mistrzowskiego w kolejnym sezonie. Za sprawą zwycięstwa nad Knicks w ostatnim meczu sezonu, zakończyli go na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej. W finale konferencji ulegli Philadelphii Warriors.

Sezon 1956/57 to początek dominacji Boston Celtics, którzy w ciągu 13 lat zdobyli aż 11 mistrzostw. Reszta ligi mogła niemal patrzeć na to z boku. Mimo to Nats walczyli dzielnie, zajmując drugie miejsce na Wschodzie mimo bilansu zaledwie 38–34. W drugiej rundzie play-offs trafili właśnie na Celtics, co praktycznie przesądziło ich los.

Ten schemat powtarzał się w kolejnych latach. Nats osiągali dobre wyniki w sezonie zasadniczym, ale w play-offs regularnie zawodzili, nie znajdując sposobu na Celtics, Warriors i innych rywali. I to mimo rosnącej formy liderów zespołu. W sezonie 1957/58 Dolph Schayes notował już średnio 24,9 ppg, mając solidne wsparcie Conblina, Kerra i Costello, którzy zdobywali około 15 ppg.

Nats najbliżej przełamania dominacji Celtów byli w sezonie 1958/59. W finale konferencji doprowadzili do siedmiu meczy. Seria była wyjątkowo ofensywna, obie drużyny regularnie popisywały się wysokimi zdobyczami punktowymi. W decydującym pojedynku Celtics okazali się jednak lepsi, wygrywając 130–125. Następnie w finałach NBA pokonali Lakers już znacznie łatwiej, 4–0.

Rok później Nationals zaczęli rywalizować z Philadelphia Warriors i ich nową gwiazdą, Wiltem Chamberlainem. Początkowo to Warriors odnosili większe sukcesy. W kolejnym sezonie (1960/61) Nats pokazali jednak, że sam Chamberlain nie wystarczy. Wygrali półfinał konferencji 3–0 i ponownie stanęli przed szansą awansu do finałów NBA. Jak wcześniej, na drodze stanęli im Celtics, przekreślając te plany.

W następnym roku pech dopadł Schayesa, który z powodu kontuzji opuścił aż 24 mecze, a nowym liderem zespołu został Hal Greer, notujący 22,8 ppg. Po raz pierwszy od 14 lat ktoś inny niż Schayes był najlepszym strzelcem drużyny z Syracuse. Mimo takiego duetu, w play-offs lepsi okazali się Warriors, wygrywając serię półfinałową 3–2.

W sezonie 1962/63 stało się jasne, że najlepsze lata Schayesa są już za nim. Jego rola zmalała, natomiast Greer otrzymał solidne wsparcie od Lee Shaffera i Johna Kerra. To pozwoliło zakończyć sezon zasadniczy z bilansem 48–32. W play-offs wyższość pokazali jednak gracze z Cincinnati, prowadzeni przez niezwykle wszechstronnego Oscara Robertsona. Seria była wyrównana i rozstrzygnęła się dopiero w piątym meczu po dogrywce. Syracuse przegrało 127–131.

 

Przeprowadzka do Philadelphii i rywalizacja z Celtics

W 1963 roku właściciele klubu, Irv Kosloff i Ike Richman, zdecydowali o przeniesieniu zespołu do Philadelphii. Tym samym Syracuse Nationals przestali istnieć. W Mieście Braterskiej Miłości wypełnili lukę po Philadelphia Warriors, którzy rok wcześniej przenieśli się do San Francisco.

Ogłoszono konkurs na nową nazwę drużyny. Wygrał Walt Stahlberg z West Collingswood w stanie New Jersey, proponując nazwę 76ers. Kilka osób zgłosiło podobną propozycję, ale jego uzasadnienie uznano za najlepsze, ze względu na odniesienie do historii miasta. To właśnie w 1776 roku w Philadelphii podpisano Deklarację Niepodległości USA. 6 sierpnia 1963 roku nazwa Syracuse Nationals została oficjalnie zmieniona na Philadelphia 76ers. W nagrodę Stahlberg otrzymał wyjazd dla siebie i żony na zachodnie wybrzeże, aby obejrzeć mecz Sixers goszczących właśnie w San Francisco.

Nowy zespół, poza nazwą, niewiele różnił się od tego z Syracuse. Swój ostatni sezon jako zawodnik rozegrał Dolph Schayes (pełniący również rolę trenera). Ofensywie przewodzili Hal Greer (23,3 ppg) oraz młody Chet Walker (17,3 ppg). Początki nie były jednak udane, głównie przez kontuzje Costello i Shaffera, którzy opuścili ponad połowę spotkań. W pierwszym sezonie jako 76ers drużyna osiągnęła bilans 34–46, a w play-offs została odprawiona przez Cincinnati.

