Ciężkie jest życie Kwame Browna…

Od początku kariery przez wielu uważany za jeden z największych bustów w historii draftu. Bohater niezliczonych żartów internetowch. W Philadelphii miał zacząć od nowa.

W lipcu trener Collins twierdził, że wie jak psychika Browna została przez te wszystkie lata wyniszczona, jak był traktowany przez innych. “Był raniony, przez całą karierę miał problemy i zmagał się z krytyką tylko dlatego, że nie grał tak jak przystało na numer jeden draftu. Myślę, że u nas zobaczymy to, co najlepsze można z niego wyciągnąć” – mówił. Kwame był w siódmym niebie kiedy ogłoszono, że będzie starterem. Aż…

W sierpniu Andrew Bynum zasila Sixers, trener Collins decyduje się ustawić Spencera Hawesa jako startera na pozycji silnego skrzydłowego. Brown ma być pierwszym podkoszowym rezerwowym.

Pod koniec września Collins mówi o “wszechstronności” zawodników podkoszowych, o częstych rotacjach. Klub daje jasno do zrozumienia, że jeśli Brown nie będzie się spisywał, da jego kosztem więcej minut Lavoy’owi Allenowi.

Jak najbardziej słuszna decyzja, sam nie mogłem uwierzyć kiedy Kwame Brown znalazł się w Sixers, ale zdecydowanie nie chciałbym być w jego skórze…