Jimmy Butler nie zagrzał długo miejsca w Philadelphii. Skrzydłowy Miami w rozmowie z J.J. Redickiem rzucił nieco więcej światła na okoliczności swojego odejścia.

Butler pojawił się w Philadelphii w listopadzie 2018 roku po burzliwie zakończonym epizodzie w Minnesocie. Skrzydłowy z miejsca stał się jednym z liderów młodej ekipy Szóstek. Niestety po genialnej serii i w dramatycznych okolicznościach Sixers odpadli po 7 meczach z Toronto Raptors.

Wydawać by się mogło, że Simmons i Embiid wzmocnieni Butlerem i Harrisem mogą w kolejnym sezonie zameldować się w Finałach. Nic z tego – latem Jimmy nie wahał się długo i postanowił przenieść swoje talenty na Florydę.

Ostatnio lider Miami był gościem J.J. Redicka w jego podcaście. Jimmy zapytany o czas spędzony w Philly nie wypowiedział się zbyt pochlebnie, podkreślając przede wszystkim brak hierarchii i jasno określonego przywództwa:

To było strasznie dziwne i chaotyczne. Codziennie, jako człowiek i jako zawodnik, nie miałem zielonego pojęcia kto tam k***a właściwie rządzi. To chyba najbardziej mi przeszkadzało. Nie wiedziałem czego się spodziewać będąc w siłowni, samolocie, czy wychodząc na boisko.

Butler odniósł się także do rzekomej kłótni, którą miał mieć z trenerem Brownem w zeszłym sezonie podczas sesji filmowej. Według zawodnika, wszelkie takie spotkania w Philly były całkowicie bezproduktywne:

Te sesje nie miały sensu. Zaraz po moim transferze siedzieliśmy i oglądaliśmy video. Żadnych wniosków, nikt nic nie mówi, panowała martwa cisza, słychać było każde kliknięcie myszki. Pomyślałem sobie, że wszyscy i tak pewnie mają mnie za dupka, więc na razie siedzę cicho.”

Wychodząc, zastanawiałem się po co właściwie było to spotkanie? Pamiętam, że pytałem się Ciebie, po co miałbym kiedykolwiek wrócić do tego pokoju, skoro i tak nic z tego nie wynika? Kilka tygodni później, w Portland już nie wytrzymałem.

Trenerowi Brownowi oberwało się również bezpośrednio. Jimmy mówi wprost, iż pewnych podejmowanych przez niego decyzji nie rozumiał, a wręcz uważał je wprost za błędne. Chodzi tutaj głównie o zmianę stylu w playoffach, kiedy to znacznie częściej Butler był rozgrywającym kosztem Bena Simmonsa:

Myślę, że nawet pomimo faktu, że graliśmy momentami świetny basket, ta decyzja i tak nie była fair, bo to Ben przez cały rok miał piłkę w rękach. A teraz co, na jedną serię playoffs, wszystko zmieniamy o 180 stopni? Na miejscu Bena nie byłbym zbyt zadowolony.

Ostatecznie transfer Butlera do Heat wyszedł na dobre wszystkim, tylko nie Philadelphii. Jimmy wielokrotnie podkreślał, że znakomicie czuje się na Florydzie. Miami z Butlerem w składzie natomiast wróciło do czołówki Wschodu. Sixers tymczasem wyraźnie obniżyli loty spadając na 6 miejsce w konferencji wschodniej.

Autor: Kamil Szuleko
Źródło: Z Krainy NBA