Play-offs: Sixers – Nets 122:100 (G5)

Zawodnicy Philadelphi 76ers nie pozostawili żadnych złudzeń rywalom z Brooklynu w piątym meczu serii, miażdżąc ich 122:100. Emocje tego wieczoru skończyły się po wyrzucie piłki przez sędziego, dalej był już tylko marsz do drugiej rundy, gdzie przyjdzie zmierzyć się z Toronto Raptors, którzy tak samo w stosunku 4:1 odprawili Orlando Magic.

Gospodarze rozpoczęli pojedynek od mocnego uderzenia, zdobywając pierwsze czternaście punktów, podczas gdy goście nie byli w stanie zupełnie znaleźć drogi do kosza. Ta sztuka udała im się dopiero po sześciu minutach gry za sprawą Allena. Prowadzenie Sixers mogło być jeszcze okazalsze, ale podopieczni Bretta Browna również nie powalali skutecznością. Druga część pierwszej kwarty o dziwo nie przyniosła “normalności”, Nets dalej pudłowali na potęgę, przez co przewaga wzrosła do ponad dwudziestu oczek. Embiid i spółka wyraźnie zaczeli się rozkręcać i łapać odpowiedni rytm także dzięki wsparciu z ławki w postaci Marjanovica, Ennisa III i Scotta. Ostatecznie pierwsza ćwiartka zakończyła się wynikiem 32:15.

Wszyscy kibice zgromadzeni w Wells Fargo Center oczekiwali teraz, że Sixers zagrają jak Raptors przeciwko Magic w rozgrywanym z godzinnym wyprzedzeniem spotkaniu. W Toronto gospodarze również roznieśli rywali w pierwszej części gry i spokojnie kontrolowali dalszy przebieg meczu.  W Philly po przerwie na parkiecie rządził i dzielił Joel Embiid – jak mawia Romek Kołtoń: “zarówno w ofensywie jak i defensywie”. Pozostaje tylko trzymać kciuki, że problemy z kolanem nie przeszkodzą mu w dalszej rywalizacji podczas drugiej rundy. Kiedy Kameruńczyk siadał na ławce, inicjatywę w ataku przejmował Jimmy Butler, odpowiedzialny po raz kolejny już w tej serii za rozegranie. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy odblokował się J.J. najpierw w swoim stylu trafiając za trzy, a następnie wjeżdzając sprytnie pod kosz. Po stronie Nets fatalny występ zaliczał natomiast Russell, który oddał tylko jeden celny rzut na dziewięc prób, z presją nie radził sobie też najwyraźniej wygwizdywany przez kibiców przy każdej okazji Dudley, który był bez choćby jednego oczka. Schodząc do szatni prowadziliśmy 60:31.

Bonusowa wiedza: 29-punktowa przewaga po pierwszej połowie jest rekordową w całej historii Sixers. Dodatkowo zaledwie 31 punktów Nets, to najgorszy wynik w historii wśród rywali Sixers, od czasu wprowadzenia czasu 24 sekund na rozegranie akcji, taki sam wynik zaliczyli tylko Orlando Magic w 1999 roku.

Po zmianie stron koncert Sixers trwał w najlepsze i już po kilku akcjach przewaga wynosiła prawie czterdzieści punktów. Gdy jednak na parkiecie zameldowali się zmiennicy, do gry obronnej wkradł się zamęt i chaos, pozwalając gościom z Brooklynu na rzuty z czystych pozycji i odrobienie kilku punktów z rzędu. Spotkanie, a co za tym idzie awans do drugiej rundy, było już jednak roztrzygnięte i trenerzy zaczeli sięgać coraz głębiej do rezerw, dając widzom do zrozumienia, że już nic wielkiego się tego wieczora nie wydarzy. Ostatecznie ostatnie dwadzieścia minut spotkania to feta na trybunach i nudy na boisku zakończone wynikiem 122 do 100.

STATYSTYKI:

  • Joel Embiid – 23pts, 13reb, 2as
  • Ben Simmons – 13pts, 5reb, 6as
  • Tobias Harris – 12pts, 8reb, 4as, 3stl
  • J.J. Redick – 11pts, 2as
  • Jimmy Butler – 9pts, 5reb, 5as, 3stl
  • James Ennis III – 11pts, 3reb, 3as

9 komentarzy

  1. WojtekHandi pisze:

    brawo! teraz prawdziwy test tej druzyny, zobaczymy z czego sa ulepieni!

  2. Serek7 pisze:

    Teraz tym bardziej śmieszą te wszystkie komentarze po pierwszej porażce… ;)

  3. Sindo pisze:

    Niemoc Brooklynu była jak z jakiegoś filmu, kompletnie nic im nie siedziało zwłaszcza w pierwszej kwarcie. Troche martwi kontuzja Mike Scotta, mam nadzieje, że będzie gotowy na Game1 z Toronto.

  4. BlazejB3 pisze:

    Teraz się zacznie, prawdziwe playoffy, prawdziwa wojna!

  5. wizzleman pisze:

    Witam witam, druga runda tuż za rogiem, będzie mega ciekawie i mam nadzieję, że Philly to pociśnie. Nie będzie to łatwa seria na pewno, bo Toronto ma papiery na mistrza. Mają przede wszystkim świetną defensywę 1on1. Czytałem, że Lowry ma uszkodzony palec wskazujący – jest to jakieś pocieszenie :D Szczerze to w tej serii najbardziej liczę na Embiida, gdyż nasz obwód może tu być ciężko odcięty. W sumie słabym punktem Toronto jest ich ławka, potrzebujemy, żeby nasza podtrzymała poziom z rywalizacji z Nets.

    Pozdrawiam wieszających psy po pierwszym meczu :D Zjednoczmy się i wspólnie wierzmy w zwycięstwo Szóstek :D

    Jakie obstawiacie match’upy? Kogo bedzie krył Kawhi? Kto u nas go przykryje?

  6. Hetman3 pisze:

    Krytyka po pierwszym meczu jak najbardziej uzasadniona i widać że przyniosła efekty.
    Myślę że Leonarda powinien kryć Butler i bardzo się cieszę na taką rywalizację.
    Jednak czarnym koniem tej serii powinien być Siakam i to na niego trzeba zwrócić szczególną uwagę. Też nie bardzo kto ma go kryć niby nominalnie to zadanie spada Na Harrisa ale w tej parze match up jest po stronie Raptors.
    Nie zgodzę się też że mają słabą ławkę Ibaka, Van Vleet, Powell, Lin. Holender już jest chyba nawet lepszy od Lowrego

  7. Pawel pisze:

    Butler jest zdecydowanie najlepszy w obronie, skubaniec nie odpuszcza (Embiid wiadomo inna pozycja), powinien kryć Leonarda, co do Siakam vs Harris, nie wykluczam ze będzie to fascynujący pojedynek, Harris ma smykałkę do zagrań w stylu Durant, podobnie pewny rzut i gra po kroku. Ławka „The North” nie jest słaba i na pewno nie gorsza od naszej. Oczywiście mamy przewagę na PF/C. Kluczem będzie defensywa i otwieranie trójek. Będzie równo i równie gorąco !

  8. Kozik pisze:

    Ławka Raptors jest bezsprzecznie lepsza, dłuższa i regularniejsza. Kawhi vs Sixers w jego karierze, to 13:0 dla Leonarda. Ponadto Marc to świetny stoper na JoJo.
    Wiadomo przewaga parkietu po stronie Toronto. Tylee że złych rzeczy.
    Z tych lepszych to Toronto zawsze przegrywa ten pierwszy mecz, nawet u siebie. Do tego Lowry gra z urazem. Również dokonali wielu zmian w trakcie sezonu (ruch po Lina, potem Marca).
    Kluczowym elementem będzie zdrowie, stalowe nerwy i skuteczność za łukiem. Jeśli Ben dalej przez kawhiego będzie skutecznie wyłączany z gry to dużo większy ciężar będzie leżał na Jimmym. Jeśli mamy wygrać tę serię to zarówno Butler i Harris muszą grać swój najlepszy basket, JJ musi rzucać na 50%, a Brown nie forsować gry na JoJo i Bena jeśli Ci będą mieli problemy.
    Krytyka po 1 meczu była jak najbardziej podstawna i śmianie się z niej jest niepoważne. Wiadomo dużo w tym było przereagowania , ale zagrali katastrofalnie. Na szczęście seria skończyła się po myśli, chociaż te 4-1, nie oddaje do końca tego ile Sixers musieli się namęczyć.
    Nie jesteśmy faworytem tej serii, ale jak najbardziej Toronto jest w zasięgu. Od tej serii zależy nasza przyszłość.
    Powodzenia Sixers!

  9. hetman3 pisze:

    Krytyka się należała nie tylko za grę ale głównie za arogancję. W tym meczu nastąpiła kumulacja problemów i złych nawyków poszczególnych graczy. Na szczeście szybko wyciagneli wnioski.i tutaj duzy plus dla Butlera. za postawę i zaangazowanie.
    Mam nadzieję że Toronto dalej bedzie miało pełne gacie jak co roku w PO.
    Lowry gra słaby sezon na nieszczescie mają bardzo solidnego VanVleeta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *