Jesteśmy dokładnie w połowie sezonu. Po 41 spotkaniach Philadelphia 76ers z bilansem 13-28 zajmuje ostatnie miejsce w dywizji atlantyckiej, a trzecie od końca w konferencji wschodniej i w ogóle w całej lidze.

Zgodnie z oczekiwaniami, chociaż niektórzy obstawiali, że Sixers nie wygrają 10 meczów. Stało się inaczej dzięki nadspodziewanie dobrej grze ofensywnej (średnia  101.2 punktu w meczu – 14 miejsce w NBA). Ale z drugiej strony przychodzi koszmarna ilość puktów traconych: średnia 109.9 pozostawia inne zespoły daleko w tyle. Natomiast skuteczność za trzy punkty (31.5%) jest druga najgorsza w lidze, tylko po Detroit Pistons.

Michael Carter-Williams & Brett Brown

W tym sezonie jednak wyniki się nie liczą, ciekawsza jest za to gra indywidualna poszczególnych zawodnikow. Oceniamy więc wszystkich w skali 1-6 w kolejności alfabetycznej:

 

LAVOY ALLEN: Zawodnik z potencjałem, którego jakoś nie potrafi pokazać. Może brakuje mu energii, może racje mają ci, co zarzucają mu lenistwo i brak przykładania się do gry? W trzecim kolejnym sezonie Allen rozczarowuje. Ocena: 3-/6

JAMES ANDERSON: Równo grajacy zawodnik, szkoda tylko, że zgubił dobrą skuteczność za trzy z początku sezonu. Kontuzje czy ciągłe rotacje na ławkę rezerwowych i z powrotem do wyjściowego składu na pewno mu nie pomogły. Ostatnio wrócił do gry na pozycji startera i kto wie, co pokaże do końca rozgrywek? Ocena: 4/6

LORENZO BROWN: Zawodnik grający ogony, nie potrafi zbyt dobrze rzucać. Skuteczność za trzy 2/21 nie powala… Do odstrzału. Ocena: 2-/6

MICHAEL CARTER-WILLIAMS: Sixers mieli zazwyczaj nosa do niższych numerów draftu, ale MCW zaskoczył wszystkich. Zawodnik wybrany z numerem 11 jest w tej chwili pewniakiem do nagrody Debiutanta Roku, oraz drugim strzelcem Sixers (17.5 ppg, 6.7 apg) chociaż przed sezonem zarzucano mu bardzo słaby rzut. Lideruje NBA w przechwytach (2.5 spg). Jest ulubieńcem publiczności i mediów. Jeśli w przyszłym sezonie wybrany wyżej od niego Nerlens Noel okaże się nie gorszym talentem, będzie ciekawie… Ocena: 6/6

BRANDON DAVIES: Zapowiadał się całkiem nieźle, ale niestety ligowa rzeczywistość zweryfikowała jego umiejętności. Co dobrego można powiedzieć o zawodniku, którego średnia punktowa jest tylko niewiele większa od średniej ilości fauli? W przyszłym sezonie nie zobaczymy go w Sixers, prawdopodobnie będzie szukał pracy poza NBA. Ocena: 2-/6

DEWAYNE DEDMON: Najnowsze odkrycie Browna i Hinkiego. Center, ktory podpisał 10-dniowy kontrakt wykorzystał go jak mało kto: z miejsca stał się jednym z najlepszych zbierających zespołu, nie zawodzi w skuteczności. Może to nieco za wczesny optymizm, ale po czterech spotkaniach Dedmon notuje 3.8 ppg, 6.5 rpg i 1.2 bpg w zaledwie 16 minut gry więc wygląda na to, że był strzałem w dziesiątkę. Bardzo ciekawy jestem co pokaże, gdy dostanie więcej minut. Ocena: 4+/6

SPENCER HAWES: Nie ma już tak kosmicznych statystyk jak w pierwszych tygodniach sezonu, ale średnie 14.1 ppg, 8.9 rpg i 1.4 bpg budzą podziw, zwłaszcza u kogoś, kto wcześniej był obiektem drwin i żartów. Nie zapomnijmy o najlepszej w zespole skuteczności za trzy (41%) i widzeniu parkietu, co zawodnika na pozycji centra czyni naprawdę wartościowym. Ocena: 5/6

HOLLIS THOMPSON: Połowę rozegranych meczy wychodził jako starter, zyskując aprobatę trenera Browna. Mnie osobiście Thompson nigdy do siebie nie przekonał. Ostatnio wychodzi z ławki, gdzie wydaje się być jego miejsce. Ocena: 3+/6

EVAN TURNER: Po tym sezonie nikt już nie będzie uważał go za “busta”. Turner nie tylko ma najlepsze w karierze statystyki (18.3 ppg, 6.1 rpg, 3.7 apg) ale po jego grze widać, że nabrał pewności siebie, przestał się przejmować krytyką. Nie wiadomo na ile to zasługa trenera Browna, a na ile faktu, że na Sixers w tym sezonie nie spoczywa żadna presja. Można za to zauważyć, że coraz więcej kibiców myśli, czy czasem nie warto zatrzymać Turnera w Philadelphii. Ocena: 6-/6

ELLIOTT WILLIAMS: Zawodnik, który niby gdzieś tam się przydaje, ale równie dobrze mogłoby go nie być. Różnicy nikt nie zauważy. Jego miejsce to ławka rezerwowych, raczej ta dalsza część. Ocena: 3-/6

TONY WROTEN: Jedna z większych niespodzianek sezonu, bo jak inaczej nazwać wziętego znikąd drugoroczniaka, który zdobywa 13.0 ppg, 3.4 rpg i 3.0apg? Pełnego pasji i energii. Wroten jest szykowany do gry w wyjściowej piątce razem z Carterem-Williamsem. Nie wiadomo co z tego wyjdzie, ale można już zakładać, że jakby nie było, to w przyszłym roku nie zabraknie go w składzie. Ocena: 5-/6

THADDEUS YOUNG: Thad nie wychylał się na początku sezonu. Jak sam mówił, potrzebował czasu aby przyzwyczaić się do nowej sytuacji, do gry dla kolejnego trenera. Teraz rozgrywa najlepszy sezon a karierze (17.3 ppg, 6.3 rpg, 1.8 spg). Gra najrówniej ze wszystkich, jest głodny zwycięstw. To najbardziej pożądany zawodnik Sixers przez inne kluby, chociaż na transfer na szczęście się nie zapowiada. Ocena: 6-/6