Sytuacja zmieniła się w połowie sezonu 1964/65 za sprawą głośnej wymiany z udziałem San Francisco Warriors. Ekipa z Kalifornii oddała jednego z najlepszych zawodników w historii NBA, Wilta Chamberlaina, będąc rozczarowana tym, że jego imponujące statystyki nie przekładały się na sukcesy zespołu. W zamian Warriors otrzymali Paula Neumanna, Conniego Dierkinga, Lee Shaffera oraz gotówkę.

Chamberlain szybko odnalazł swoją drogę w Philadelphii. W swoim pierwszym pełnym sezonie 1965/66 zdobywał średnio 33,5 ppg, co było jego najniższym wynikiem od siedmiu lat. Udowodnił, że jest gotów poświęcić indywidualne osiągnięcia dla dobra drużyny. Sixers zakończyli sezon z bilansem 55–25, wygrywając 18 z ostatnich 21 spotkań, w tym 11 z rzędu. Ale w finale konferencji wciąż nie byli w stanie zagrozić Billowi Russellowi i jego Celtics, przegrywając serię 1–4.

Sezon 1966/67 przeszedł do historii. Philadelphia osiągnęła bilans 68–13, wówczas najlepszy w dziejach NBA. Wygrała 45 z pierwszych 49 meczy

i zdobyła swój drugi tytuł, pokonując w finale Warriors. W mistrzowskiej drużynie znaleźli się m.in. Wilt Chamberlain, Billy Cunningham, Chet Walker, Luke Jackson, Wali Jones i Hal Greer, a trenerem był Alex Hannum. W 1980 roku, z okazji 35-lecia NBA, skład ten uznano za jeden z najlepszych w historii koszykówki.

Mistrzostwo Sixers zakończyło serię ośmiu kolejnych tytułów Boston Celtics, którzy odpadli po sześciu starciach w finale Konferencji Wschodniej. Chamberlain zmienił styl gry, rezygnując z pogoni za rekordami indywidualnymi. Stracił tytuł króla strzelców, notując „zaledwie” 24,1 ppg, ale dołożył do tego nieosiągalne dzisiaj 24,4 rpg. To właśnie ta zmiana i zbilansowany atak były kluczowe dla osiągnięcia sukcesu.

 

Ze szczytu na dno i z powrotem

W 1968 roku Celtics wrócili jednak na tron, pokonując Sixers w finale Konferencji Wschodniej 3–2. Bolało to tym bardziej, bo Philadelphia wygrała wtedy aż 62 mecze w sezonie zasadniczym. Wkrótce mistrzowski skład miał się rozpaść. Trener Alex Hannum odszedł do Oakland Oaks (ABA), a Wilta Chamberlaina oddano bezmyślnie do Lakers za Archie Clarka, Darralla Imhoffa, Jerry’ego Chambersa oraz gotówkę.

Nowym liderem został Billy Cunningham. W sezonie 1968/69 notował 24,8 ppg i poprowadził drużynę do 55 zwycięstw. W play-offs Sixers znów zatrzymali się na Celtics, przegrywając półfinał w pięciu meczach. Rok później było już wyraźnie gorzej, bilans spadł do 42–40. W kolejnym sezonie udało się wygrać 47 razy, ale play-offs przyniosły porażkę z Baltimore (3–4).

Philadelphia stopniowo zmierzała w kierunku dna. Kluczowi zawodnicy odeszli, brakowało pieniędzy na kontrakty, a wybory w drafcie okazywały się nietrafione. Drużyna była coraz bardziej rozbita, aż do katastrofalnego sezonu 1972/73, który zaczął się od bilansu 4–47. To kosztowało pracę trenera Roya Rubina, ale jego następca, Kevin Loughery, niewiele zdziałał. Ostateczny bilans 9–73 jest dziś drugim najgorszym w historii NBA.

Od sezonu 1973/74 nastroje były coraz bardziej optymistyczne. Rok później Sixers wygrali już 24 razy, mając w składzie kilku solidnych zawodników: Freda Cartera (21,9 ppg), Billy’ego Cunninghama (19,5 ppg), Douga Collinsa (17,9 ppg) i Steve’a Mixa (15,6 ppg). Brakowało jeszcze jakości na poziomie ligowej czołówki, ale powrót do elity miał nadejść szybciej, niż można było się spodziewać.

