Przeglądamy skład z zakończonego sezonu, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, przed jakim stoi teraz Sam Hinkie. Którzy zawodnicy powinni  pozostać w Philadelphii 76ers na kolejny rok? Tym razem pytanie jest o tyle trudne, że nie wiemy jeszcze jak potoczy się tegoroczna loteria do draftu i sam draft. Sixers mają szansę na naprawdę wielu zawodników i chociaż część z nich może powędrować do D-League lub za granicę, to i tak nie uniknie się walki o każdą wolną pozycję w składzie. Wtedy lepiej dać szansę debiutantom, zamiast niezłym zawodnikiom sprawdzonym w poprzednich sezonach, bo przecież Hinkie nie ma budować “niezłego” zespołu, więc potrzebuje NAJLEPSZYCH zawodników. Jeśli jednak Sixers nie będą mieli szczęścia w loterii, a draft potoczy się inaczej, to lepiej już zatrzymać tych trochę doświadczonych graczy, po których wiemy czego się spodziewać (nawet, jeśli ich “sufit” nie jest wysoki), niż trzeci sezon z rzędu ściągać talenty z D-League wprost do wyjściowej piątki Sixers.

 

Furkan Aldemir (2.3 ppg, 4.3 rpg) – specjalista od zbiórek, który potrafi świetnie ustawić się po obu stronach parkietu. Ale w ostatnich miesiącach pozostał w cieniu Thomasa Robinsona, który najwyraźniej opanował tą umiejetność w jeszcze lepszym stopniu. Aldemir został w trakcie sezonu sprowadzony z Turcji, wciąż szuka swojego miejsca na parkiecie i uczy się gry w NBA, więc z tego tylko powodu można myśleć o zatrzymaniu go – jeśli tylko starczy miejsca… Werdykt: odchodzi.

Isaiah Canaan (12.6 ppg, 3.1 apg) – był głównym rozgrywającym po oddaniu MCW, jednak szybko wypadł z obiegu na korzyść Isha Smitha. Powód? Mimo talentu strzeleckiego, także za trzy punkty, Canaan miał skandalicznie niską liczbę asyst jak na rozgrywajacego i brakowało mu umiejętności czynienia kolegów lepszymi. Dla mnie nadaje się do roli zmiennika, który wyjdzie na 10-15 minut, odda kilka szybkich rzutów i doda energii kolegom. Ale takich zawodników jest w lidze sporo, więc wydaje mi się, że w tej chwili nie warto blokować Canaan’em ciasnego składu Sixers. Werdykt: odchodzi.

Robert Covington (13.5 ppg, 4.5 rpg) – największe odkrycie Sama Hinkie’go i jeden z najjaśniejszych punktów zespołu w minionym sezonie. Zdecydowany “keeper”, który ma bezpieczne miejsce w wyjściowym składzie, co najmniej do czasu przybycia Dario Sarica. Werdykt: zostaje.

Jerami Grant (6.3 ppg, 3.0 rpg, 1.0 bpg) – mimo dalekiego wyboru w drafcie (numer 39), Grant pokazał duży talent. Umie blokować, wykaże się na parkiecie kiedy trzeba. Statystyki zaniżone z powodu znikomego czasu gry na początko sezonu. Niespodziewanie w końcowych etapach sezonu znacznie poprawił swój rzut za trzy punkty. Wart zatrzymania i inwestowania w dalszy rozwój. Oczami wyobraźni widzę Granta jako kandydata do MIP w kolejnych rozgrywkach… Werdykt: zostaje.

Luc Mbah a Moute (9.9 ppg, 4.9 rpg) – nie spodziewaliśmy się po nim cudów i cudów nie dostaliśmy, za to Kameruńczyk pokazał niezwykle równą grę i chęć bycia mentorem zespołu. Po to zresztą został sprowadzony – aby być wzorem dla swojego rodaka, Joela Embiida. Chociaż nie ma już szans na występy jako starter i ilość jego minut będzie stopniowo ograniczana, to jest wart zatrzymania, głównie ze względu na potrzebę posiadania w składzie weterana, który pokaże młodszym graczom odpowiednią etykę pracy. Sam zawodnik rozumie to i wywiadach podkreśla, że chciałby zostać w Sixers. Werdykt: zostaje.

Nerlens Noel (9.9 ppg, 8.1 rpg, 1.8 spg, 1.9 bpg) – czy zatrzymać Noela? A czy piłka jest okrągła? Całe ryzyko jakie podjął Hinkie wybierając kontuzjowanego Noela w drafcie, było warte podjęcia. Już teraz można powiedzieć, że to bestia defensywna i przyszły odbiorca nagrody dla najlepszego obrońcy. Aż strach pomyśleć, jak rozwinie się Noel w kolejnych sezonach i jaki postrach będzie siał pod koszem ze zdrowym Joelem Embiidem. Werdykt: zostaje.

Jason Richardson (9.1 ppg, 3.5 rpg) – podobnie jak Mbah a Moute, to przykład weterana potrzebnego w każdym zespole. Gracze tacy jak Richardson pod koniec kariery szukają okazji do zdobycia mistrzowskiego pierścienia, jednak sam J-Rich stwierdził ostatnio, że nie chce gonić po lidze za tytułem i nie miałby nic przeciwko grze dla Sixers w kolejnym sezonie. W tym przypadku Richardson jednak nie będzie tak potrzebny jak Mbah a Moute, a jego rzut za trzy też nie jest już niezbędny. Werdykt: odchodzi.

Glenn Robinson III (4.4 ppg, 2.5 rpg) – poczatkowo nie mógł odnaleźć się w zespole ze względu na krótki czas gry. Kiedy w końcówce sezonu minuty dla Robinsona pojawiły się, przyszła większa pewność siebie, ale poprawa w grze – niewielka. Werdykt: odchodzi.

Thomas Robinson (8.8 ppg, 7.7 rpg) – najlepszy przykład zawodnika wziętego znikąd, który ciężką pracą i wielkim zaangażowaniem na parkiecie szybko pokazał, że należy mu się miejsce w składzie. Może jego statystyki szału nie robią, ale gdy spojrzymy na poszczególne mecze i porównamy jego osiągniecia do ilości czasu gry (średnio tlyko 18 minut!), wtedy robi to ogromne wrażenie. Mamy nowego Reggie Evansa? Werdykt: zostaje.

JaKarr Sampson (5.2 ppg, 2.2 rpg) – jego gra nie robi wielkiego wrażenia, mimo to Sampson był bardzo przydatny w minionych rozgrywkach ze względu nie umiejętność grania na pozycjach 1-4. Kiedy brakowało rozgrywajacego, Sampson wychodził jako “jedynka” i chociaż specjalnie się nie wyróżnił, to także uniknął kompromitacji. Dlatego trener Brett Brown nazywa go “keeperem”. Nie jest to gracz warty zatrzymania w zespole aspirującym do najwyższych celów, ale w Sixers w kolejnym sezonie może sie przydać. Gorzej, jeśli będzie walczył o miejsce z debiutantem z draftu, bo jednak “sufit” Sampsona nie wydaje się być bardzo wysoki. Werdykt: odchodzi.

Henry Sims (8.0 ppg, 4.9 rpg) – w sezonie 2013/14 bardzo pozytywnie zaskoczył swoją grą, ale w minionych rozgrywkach nie powtórzył tego sukcesu, notujac widoczny regres. W końcowych tygodniach sezonu głównie podawał ręczniki, bo Brett Brown wolał zobaczyć, na co stać Aldemira czy Robinsona. Warto go pochwalić, bo nie narzekał na swoją sytuację, co było na pewno trudne biorąc pod uwagę wcześniejsze losy Simsa w lidze. Trochę mi szkoda tego zawodnika, ale nie widzę już dla niego miejsca pod koszem w Sixers. Werdykt: odchodzi.

Ish Smith (12.0 ppg, 6.1 apg) – z powodu kontuzji Cartera-Williamsa, a później jego odejścia, wielu próbowało swoich sił jako główni rozgrywajacy Sixers. Zazwyczaj ze słabym skutkiem, do czasu przyjścia Smitha, po którym ze względu na wzrost (tylko 183 cm) spodziewałem się najmniej. Jednak Ish pokazał doświadczenie, pasję gry i jej rozumienie, widzenie parkietu. Skupiał się na asystowaniu, ułatwianiu gry kolegom. Stworzył dobry duet z Nerlensem Noelem, który nawet publicznie podziękował Smithowi za pomoc w rozwoju i poprawieniu gry ofensywnej. Jeśli w tegorocznym drafcie Sixers wybiorą Russella lub Mudiay’a, to Smith będzie świetnym zmeinnikiem z ławki. Jeśli wybiorą wysokiego, będzie najlepszą i tak naprawdę jedyną rozsądną opcją na głównego rozrywającego, dopóki Sam Hinkie w jakiś sposób nie załata tej dziury. Werdykt: zostaje.

Tony Wroten (16.9 ppg, 5.2 apg) – mimo sezonu ograniczonego przez kontuzję, poczynił spory postęp. Moim zdaniem nie nadaje się na pozycję rozgrywającego, za to jako rzucajacy obrońca spisuje się dobrze i biorąc pod uwagę nikłe szanse na pozyskanie wartościowych wolnych agentów, jest dla niego miejsce w wyjściowym składzie. Już tylko z nim i z Covingtonem na pozycji SF zespół z Philadelphii powinien znacznie lepiej wypadać w ataku. Werdykt: zostaje.

Hollis Thompson (8.8 ppg, 2.8 rpg) – ulubieniec Bretta Browna, drugi sezon z rzędu chwalony za umiejętności strzeleckie i nagradzany minutami. A ja drugi sezon z rzędu nie widzę miejsca dla Thompsona, który moim zdaniem jest zawodnikiem jakich wielu w lidze. Cóz z tego, że umie rzucać (40% za trzy – najlepiej w zespole), skoro brakuje mu charyzmy, przebojowości, skoro rzuca mało i nie potrafi przełamać granicy średniej 10 punktów w meczu? Werdykt: odchodzi.

 

Tym sposobem zostaliśmy z siedmioma zawodnikami, siedmiu gorszych pożegnaliśmy. Dodając do składu Joela Embiida, Jordana McRae i Pierre Jacksona mamy dziesięciu aktywnych zawodników oraz pięć wolnych pozycji, które mogą być zajęte przez np. czterech debiutantów z tegorocznego draftu i jednego wolnego agenta pozyskanego latem. A jakie są Wasze typy?