Charlotte

Spotkanie zaczęło się nietypowo: po dwóch minutach gry z dwoma przewinieniami na koncie, boisko opuścił Richaun Holmes, zastępujący w wyjściowym składzie nieobecnego Joela Embiida. Zmienił go Jahlil Okafor, który… również po dwóch minutach gry zszedł z dwoma faulami. Na szczęście Okafor długo nie odpoczywał, a zastępujący go Ersan Ilyasova spisał się nieźle. Mecz był wyrównany do połowy drugiej kwarty, kiedy Sixers zanotowali zryw 14-1, wykorzystując niemoc ofensywną gospodarzy. Chociaż końcówka pierwszej połowy należała znów do Hornets, to Sixers zeszli do szatni z prowadzeniem 53-46.

Sixers rozpoczęli drugą połowę od pudłowania przez 4.5 minuty. Zamiast punktów, filadelfijczycy zbierali straty, po których przeciwnik zdobywał łatwe kosze. Zaledwie 2.5 minuty zajęło Hornets doprowadzenie do remisu, ostatecznie skończyło się na serii 11-0. W połowie kwarty ich przewaga była już dwucyfrowa, by dosięgnąć 12 punktów na koniec kwarty, wygranej przez gospodarzy aż 19 oczkami. Duża w tym zasługa Batuma, który rzucił 17 punktów. Jego zespół miał 72% skuteczności z gry w tej ćwiartce, podczas gdy Sixers popełnili aż 8 strat. W finałowej kwarcie właściwie niewiele się zmieniło i Hornets byli bezpieczni do ostatniej syreny.

Trudno kogoś wyróżnić wśród pokonanych. Po 14 punktów rzucili Saric i debiutujący w zespole Ilyasova, 12 punktów oraz 5 zbiórek dołożył Okafor. To jednak o wiele za mało na wygraną, a na koncie Philadelphii mamy już cztery porażki. Kolejny mecz w sobotę przeciwko broniącym tytułu Cavaliers, którzy będą zdecydowanymi faworytami tego pojedynku.