Czy Sixers przesadzili?

Alec Liebsch (“Fansided”) napisał niedawno obszerny artykuł, w którym postawił tezę, że Sixers po porażce z Boston Celtics w play-offs przed dwoma laty zbyt szybko i niepotrzebnie podjęli decyzję o konieczności sprowadzenia gwiazd. Być może błędem było sięgnięcie po Jimmy’ego Butlera, Tobiasa Harrisa czy Josha Richardsona, czego efekty widzimy teraz?

Sixers byli młodzi, niedoświadczeni, potrzebowali jeszcze czasu na sprawdzenie, czy model Simmons – strzelcy – Embiid się sprawdzi. W tamtym sezonie druga runda była sukcesem samym w sobie, ale apetyt był za duży. Czy zarząd klubu trochę poniosło?

Cóż, nie całkiem zgadzam się z tą tezą. “Proces” od początku zakładał takie ruchy. W tym czasie masowo zaczęły powstawać super-drużyny i wówczas wszyscy czuli, że Sixers potrzebują jeszcze jednej gwiazdy, aby walczyć o tytuł z najsilniejszymi. Potrzebowali też zawodnika na clutch time.

Ale właśnie, może powinni zakończyć na jednej gwieździe, a nie na trzech potencjalnych all-starach? Wówczas może udałoby się zatrzymać jednego lub dwóch z nieodżałowanych graczy, których straciliśmy, a którzy dzisiaj bardzo by się w Philadelphii przydali (Robert Covington, Dario Saric, Landry Shamet, J.J. Redick)?

Czy Elton Brand sam narobił sobie bigosu, ściągając do jednego składu zbyt wielu “samców alfa”, przez których Sixers stracili tożsamość? Zapraszam do dyskusji!