Zaczęło się tak, a potem było tylko lepiej. Noel w pełnej okazałości pokazał atuty, dzięki którym wszyscy widzieli w nim przed kontuzją „jedynkę” draftu 2013. Zaskoczyła mnie zwłaszcza jego szybkość. Noel w cały meczu miał 4 przechwyty, ale co najmniej drugie razy tyle wybijał piłki próbującym go minąć lub grać z nim w post-up przeciwnikom zmuszając ich do ponawiania manewrów. Nie miał również większych problemów z minięciem rywali, gdy decydował się w ataku na grę przodem. W ogóle oglądanie Nerlensa w ofensywie również było przyjemną niespodzianką (19 punktów, 6/11 FG). Poza przewidywanym atletyzmem i instynktem w okolicach obręczy pokazał on bowiem kilkakrotnie zaawansowaną pracę stóp w post-up, a także nową, pewną formę rzutu przy osobistych (7/7 FT), niezły przegląd pola w poszukiwaniu znajdujących się w dogodnej pozycji partnerów (3 asysty), czy umiejętność wyprowadzania piłki przy kontratakach. Choć to tylko jeden mecz, wskazuje na spory postęp wobec czasów gdy Noel grał w Kentucky. Jeżeli uda się mu do repertuaru ofensywnego dodać chociaż solidny rzut (dzisiaj 0/2 z półdystansu przy trochę dziwnym ułożeniu rąk), to za kilka lat możemy mieć w Philadelphii… nawet następcę Kevina Garnetta.

Z pozostałych zawodników, bardzo dobre wrażenie zrobił Ronald Roberts (12 pkt, 4/6 FG, 9zb). Jego atletyzm jest niesamowity, nawet lepszy od Noela! Najlepiej podsumowują go dwa fakty: a) asystent trenera Raptors po workoucie Robertsa przyznał, że zabrakło im skali do zmierzenia jego wyskoku (co oznacza, że ma ponad… 116,8cm), b) podczas obozu przed SL Sixers musieli już wymieniać obręcze po jednym wsadzie Robertsa. Jeżeli będzie on przy tym grał dalej tak uważnie w obronie i skutecznie w ataku to nie powinien mieć najmniejszych problemów ze znalezieniem miejsca w NBA.

Solidnie zaprezentował się również KJ McDaniels (9 pkt, 4/8 FG, 2 bloki). Choć trema uszła z niego dopiero w IV kwarcie to zdążył on pokazać swoje główne atuty (atletyzm nad obręczą, bloki z pomocy), a także całkiem pewny rzut. Sixers będą mieli z niego naprawdę dużo pożytku. Dzisiaj byli z nimi na parkiecie +15.

Nieco gorzej wypadli doświadczeni Hollis Thompson i Casper Ware. Pierwszy miał dzisiaj problem z trafieniem jakiegokolwiek rzutu (2/12 FG, 0/5 3PT), co starał się nadrabiać na inne możliwe sposoby (14 zb., 5 as., 2 przech.). Ware wprawdzie trafiał (16 pkt), ale całkiem zapomniał, że ma być rozgrywającym (2 as., 6 strat) i urządził sobie 1-na-1 z Oladipo, którego nie wygrał (nic dziwnego…) przyczyniając się w głównej mierze do porażki 76ers. Sixers szybko zostali przy tym ograniczeni co do możliwej rotacji na tej pozycji, ponieważ po 7 minutach gry kontuzji Achillesa doznał Pierre Jackson. Niestety wyklucza go ona z dalszej gry w tegorocznych ligach letnich (i pewnie z miejsca w składzie Sixers w nadchodzącym sezonie). Ostatni z bardziej oczekiwanych zawodników – Jerami Grant wypadł słabo i bezbarwnie.