 

Nowe sukcesy zwieńczone trzecim mistrzostwem

Kolejny złoty okres rozpoczął się w 1976 roku wraz z przybyciem Juliusa Ervinga, legendarnego „Dr J.”, a zakończył w 1985 roku odejściem Billy’ego Cunninghama z funkcji trenera. W tym czasie Sixers zdobyli cztery tytuły mistrzów Atlantic Division i aż w dziewięciu z dziesięciu sezonów przekroczyli próg 50 zwycięstw. Czterokrotnie awansowali do finałów NBA i sięgnęli po swój trzeci, jak dotąd ostatni, tytuł mistrzowski w 1983 roku, pewnie pokonując Los Angeles Lakers 4–0. To był szczyt ich możliwości. Ale po kolei…

W 1976 roku nowym właścicielem klubu został Fitz Eugene Dixon, który nie oszczędzał na wzmocnieniach. Za 6 milionów dolarów sprowadził z ligi ABA Juliusa Ervinga, jednego z najbardziej efektownych zawodników w historii koszykówki.

Już w sezonie 1976/77 przełożyło się to na wynik. Sixers osiągnęli bilans 50–32 i po raz pierwszy od dekady awansowali do finałów NBA. Tam jednak lepiej poukładani Portland Trail Blazers, prowadzeni przez Billa Waltona, wygrali serię 4–2.

Rok później skład był jeszcze mocniejszy. Obok Ervinga grali m.in. George McGinnis, World B. Free i Darryl Dawkins. Sixers wygrali Atlantic Division z bilansem 55–27, ale w finale konferencji przegrali z Washington Bullets 2–4. Rok później odpadli już w półfinale, po siedmiu meczach.

Sezon 1979/80 przyniósł powrót do finałów NBA, ale znów bez happy endu. Tytuł zdobyli Los Angeles Lakers. Seria była jedną z bardziej pamiętnych w historii ligi. W piątym meczu kontuzji doznał Kareem Abdul-Jabbar, co teoretycznie dawało Sixers przewagę. W szóstym spotkaniu debiutant Magic Johnson przejął jednak kontrolę nad meczem i zdobył 42 punkty, zamykając serię 4–2 dla Lakers.

W następnych rozgrywkach Sixers dotarli do finału Konferencji Wschodniej, gdzie trafili na Boston Celtics. Obie drużyny miały identyczny bilans 62–20. O wszystkim decydował siódmy mecz, który Philadelphia wygrała 91–90. Larry Bird i Celtics odpadli, ale w finałach NBA Sixers ponownie musieli uznać wyższość Lakers.

Przełamanie przyszło w sezonie 1982/83. Sixers wzmocnili się pod koszem, sprowadzając centra Mosesa Malone’a. Wraz z Ervingiem oraz wsparciem kapitalnego rozgrywającego Maurice’a Cheeksa oraz Andrew Toneya i Bobby’ego Jonesa, stworzyli jeden z najmocniejszych składów w historii ligi. Efekt był jednoznaczny. Philadelphia zdominowała rozgrywki wygrywając 67 gier i w finałach bez większych problemów pokonała Lakers 4–0, zdobywając mistrzostwo NBA na 20-lecie przenosin z Syracuse do Philadelphii.

 

Era pomistrzowska

W sezonie 1983/84 Sixers byli już słabsi. Bilans 52–30 nie uchronił przed niespodziewanym niepowodzeniem już w pierwszej rundzie play-offs (2–3 przeciwko New Jersey Nets). Każdy mecz tej serii wygrywała drużyna gospodarzy, ale przewaga parkietu należała niestety do Nets.

Nowy etap rozpoczął się w 1984 roku wraz z przyjściem Charlesa Barkley’a, który wniósł energię i mentalność zwyciężania. Na pierwsze efekty nie było trzeba długo czekać. 58 zwycięstw w sezonie i pewne przejścia przez pierwsze rundy play-offs. Najpierw Bullets (3–1), potem Bucks (4–0), aż w finale konferencji pojawił się mur nie do przebicia w postaci Celtics (1–4).

Sezon 1985/86 nie przyniósł postępu. Kontuzje Toney’a i Malone’a zrobiły swoje. Sixers odpadli w półfinale konferencji z Bucks, przegrywając minimalnie, jednym punktem w siódmym meczu. Podjęto kolejną kontrowersyjną decyzję, rezygnując niespodziewanie z Mosesa Malone’a. Nie było wielkiego pożytku w sprowadzonych w zamian Jeffa Rulanda i Cliffa Robinsona, których kariery szybko wyhamowały przez kontuzje. Równocześnie starzejący się Julius Erving też wyraźnie zwalniał. W 1987 roku zakończył karierę z dorobkiem ponad 30 tysięcy punktów (ABA i NBA łącznie).

Barkley coraz głośniej krytykował kierunek, w którym zmierzał jego klub. Chciał zmian, świeżej krwi i nowego trenera. Pomimo jego świetnej formy (28,3 ppg), w sezonie 1987/88 Sixers z przeciętnym bilansem 36–46 nie awansowali nawet do play-offs.

Sezon 1989/90 zakończony wynikiem 53–29 odmienił na moment nastroje. Sixers doszli do finału Konferencji Wschodniej, ale tam czekał na nich już Michael Jordan i niezwyciężeni Chicago Bulls. W kolejnych latach nie udało już się zbliżyć do podobnego poziomu. Najpierw filadelfijczycy odpadli (ponownie za sprawą Bulls) w półfinale, a rok później w ogóle nie awansowali do play-offs.

Barkley zdobył MVP All-Star Game w 1991 roku, ale realnego wsparcia we własnej drużynie nie miał. Skład był słaby i źle zbalansowany. Transfer do Phoenix Suns w 1992 roku był dla niego zbawieniem, a dla Sixers oznaczał początek poważnej przebudowy.

 

Kolejna przebudowa w Philadelphii

Seria słabych sezonów przełożyła się na wysokie wybory w drafcie. Sixers sięgnęli po Clarence’a Weatherspoona (nr 9 w 1992), Shawna Bradley’a (nr 2 w 1993) i Jerry’ego Stackhouse’a (nr 3 w 1995). Później skład uzupełnili m.in. Jim Jackson i Tim Thomas. W wymianie za Charlesa Barkleya pozyskano Jeffa Hornacka, a także sprowadzono utalentowanego skrzydłowego Derricka Colemana.

Na papierze wyglądało to przyzwoicie. W praktyce nie działało. Sezon 1992/93 zakończył się bilansem 26–56. Rok później było jeszcze gorzej, choć Weatherspoon notował solidne 18,4 ppg i 10,1 rpg. W rozgrywkach 1994/95 Sixers wygrali tylko 24 spotkania, mimo dobrej gry Dany Barrosa, który zdobył nagrodę dla zawodnika, który poczynił największe postępy (MIP).

Barros miał momenty wybitne; potrafił rzucić 50 punktów (jako trzeci zawodniki poniżej 180cm w historii), albo rozdać 19 asyst w Meczu Gwiazd. Problem w tym, że jego statystyki nie miały odzwierciedlenia w wynikach spotkań.

Sezon 1995/96 miał być krokiem naprzód. Odeszli m.in. Barros i Bradley, pojawił się Stackhouse, uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych strzelców młodego pokolenia. Ale zespół nie funkcjonował jak trzeba, kończąc rozgrywki z bilansem 18–64. Sixers stali się pierwszą drużyną w historii, która przez sześć kolejnych sezonów notowała coraz gorsze wyniki. Trzeba było zacząć od nowa. I tym razem znaleźć prawdziwą „Odpowiedź”.

 

Allen Iverson i Larry Brown, czyli Sixers znowu liczą się w lidze

Odpowiedzią na problemy Sixers okazał się Allen „The Answer” Iverson, którego Philadelphia wybrała z numerem pierwszym w drafcie 1996 roku. Swoją szybkością i zaangażowaniem miał zapewnić zwycięstwa, ale samotnie nie był w stanie tego zrobić. Pojawił się także konflikt pomiędzy Stackhousem, a Iversonem, dotyczący przywództwa w drużynie.

Sezon 1996/97 zakończył się wygraniem tylko 22 meczy. Chcąc iść naprzód, władze klubu zatrudnili na stanowisko trenera Larry’ego Browna, zwolnionego właśnie z Indiany Pacers. Brown był znany z tego, że wędrował od klubu do klubu – każdy zespół, do którego przychodził, był na dnie, a gdy odchodził, drużyny te walczyły już w play-offs.

Pozyskano Theo Ratliffa i Aarona McKie z Detroit Pistons w transakcji, w której sprzedano Jerry’ego Stackhouse’a. Widząc, jak świetnie radzi sobie Iverson, który zdobył nagrodę dla Debiutanta Roku i sympatię fanów, władze Sixers postanowiły związać przyszłość organizacji właśnie z nim. Do zespołu dołączono także klasycznego rozgrywającego Erica Snowa, dzięki czemu AI mógł zostać przesunięty na pozycję rzucającego obrońcy. Klub zbudował skład idealny wokół swojej gwiazdy, pozwalajac mu dominować w ataku. Dzięki temu po raz pierwszy od 1991 roku udało się awansować do play-offs. Generalny menedżer, zwariowany Pat Croce, zgodnie z obietnicą o awansie ogolił sobie z radości głowę na łyso! W pierwszej rundzie play-offs Sixers łatwo pokonali Orlando Magic 3-1, w drugiej ulegli Indiana Pacers 4-0. To był początek sukcesów.

 

Droga do Finałów NBA 2001

Rok później Sixers zasili Toni Kukoc, George Lynch i Todd MacCulloch. Sezon był jeszcze lepszy niż poprzedni; Sixers wygrali 49 spotkań. W pierwszej rundzie play-offs nie dali szans Charlotte Hornets, wygrywając 3-1, w drugiej znowu ulegli Pacers, ale tym razem już tylko 2-4.

W sezonie 2000/01 spełniło się to, na co kibice z Miasta Braterskiej Miłości czekali od kilkunastu lat. Drużyna wygrała dziesięć pierwszych spotkań i była najdłużej niepokonana w NBA. Pod koniec sezonu pozyskano świetnego centra z Atlanta Hawks – Dikembe Mutombo, oddając m.in. kontuzjowanego Theo Ratliffa i Toni Kukoca.

Po znakomitym sezonie zasadniczym (bilans 56-26) w Philadelphii „wysypał się” worek nagród: Allen Iverson (31,1 ppg) zdobył tytuł MVP, Dikembe Mutombo został Najlepszym Obrońcą NBA, Aaron McKie otrzymał nagrodę dla Najlepszego Rezerwowego, a Larry Brown został Trenerem Roku. Nigdy wcześniej w historii NBA tyle nagród indywidualnych nie powędrowało w jednym sezonie do tego samego klubu.

Mimo licznych kontuzji w pierwszej piątce, dzięki determinacji i niespotykanej woli walki, po odprawieniu Indiany Pacers 3-1 i po siedmiomeczowych starciach z Toronto Raptors i Milwaukee Bucks, zespół awansował do finału NBA. Porywająca rywalizacja Iversona z Vince Carterem i Ray’em Allenem elektryzowała wtedy fanów NBA. W finałach Sixers ponownie zmierzyli się z niepokonanymi do tej pory Los Angeles Lakers. Mimo 48 punktów Iversona i zwycięstwa w meczu otwarcia na wyjeździe, trapieni kontuzjami zawodnicy nie zdobyli tytułu, przegrywając w pięciu spotkaniach. Zdobyli za to serca fanów i stali się jedną z najpopularniejszych drużyn na świecie.

Sukcesu nie powtórzyli w kolejnym sezonie, głównie z powodu kontuzji Iversona, McKie i Snowa. Druga część rozgrywek była lepsza (ostatecznie 43-39), ale Sixers odpadli już w pierwszej rundzie, przegrywając 2-3 z Boston Celtics. W finałowym meczu liderzy Bostonu zdominowali rywali, wygrywając 120-87 – do dziś jest to trzecia największa porażka Sixers w historii play-offs.

Władze klubu postanowiły wzmocnić drużynę, by pomóc Allenowi Iversonowi w zdobywaniu punktów. Sprowadzono Keitha van Horna z Nets, ten niestety zawodził w kluczowych momentach. Mimo tego, dzięki znakomitej grze swojego lidera, Sixers wygrali 48 spotkań, w tym serię ośmiu zwycięstw po przerwie na Weekend Gwiazd. W play-offs pokonali Charlotte Hornets 3-1, a w meczu otwarcia Iverson rzucił 55 punktów. Następnie zmierzyli się z Detroit Pistons, którzy okazali się lepsi 4-2. Kolejny raz Sixers nie spełnili oczekiwań, a trener Larry Brown odszedł z klubu, nie widząc dla siebie dalszych perspektyw.

 

Kryzys i lata przeciętności po odejściu Browna

Po odejściu Larry’ego Browna Sixers próbowali powtórzyć wcześniejsze sukcesy, ale sezon 2003/04 okazał się jednym z najgorszych od lat. Z bilansem 33-49 drużyna opuściła play-offs po raz pierwszy od sezonu 1997/98. Po zastąpieniu van Horna Glennem Robinsonem skład wyglądał dobrze na papierze, ale kontuzje zrujnowały sezon – 12 zawodników opuściło łącznie 350 meczów, w tym Iverson 34, Robinson 42, Coleman 48 i Jackson 60. Nowy trener Randy Ayers okazał się błędem, a zastępujący go w drugiej części rozgrywek Chris Ford nie był w stanie odwrócić sytuacji.

