1. Za to, że gdy media obiegły nieprawdziwe zdjęcia smutnego Embiida po ogłoszeniu wybrania go w drafcie przez Philadelphię, on błyskawicznie skorygował tą wiadomość, publikując prawdziwe zdjęcie ze swoją reakcją.
  2. Za to, że za pomocą twittera próbował zwerbować LeBrona Jamesa do składu – były to tylko żarty, ale pokazały, że Embiidowi zależy na przyszłości klubu i chce się związać z Philadelphią. LBJ nie odpowiedział nawet żartem, więc został… zablokowany!
  3. Za zostanie gwiazdą Internetu, chociaż nie postawił jeszcze nogi na parkiecie. Zwrócił uwagę na siebie i na Philadelphię, został już celebrity skojarzonym z Sixers. Za rok to może w większym stopniu przyciagnąć stacje telewizyjne. Wszystko przez twitty o Kim Kardashian i Rihannie, którym zapropnował randkę (tą pierwszą przeprosił gdy dowiedział się, że jest już zamężna). Embiid wykazał się poczuciem humoru i dystansem do siebie. Ostatno takie zainteresowanie w Philadelphii budził sam Allen Iverson.
  4. Nieliczni krytycy mogą twierdzić, że Embiid robi z siebie dzieciaka, ale ten jest w pełni tego świadom: “Mam dobrą zabawę, drażnię się z innymi… Mam tylko 20 lat i właśnie odkryłem sposób na bezpieczną zabawę gdzieś, gdzie moge zrobić wszystko… Trzeba myśleć o swoim wizerunku. Wszyscy patrzą na ciebie, a ludzie lubią, gdy jesteś zabawny na twitterze. W trakcie sezonu to już prawdopodobnie nie będzie dobry pomysł”.
  5. Za to, że Embiid w ogole dobrze się bawi (bo ćwiczyć jeszcze nie może z powodu gipsu na nodze) i nie martwi o zdrowie, co jest dużo lepsze niż ciągłe narzekanie o swojej kontuzji, jak to robił Andrew Bynum.
  6. Za założenie koszulki Allena Iversona i nazwanie go jednym z najlepszych w historii.
  7. Za dobre słowa o samej Philadelphii i danie przy okazji pstyczka zespołom, które go nie wybrały: “Nie spodziewałem się, że to miasto takie będzie. Myślałem, że będzie bardziej jak Cleveland albo Milwaukee, ale jest o wiele lepsze. Spróbowałem nawet swojego pierwszego filadelfijskiego steka z serem. Moja wizyta była świetna”.