Wygląda na to, że właściciele Sixers nie byli tacy głupi rok temu, ponieważ biorąc Andrew Bynuma zadbali o jego ubezpieczenie. Dostaną więc sporą część jego 16-milionowego kontraktu z ubezpieczenia, a jeśli center nie pojawi się w tym sezonie ani minuty na parkiecie – prawdopodobnie dostaną całość! (swoją drogą – szkoda, że nie na transfery). Bynum oczwiście też zgarnie to, na co się godził podpisując kontrakt. My, jako fani, możemy wciąż mieć nadzieję, że kolejny sezon będzie dla Sixers bardziej szczęśliwy, z salary cap jakie zespół będzie dysponował. I największym przegranym okazuje się agencja ubezpieczeniowa, która wydała polisę na majacego chroniczne problemy z kolanami zawodnika, nie uznając tego jako choroba nabyta wcześniej.

Serwis Yahoo.com komentuje to w ten sposób: jeden milioner dostanie swoje miliony (Bynum), inna grupa milionerów również wzbogaci się kolejnymi milionami (właściciele klubu) i najgłupiej wygląda tu ubezpieczyciel. Recesja? Jaka recesja?