Preseason: Sixers – Hornets 100:87

Kolejny mecz preseason za nami! Grając na wyjeździe ekipa Sixers pokonała prawdopodobnie najgorszą ekipę nadchodzącego sezonu NBA 100:87. Choć w ekipie Szóstek nie wystąpił Joel Embiid, dla którego ten odpoczynek był zaplanowany, zwycięstwo zostało odniesione bez większego problemu.

W miejsce nieobecnego JoJo w pierwszej piątce ujrzeliśmy Shake’a Miltona, dzięki czemu Josh Richardson choć na chwilę przestał być jedynym graczem poniżej dwóch metrów w S5. Umieszczenie Miltona w miejsce Embiida pokazuje pewien utworzony już wzór ławki rezerwowych Sixers, których najważniejszymi elementami będą Burke/Neto (jedyna wciąż rozgrywająca się batalia o miejsce w rotacji), Thybulle, Ennis, Scott oraz O’Quinn (w meczach, gdy któryś z podkoszowych będzie odpoczywał). Shake, choć na pewno nie ustanie w walce o miejsce w rotacji, będzie grał raczej tylko w przypadku nieobecności innych graczy.

W tym meczu, jak to w preseason, wynik był sprawą drugorzędną. Warto jednak zaznaczyć, że już na początku meczu Sixers objęli dwucyfrowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Już w pierwszej kwarcie defensywa Philly zmusiła graczy do popełnienia aż 9 (!) strat, co przełożyło się na 14 punktów z kontrataku. Pokazuje to napewno słabość ofensywną ekipy Hornets, w której prym powinni wieść tacy zawodnicy jak Terry Rozier czy Miles Bridges… No właśnie. Z tego wszystkiego wyłania się również obraz ekipy Sixers, która ma potencjał, by zostać najlepszą defensywnie drużyną NBA.

Najjaśniejszym punktem ekipy Sixers był Al Horford, który wydaje się być tym, o czym wszyscy kibice Sixers marzyli. Niesamowita zwinność jak na 33-letniego zawodnika o takich gabarytach oraz koszykarskie IQ z górnej półki sprawiają, że gracz ten robi wszystkie małe rzeczy, które są potrzebne drużynie o mistrzowskich aspiracjach. Jest przy tym kompletnie pozbawiony gwiazdorskich aspiracji, co pozwala już teraz innym zawodnikom błyszczeć gdy grają obok niego. Podkoszowy ukończył mecz z linijką 11/9/3/3/2 na skuteczności 5/9, co pokazuje jego niespotykaną wręcz wszechstronność. Czy mogliśmy wyobrazić sobie lepszego partnera/mentora/zmiennika dla naszego JoJo?

Doładowany ostatnim występem Ben Simmons również nie pozostawił złudzeń – to będzie jego rok! Przez większość meczu robił to, co potrafi najlepiej – wjeżdżał pod kosz, obsługiwał kolegów podaniami i utrudniał ofensywie Hornets życie jak tylko mógł. Oprócz tego zaliczył również 3/3 z linii rzutów wolnych i trafił czystego fadeaway’a z półdystansu – nie wiem jak wam, ale dla mnie to nawet lepszy znak niż jedna trafiona trójka. 15/5/4/2/1 na 75% skuteczności – oby tak dalej!

Kyle O’Quinn, gracz, który będzie zyskiwał najwięcej w trakcie absencji Joela Embiida, starał się pokazać, że jest bardziej wszechstronnym graczem, niż wszyscy sądzą. Oprócz solidnej gry pod koszem popisywał się świetnym przeglądem pola, co pozwoliło mu zakończyć mecz z pięcioma asystami, wraz z dwoma punktami, czterema zbiórkami oraz przechytem i blokiemTobias Harris natomiast pokazywał w trakcie meczu jak może wykorzystać swoje gabaryty przeciwko mniejszym graczom po bronionej stronie parkietu, dając nam do zrozumienia, iż zapowiedzi o jego twardej defensywie nie były tylko czczą gadaniną. Dołożył od siebie również 16 punktów i 8 zbiórek.

Najlepiej punktującym graczem był jednak Josh Richardson, autor 18 punktów, 4 asyst i 3 bloków, który rozkwita w hand-offach oraz pick’n’rollach. Świetny obrońca, podający, strzelec – czego chcieć więcej? Swoje trzy grosze dołożył również nasz kluczowy rezerwowy, Mike Scott, autor 11 punktów. Nie można oczywiście zapomnieć o przyszłym DPOY – Matisse Thybulle. 4 przechwyty i 2 bloki w 18 minut? Ten gość będzie niesamowity. Wciąż surowy ofensywnie, spudłował dzisiejszej nocy obie trójki, jednak to, co robi w defensywie, zdecydowanie to rekompensuje.

Wciąż jesteśmy dalecy od rozstrzygnięcia batalii o bycie pierwszym rezerwowym rozgrywającym – Raul Neto zagrał dziś dłużej niż Trey Burke, jakby w ramach wyrównania szans po pierwszym meczu. Żaden z graczy jednak nie wyróżniał się specjalnie na parkiecie, a ja mam przeczucie, że zdolności kreowania własnego rzutu (towar deficytowy na ławce Sixers) dadzą ostatecznie Burke’owi przewagę nad tradycyjnym podejściem pass-first Raula Neto.

Mimo wielu pozytywów warto zwrócić uwagę, że Sixers mieli dziś duże problemy ze skutecznością. Można zrzucić to na zbyt duże rozluźnienie po szybkim osiągnięciu prowadzenia, jednak rzuty dystansowe wydają się problemem, który może prześladować Sixers po utracie nie tylko Redicka, ale również Landry’ego Shameta, który opuścił nas w połowie poprzedniego sezonu. Pewne jest jednak jedno – ten sezon będzie jeszcze bardziej ekscytujący niż poprzednie!

 

3 komentarze

  1. Monty pisze:

    Generalnie w pierwsze połowie Sixers grali jak przeciwko Chińczykom, w drugiej z rezerwami to siadło. Podoba mi się Richardson, w drugiej połowie widzieliśmy, że będzie często dowodził drugim składem i nie ma z tym najmniejszych problemów. Simmons rzeczywiście cieszy oko, widać w nim więcej radości (albo złości po złych zagraniach) niż rok temu i to bardzo dobrze. Bolden tragiczny, psuł wszystko, gubił piłki, nie rozumiał się z partnerami – oczy bolały.

    • Mateusz Filipiak pisze:

      Dlatego z Korkmazem sobie za dużo nie pograją. Ale Bolden przynajmniej nie strzela fochów jak Turek, który nie mam pojęcia dlaczego został przywrócony do składu. Strzelec, który nie potrafi rzucać w meczu na serio? Please. Nie mam już do niego cierpliwości, mam gdzieś, że jest młody. A można było wziąć np Brewera lub Simbę, którzy mimo ograniczeń dają z siebie wszystko na boisku… #SimbaWróć

  2. Hetman3 pisze:

    Coraz bardziej zaczyna mi się podobać nasza drużyna. Richardson i Horford idealnie się wpasowali w drużynę. Jest też spory potencjał na dobry % za 3 dla całej drużyny.
    Pod względem sportowym Redick sporo straci na tym transferze. Wiem że to narazie tylko sparingi ale widać że nie ma gry pod niego. U nas rzucał ile chciał i miał swoje zagrywki rozrysowane pod siebie. W Pels wejdzie z ławki na 20 minut odda 5 rzutów i tyle z niego. No ale kasa się zgadza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *