Kluczowe zmiany w pierwszej piątce

Wszystko wskazuje na to, że po wznowieniu sezonu Ben Simmons zostanie wreszcie przesunięty na pozycję silnego skrzydłowego, a więc jego naturalną sprzed debiutu w NBA.

Plotki na ten temat krążyły od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się, że Al Horford został na trwałe przesunięty na ławkę rezerwowych. Nie do końca było jednak wiadomo, czy trener Brett Brown przesunie Tobiasa Harrisa na pozycję PF, a Josha Richardsona na pozycję SF (także ich bardziej naturalne miejsca na parkiecie) i pozwoli błyszczącemu w tym sezonie Furkanowi Korkmazowi grać jako podstawowy rzucający obrońca, czy raczej da szansę Shake Miltonowi, który z powodzeniem grał na rozegraniu pod nieobecność kontuzjowanego Simmonsa.

Jednak przez kilka ostatnich dni Ben Simmons grał na treningach tylko i wyłącznie na skrzydle, zbierając bardzo pochlebne recenzje swojego szkoleniowca. Z kolei Miltonem na rozegraniu zachwycony był Joel Embiid. O ile to nie kolejny blef trenera Browna (który przyzwyczaił już nas do wypowiedzi związanych z Simmonsem, które później nie znajdowały odzwierciedlenia w rzeczywistości), to pierwsza piątka Sixers na resztę sezonu będzie wyglądała następująco:

PG: Shake Milton
SG: Josh Richardson
SF: Tobias Harris
PF: Ben Simmons
C: Joel Embiid

Należy oczywiście oczekiwać, że Simmons będzie tak naprawdę point forwardem i duża część akcji będzie przechodziła w dalszym ciągu przez niego. Jeśli tylko Milton będzie grał na takim poziomie i skuteczności, jak przed przerwą w rozgrywkach, Sixers mogą być zupełnie innym zespołem.

Do tej pory ich wyniki zdecydowanie nas rozczarowywały, więc jeśli te ruchy kadrowe przyniesą oczekiwane rezultaty, zarówno ten sezon jak i posada Browna mogą jeszcze być do uratowania. Sytuacja, którą oglądaliśmy w pierwszej połowie rozgrywek, wymagała odważnych zmian i osobiście cieszę się, że wreszcie do nich doszło i z jeszcze większą niecierpliwością czekam na wznowienie sezonu 1 sierpnia. Jeśli Sixers wciąż będą zawodzić i znowu przedwcześnie odpadną z play-offs, dopiero wtedy z czystym sumieniem można będzie mówić o konieczności gruntownych zmian – czy to na stanowisku trenera, czy w składzie.

Jakie będą efekty zmian w wyjściowym składzie będziemy się mogli przekonać tak naprawdę już za 10 dni, kiedy Sixers rozegrają sparingowy mecz przeciwko Memphis Grizzlies. Dwa dni później treningowy mecz z Oklahoma City Thunder, po czym finałowe osiem spotkań sezonu 2019/20 oraz walka o tytuł mistrzowski.