Nową nadzieją mieli być bardziej ofensywni Sixers pod wodzą Jima O’Briena w sezonie 2004/05. Przez większość rozgrywek drużyna pozostawała w minusie, ale dzięki świetnej formie Iversona i sprowadzeniu Chrisa Webbera, dobry finisz zapewnił bilans 43-39 i powrót do play-offs. Rozgrywki posezonowe zakończyły się na pierwszej rundzie, lepsi okazali się Detroit Pistons pod wodzą Larry’ego Browna. Pozytywem była dobra gra młodych talentów, takich jak Andre Iguodala, Kyle Korver, Willie Green czy Samuel Dalembert. Po sezonie O’Brien został zwolniony, a od rozgrywek 2005/06 zespół miał prowadzić były zawodnik, Maurice Cheeks, który pamiętał czasy mistrzowskie.

Cheeks, czwarty trener w ciągu dwóch lat po Brownie, również zawiódł. Z bilansem 38-44 Sixers znowu zakończyli sezon przedwcześnie. Indywidualnie Iverson spisywał się rewelacyjnie, Webber miał mieszane występy, a młodzi i niedoświadczeni gracze (z Iguodalą i Korverem na czele) robili postępy, ale to nie wystarczyło. Zespół grał jedną z najsłabszych defensyw w NBA i ponownie rozczarował kibiców.

 

Pożegnanie Allena Iversona. Próby odbicia się od dna…

Sezon 2006/07 niczego nie zmienił. Coraz bardziej sfrustrowany Allen Iverson próbował wymusić transfery wzmacniające skład, ale to ostatecznie on został sprzedany do Denver Nuggets w zamian za bardziej klasycznego rozgrywającego, Andre Millera. W międzyczasie Sixers przegrali dwanaście kolejnych spotkań, co było ich najgorszą serią od 14 lat. W styczniu wykupiono kontrakt Chrisa Webbera. Dopiero w końcówce sezonu drużyna prezentowała się nieco lepiej, notując dodatni bilans po przerwie na Weekend Gwiazd (35-47 w całym sezonie).

Philadelphia 76ers

W rozgrywkach 2007/08 z klubem pożegnał się już dawno skreślony przez kibiców generalny menedżer Billy King, zastąpiony przez Ed Stefanskiego. Dzięki ponownie lepszej końcówce sezonu, Sixers osiągnęli wynik 40-42, po raz pierwszy od dwóch lat awansując do play-offs. Ulegli wprawdzie w pierwszej rundzie Detroit Pistons 2-4, ale bez żadnej gwiazdy w składzie, uznano ich za jedną z największych niespodzianek roku. Maurice Cheeks zajął trzecie miejsce w głosowaniu na Najlepszego Trenera. Latem Stefanski sprowadził Eltona Branda, przedłużył kontrakty Andre Iguodali i Lou Williamsa oraz wzmocnił się graczami zadaniowymi.

W sezonie 2008/09 Sixers osiągnęli bilans 41-41, ale brak kontuzjowanego Branda oraz zwolnienie Cheeksa w połowie rozgrywek, zastąpionego tymczasowo przez Tony’ego DiLeo, osłabił drużynę. Orlando Magic okazało się górą w pierwszej rundzie play-offs (4-2). Latem nie udało się dokonać znaczących wzmocnień, ale ze zdrowym Brandem i nowym trenerem, Eddiem Jordanem, oczekiwano poprawy.

Jordan, forsujący „ofensywę Princeton”, okazał się katastrofą. Brak odpowiedniej głębi, kontuzje, nieporozumienia i zła atmosfera w drużynie sprawiły, że Sixers zakończyli rozgrywki bilansem 27-55 – najgorszym od 1996/97. Jordan natychmiast stracił pracę, jego stołek przejął były zawodnik, bardziej doświadczony szkoleniowiec Doug Collins.

Nowy trener, preferujący raczej klasyczną koszykówkę, miał przynieść szybką poprawę. Po słabym starcie sezonu 2010/11 (3-13 w pierwszych meczach), zespół faktycznie zdołał awansować do play-offs z siódmego miejsca, wygrywając 14 meczów więcej niż w poprzednich rozgrywkach. W pierwszej rundzie Sixers przegrali z późniejszymi mistrzami, Miami Heat, ale znacznie poprawili defensywę, a Collins był drugi w głosowaniu na Trenera Roku.

Sixers w sezonie 2011/12, prowadzeni przez Lou Williamsa, Andre Iguodalę, Thaddeusa Younga i Jrue Holiday’a (chociaż żaden z nich nie przekroczył 15 ppg), odnieśli największy sukces od lat: awansowali do play-offs z ósmego miejsca i pokonali w pierwszej rundzie rozstawionych z jedynką Chicago Bulls – po raz piąty w historii doszło do takiej sytuacji. W drugiej rundzie, po siedmiomeczowej serii, lepsi okazali się starzy rywale, Boston Celtics.

