Sixers bardzo słabo rozpoczęli obecny sezon. Ale czy można było się spodziewać czegoś innego? Drużyna jest obecnie w przebudowie, a w składzie znajdują się zawodnicy, którzy w normalnych warunkach nie graliby w NBA. Nadrzędnym celem jest znalezienie kilku koszykarzy będących w stanie grać na odpowiednim poziomie oraz rozwój największych talentów. Mówiąc o talentach, mam na myśli Noela i Okafora.

Nie wiemy jak będzie wyglądał skład w następnym sezonie oraz ilu zawodników grających obecnie dla 76ers się w nim znajdzie. Jednak po ostatnich spotkaniach możemy śmiało stwierdzić, że szanse jednego z nich na pozostanie w drużynie znacznie wzrosły. Jest nim T.J. McConnell.

Do draftu zdecydował się przystąpić po czterech sezonach spędzonych w NCAA. Nie dawano mu większych szans na wybór, głównie ze względu na bardzo niskie umiejętności rzutowe. Jak przewidywano, nie został on wybrany nawet pod koniec drugiej rundy, więc musiał znaleźć inny sposób na dostanie się do najlepszej ligi koszykarskiej świata. Okazje do zaprezentowania się dostał podczas ligi letniej. Dobrą grą zapewnił sobie miejsce w składzie 76ers.

Brett Brown zaufał mu na, tyle że powierzył mu rolę podstawowego rozgrywającego. Czy był to dobry wybór? Zdecydowanie tak. Od samego początku sezonu McConell imponuje swoimi umiejętnościami w kreowaniu sytuacji dla innych. Notuje on średnio 7.7 asyst na mecz. W trzech spotkaniach udało mu się również przekroczyć granicę dziesięciu asyst. Jeszcze lepiej prezentuję się średni ilość potencjalnych asyst (14). Daje mu ona miejsce pośród takich świetnych playmakerów jak Chris Paul i Ricky Rubio.

Posiadanie tak dobrze kreującego zawodnika jest bardzo ważne. Ma on bardzo duży wpływ na grę ofensywną całej drużyny. Żeby lepiej zobrazować oddziaływanie McConella postanowiłem dokładniej przeanalizować to jak radziła sobie cała drużyna z nim i bez niego. Wyniki przedstawione są w poniższej tabeli.

mcconnellinout

Dobry rozgrywający przede wszystkim ułatwia swoim kolegom zdobywanie punktów. Jego dobra gra pozwala im na rzuty z otwartych pozycji. Takie właśnie sytuacje kreuje McConnell. Gdy znajduje się on na parkiecie, to skuteczność z gry innych zawodników znacząco wzrasta. Wykonuję on również najwięcej podań z całej drużyny przy niewielkiej ilości strat. Stąd tak dobry wskaźnik asyst do strat z nim na parkiecie. Jeżeli T.J. siedzi na ławce a za prowadzenie gry odpowiedzialni są inni zawodnicy to liczba asyst maleje. Rzetelnym wyznacznikiem wpływu byłego rozgrywającego Wildcats na grę drużyny z Filadelfii jest również Offensive Rating.

W pierwszej piątce 76ers znajduję się dwójka graczy, których rozwój śledzimy z największym zapałem. Noel i Okafor. Obaj większość rzutów oddają z odległości nie większej niż 10 stóp do kosza. W szczególności Jahlil. Ktoś musi jednak dostarczyć im piłkę. Jeżeli otrzymają dobre podanie to będą w stanie je wykorzystać. Dobrym sposobem na dostarczenie piłki do wysokiego jest wejście z nią pod kosz. Coś, co McConnell potrafi. Wykonuje on średnio 8.3 wejść na mecz, przy czym 54% z nich kończy się podaniem a 24% asystą. Na niżej przedstawionej tabeli jasno widać, że McConnell ułatwia wysokim zdobywanie punktów.

okafornoelinout

Oczywiście nie wszystko przedstawia się tak pięknie. T.J. nie posiada obecnie umiejętności pozwalających mu na zdobywanie dużych ilości punktów. Oddaje on średnio tylko sześć rzutów przez 30 minut gry. Musi on poprawić swoje umiejętności w zdobywaniu punktów. W perspektywie jego dalszej kariery w NBA będzie to bardzo ważne. Nie oczekuję od niego zdobywania kilkunastu punktów na spotkanie. To nie jest taki typ koszykarza. Chciałbym jednak żeby poza kreowaniem sytuacji dla innych był w stanie samemu zdobywać punkty przy przyzwoitej skuteczności.

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj.