Preseason

NBA wraca do nas po kilkumiesięcznej przerwie, czego przedsmak mieliśmy minionej nocy przy okazji pierwszego meczu przedsezonowego Sixers. Nasza drużyna podejmowała u siebie chiński klub Guangzhou Loong Lions i chociaż wynik mógł być tylko jeden (rywale grali jak równy z równym jedynie przez 3 pierwsze minuty spotkania), to emocji nie zabrakło. Nowi Sixers, tak jak i inne zespoły po letniej przerwie, są jeszcze zardzewiali i potrzebują więcej zgrania, zwłaszcza w obronie, lecz zdążyli już pokazać, że będą niezwykle efektownym zespołem do oglądania.

To, co do tej pory wyglądało dobrze na papierze, wczorajszej nocy miało odzwierciedlenie na parkiecie, nawet biorąc pod uwagę przeciwnika z niższej półki. Już po jednym meczu można wnioskować, że Sixers z bardzo zbilansowanym atakiem będą trudni do zatrzymania w ofensywie, a troche zgrania i lepszej komunikacji w obronie sprawi, że pod tym względem powinni być w czołówce NBA. Widać było, że zarówno Josh Richardson jak i Al Horford idealnie pasują do tego zespołu i znają swoją rolę.

Podobnie jak na wczesniejszym wewnętrznym sparingu, tak i wczoraj bardzo pozytywnie zaskoczył Matisse Thybulle. Nasz tegoroczny debiutant będzie stealem draftu, nie tylko ze względu na znakomitą obronę ale też fakt, że potrafi trafić zza łuku, kiedy ma okazję. I co ważniejsze – wygląda na gotowego do gry w NBA i ma wystarczająco dużo pewności siebie, aby to udowodnić.

Internet jednak żyje teraz przede wszystkim pierwszą w karierze trójką Bena Simmonsa, którą Australijczyk trafił z około 8 metrów na zakończenie pierwszej połowy spotkania. Oj będzie się działo w nowym sezonie!