W międzyczasie zmienił się właściciel drużyny. Grupa inwestorów na czele z Joshuą Harrisem uznała, że to maksimum, na jakie stać drużynę. Dokonano dużych zmian, w tym sprzedano Iguodalę w zamian za utalentowanego centra Andrew Bynuma, mającego stać się nową gwiazdą Sixers. Bynum spędził cały sezon na ławce z powodu odnawiających się kontuzji kolan, a drużyna wygrała jedynie 34 spotkania. Wobec braku awansu i nieporozumień w zespole, Doug Collins zrezygnował ze stanowiska.

 

„Trust The Process”

Nieudane transfery, wyblakłe lub kontuzjogenne gwiazdy, karuzela trenerska… Po sprzedaży Allena Iversona, mimo odważnych prób, Sixers nie potrafili odbić od dna. Po sezonie 2012/13 nowe kierownictwo postawiło na świeży start i kompletną przebudowę decydując się na radykalną metodę „tankowania” – celowego osiągania słabych wyników, zapewniających kolejne wysokie pozycje w drafcie i wybór najbardziej utalentowanych prospektów. Była to filozofia nowego generalnego menedżera Sama Hinkie’ego, uznanego analityka i miłośnika zaawansowanych statystyk. Hinkie zdecydował budować zespół od podstaw, opierając skład na draftach i wychowaniu własnych talentów z uczelni. Pozbył się Jrue Holiday’a i Andrew Bynuma, powierzył drużynę młodym i niedoświadczonym graczom, często dając im ostatnią szansę zaistnienia w NBA.

W drafcie 2013 roku z numerem 11 wybrano rozgrywającego Michaela Cartera-Williamsa oraz kontuzjowanego centra Nerlensa Noela. Nowym trenerem, ósmym od czasów Larry’ego Browna, został Brett Brown, zasłużony asystent legendarnego Gregga Popovicha z San Antonio Spurs. Carter-Williams zdobył tytuł Debiutanta Roku, ale Sixers wygrali jedynie 19 spotkań, co było zgodne z planem, jakim było zwiększenie szans na wybór najlepszych zawodników w drafcie 2014, przewidywanym jako najlepszy od dekady.

Z numerem trzecim do Sixers trafił kontuzjowany, ale wybitny center Joel Embiid. Udało się też nabyć prawa do europejskiego talentu, Dario Šarića, który dwa kolejne sezony spędził za oceanem. Embiid również opuścił cały sezon, natomiast debiutujący wreszcie Noel wyróżniał się wspaniałą defensywą. W trakcie rozgrywek Cartera-Williamsa nieoczekiwanie sprzedano. Zespół 76ers, w większości złożony z debiutantów, graczy spoza draftu i zawodników z ligi NBDL, zakończył rok bilansem 18-64. W międzyczasie stał się pośmiewiskiem ligi po serii 26 porażek z rzędu, wyrównując rekord NBA należący do Cleveland Cavaliers.

W drafcie 2015 roku Sixers ponownie wybierali z numerem trzecim i postawili na centra Jahlila Okafora. Brak weteranów, liczne kontuzje oraz nadmiar wysokich graczy przy brakach na obwodzie sprawiły, że drużyna grała jeszcze gorzej. Rok później Sixers odnieśli zaledwie dziesięć zwycięstw, za to w drafcie z numerem pierwszym wybrali wszechstronnego Bena Simmonsa. Frustracja kibiców i właścicieli doprowadziła jednak do zwolnienia Sama Hinkiego. Na dwa lata jego miejsce zajął Bryan Colangelo, po czym stery przejął debiutujący na tym stanowisku, emerytowany koszykarz Elton Brand.

 

Embiid i Maxey receptą na tytuł?

Proces przebudowy zakończył się wraz z długo wyczekiwanym, wspólnym pojawieniem się na parkiecie nowych gwiazd – Joela Embiida i Bena Simmonsa. Wszystkich innych, którzy nie zdążyli się wykazać w okresie „tankowania”, pożegnano. Upiekło się Šarićowi, a także odkrytym zadaniowcom: Robertowi Covingtonowi i T.J. McConnellowi. Wyniki szybko poszybowały w górę.

W sezonie 2017/18 filadelfijczycy osiągnęli bilans 52-30, zajęli trzecie miejsce na Wschodzie i odpadli w drugiej rundzie play-offs z Boston Celtics. Po transferach i pozyskaniu Jimmy’ego Butlera oraz Tobiasa Harrisa, w rozgrywkach 2018/19 Sixers osiągnęli podobny bilans (51-31), przekraczając drugi raz z rzędu granicę 50 zwycięstw w sezonie. I podobnie jak rok wcześniej, odpadli w drugiej rundzie w siódmym meczu przeciwko późniejszym mistrzom, Toronto Raptors. Zadecydował o tym niesamowity buzzer-beater Kawhiego Leonarda, który z miejsca przeszedł do historii NBA, a fanom z Miasta Braterskiej Miłości złamał serca.

Rok później, w sezonie skróconym z powodu pandemii i kończonym w „bańce” w Orlando, drużyna (już bez Butlera, McConnella i sprzedanych wcześniej Šarića i Covingtona) zawiodła, odpadając w pierwszej rundzie po czterech meczach z Boston Celtics. To niepowodzenie kosztowało Bretta Browna stanowisko trenera i wymusiło kolejne roszady.

Do sezonu 2020/21 klub przystąpił z Darylem Morey’em na stanowisku prezydenta, Doc’em Riversem jako trenerem oraz wzmocnieniami w osobach Setha Curry’ego, Danny’ego Greena, Dwighta Howarda i wybranego w drafcie Tyrese Maxey’a. W dużej mierze dzięki fenomenalnej formie Joela Embiida Sixers wygrali 49 spotkań, co wystarczyło na zajęcie pierwszego miejsce na Wschodzie – po raz pierwszy od 20 lat. Nie zdało się to na wiele; play-offs zakończono ponownie w pechowej drugiej rundzie, po kolejnym siedmiomeczowym starciu, tym razem z Atlanta Hawks.

Sezon 2021/22 upłynął pod znakiem rosnącej dominacji Embiida i problemów z Benem Simmonsem, który bał się rzutów z dystansu i w najważniejszych meczach zawodził ofensywnie. Zespół sprzedał Australijczyka, stawiając wszystko na doświadczoną gwiazdę z kończącym się kontraktem – Jamesa Hardena. Z bilansem 51-31 Sixers zajęli czwarte miejsce na Wschodzie i wygrali pierwszą rundę z Toronto Raptors 4-2, ale w drugiej zostali wyeliminowani przez Miami Heat, również po sześciu pojedynkach.

embiid_mvpNastępne rozgrywki przyniosły Joelowi Embiidowi (33.1 ppg, 10.2 rpg) upragnioną statuetkę MVP sezonu zasadniczego, pierwszą dla zawodnika Philadelphii od 2001 roku. Sixers byli jedną z najlepszych ekip w ofensywie, kończąc sezon 2022/23 z bilansem 54-28 i zajmując trzecie miejsce na Wschodzie. W play-offs zmiażdżyli Brooklyn Nets, ale tradycyjnie odpadli w drugiej rundzie, przegrywając z Bostonem 3–4 po kompromitującej porażce 88-112 w meczu numer 7. Embiid spotkał się z krytyką po tym wyniku, a klub zwolnił Doca Riversa, kończąc jego trzyletnią kadencję.

Latem z Philadelphii postanowił odejść Harden, szukając bardziej atrakcyjnego rynku i roli lidera. Pod wodzą nowego szkoleniowca, Nicka Nurse’a, filadelfijczycy zaczęli sezon 2023/24 od wyniku 29-13. Niestety z powodu poważnej kontuzji Embiida sezon zakończyli bilansem 47-35, spadając na siódme miejsce w tabeli. Tymczasem pałeczkę po Hardenie przejął Tyrese Maxey (25.9 ppg, 6.2 apg), który w swoim trzecim sezonie po regularnych postępach wyrósł na nową gwiazdę NBA. Powrót nie w pełni sprawnego Embiida nie uchronił przed bolesną porażką w pierwszej rundzie przeciwko New York Knicks (2-4). Przyszedł czas, żeby pożegnać równo grającego, ale nie wpływającego na losy spotkań Tobiasa Harrisa.

Niespodziewanie sezon 2024/25 był ogromnym krokiem w tył — zakończonym bilansem 24-58 (pierwszym na minusie od 2017 roku) i brakiem awansu do play-offs. Rozczarowania i frustracje przynosiły kolejne kontuzje i przerwy w grze coraz bardziej niepewnego pod względem zdrowotnym Embiida, a także urazy Maxeya oraz ogólny chaos w zespole. Nie pomógł nawet głośny transfer Paula George’a. Władze klubu patrzą jednak z nadzieją w przyszłość, wierząc w Nicka Nurse’a i trio Embiid – Maxey – George. Czy ta trójka wywalczy wreszcie pierwszy tytuł mistrzowski dla Philadelphii 76ers od 1983 roku?

Ostatnia aktualizacja: marzec 2026