Ciężkie jest życie koszykarza, wybranego w drafcie do NBA. Musi on podjąć wiele trudnych decyzji, jak na przykład… wybrać numer, jaki będzie miał na koszulce.

Joel Embiid zdecydował się na numer 55 (jak Dikembe Mutombo!) jednak okazało się, że Pierre Jackson wybrał go wcześniej, by uhonorować babcię, która samotnie wychowała jego i trójkę rodzeństwa. Co ma wspólnego babcia i numer 55 – niestety mimo dłuższego googlowania nie udało mi się dowiedzieć.

Po namyśle Embiid z entuzjazmem oznajmił na twitterze, że będzie grał z numerem 11 (jak Yao Ming, a ostatnio Jrue Holiday w Sixers). Center jednak musiał przeoczyć to zdjęcie, na którym z koszulką z numerem 11 pozuje inny debiutant, K.C. McDaniels. Ciekawe, czy już o tym wie…