Sixers – Knicks 98:97

New York Knicks wygrali pięć kolejnych spotkań z rywalem z Philadelphii, jednak ostatnio nowojorczycy staczają się po równi pochyłej, za to Sixers grają coraz lepiej. Tak też było wczorajszej nocy, ale wygrana Sixers nie przyszła łatwo i wymagała buzzer-beatera równo z syreną.

Sixers na przestrzeni meczu przegrywali nawet 17 punktami, jeszcze na 2.29 minuty przed końcem czwartej kwarty tracili całe 10 punktów do Knicks. Wtedy jednak poderwał ich Joel Embiid – najpierw trafiając kluczową trójkę, potem zdobywając punkty w tłoku pod koszem. W samej końcówce dla Knicks trafił jednak Derrick Rose, wyprowadzając ich na punkt przewagi. Na 9 sekund przed końcem zwycięstwo gości mógł zapewnić Porzingis, ale po zgubieniu swojego obrońcy fatalnie przestrzelił za trzy prawego narożnika i wtedy stało się coś nieoczekiwanego: piłkę zebrał Henderson i ruszył w kontrze na kosz rywali, podał do Ilyasovy, ten znalazł w narożniku nie pilnowanego McConnella. Rozgrywajacy Sixers próbował wejść pod kosz, ale tam czekało już na niego dwóch obrońców, więc cofnął się, obrócił o 180 stopni w stylu Okafora i rzucił z odchylenia… piłka wpadła do kosza równo z syreną, zapewniając Sixers wygraną i powodując wybuch euforii na boisku! “Tyle lat gram w koszykówkę, a pierwszy raz udało mi się coś takiego” – powiedział T.J.

McConnel był niewątpiwym bohaterem meczu, zdobywając łącznie 8 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty. Warto zauważyć, że Sixers w tym sezonie mają bilans 5-1 z nim w wyjściowej piątce. Zwycięstwo nie byłoby jednak możliwe bez Joela Embiida, który rzucił 21 punktów i zebrał rekordowe w karierze 14 piłek. Robert Covington dodał 13 punktów, 5 punktów i 4 asysty, a Nerlens Noel również 13 punktów oraz 8 zbiórek i 2 przechwyty.

Dla Sixers była to 11 wygrana w sezonie, a czwarta w ostatnich pięciu spotkaniach. To więcej, niż w całych poprzednich rozgrywkach. Na dodatek filadelfijczycy nie są już czerwoną latarnią ligi – gorsze bilanse mają od nich Miami Heat, Brooklyn Nets i Dallas Mavericks. Jeśli taka dobra passa utrzyma się, lada moment Sixers mogą wyprzedzić także Phoenix Suns i Minnesotę Timberwolves. Następny mecz w piątek przeciwko Hornets.

 

12 komentarzy

  1. Hugozpalodlugo pisze:

    Ja bym chyba jeszcze potankowal w tym sezonie? Tylu PG w top 3. Chociaż cieszą takie winy i gra tjmc.

  2. hetman3 pisze:

    Gdyby nie początek sezonu to byśmy walczyli o play offy. Zaczynam się powoli martwić bo jak tak dalej pójdzie to będzie dalszy numer w drafcie ale nie ma co się dziwić mamy lepszy skład od Nets Dallas Heat czy Suns

  3. Andrzej pisze:

    Hej, tu gość z zaprzyjaźnionego bloga Blazers. Chciałem zapytać jak ostatnio pokazuje się Noel? Widziałem mecz z Brooklynem i choć widać potencjał to szału w obronie nie było (trochę pogubiony). Jak w innych meczach? Z tego co pamiętam wolicie się trzymać z dala od Crabbe’a, więc tak tylko przy okazji napomknę, że ostatnio rzucił 30 pkt, a dziś w nocy 24 na szalonej skuteczności ;P

  4. sznida pisze:

    We wcześniejszych sezonach wyglądało tak jakby był odgórny przykaz na przegrywanie, w tym sezonie mają grać jak najlepiej. Z jednej strony szkoda, bo w tym sezonie i tak nic nie osiągniemy, więc fajnie by było mieć jeszcze jakiś wysoki numer w drafcie, tym bardziej, że w końcu zapowiada się draft, gdzie głównych skrzypiec nie będą grać zawodnicy wysocy. Z drugiej jednak strony mamy bardzo młody zespół i tym chłopakom przyda się wygrywanie jak najwięcej, tak żeby podbudować się psychicznie i zmotywować jeszcze mocniej do dalszej ciężkiej pracy.

  5. hetman3 pisze:

    Podobno nie jesteście zainteresowani Noelem :) Co do jego obrony to jeszcze nie jest to co potrafi i o dziwo Brown nie próbuje zestawić go razem z Embiidem chociaż na parę minut.
    Dalej nie jestem przekonany do Crabbe’a a co się dzieje z Liliardem powoli McCollum przejmuje drużynę od niego

  6. kobe pisze:

    Chętniej bym wam oddał Okafora niz Noela, tylko nie wiem za kogo. McCollum chyba nie do wyjecia. Z meczu na mecz nasza gra wyglada coraz lepiej i tylko czekac az Embiid wystąpi w pierwszej piątce All Star Game :)

    • Andrzej pisze:

      Okafor nam po nic. CJ byłby pewnie dla Was za drogi, a kto wie, może Blazers nawet w ogóle nie podnoszą słuchawki w tej sprawie

  7. .KB pisze:

    W ogóle się nie cieszę, że wygrywamy, akurat tego jednego piciu w czołówce najbliższego draftu potrzeba nam do zakończenia procesu… Na szczęście najbliższe mecze powinny być znacznie trudniejsze niż ten z Knicks i jest szansa na zanotowanie serii porażek :)

    Co do Noela… Skoro nawet z Nets i Knicks nie zagrał ani minuty z Embiidem to oznacza, że Brown już ostatecznie zakopał pomysł grania tą dwójką obok siebie. Mam nadzieję, że to oznacza wymianę, bo inaczej stracimy go za darmo (jestem prawie pewny, że Nets zaoferują mu ogromny kontrakt). Okafora oczywiście też trzeba będzie wymienić, ale z tym można poczekać do draftu, jeśli np. pojawiła by się konieczność przesunięcia się w górę.

  8. sixersfan pisze:

    Przestańcie pisać już głupoty, ze nie cieszy was wygrywanie bo draft mocny itd. W 2018 okaże ie, ze będzie może jeszcze mocnoejsy i co??? Tez sobie potankujemy??? Po powrocie Simmonsa trzeba szukać dobrych wymian i budować sklad na PO,a nie nabrać sie w tankowaniu. Wreszcie mamy nasza perełkę w postaci Embiida, Simmons wraca do zdrowia, jest Saric, T.J. gra sezon życia,RoCo broni jak zły. Grzechem w takiej sytuacji jest blokowanie wygrywania!!!

  9. hetman3 pisze:

    Dobrze prawisz gdybyśmy od początku sezonu grali jak teraz to mielibyśmy bilans w okolicach 17-20 czyli walka o PO. Trzeba trochę zaszczepić w chłopakach gen wygrywania. A po ostatnich buzzerach na pewno są mocni psychicznie. Nawet z silnym ostatnio Bostonem przegraliśmy na styk w końcówce.
    Jeśli spadniemy w dół w loterii może któraś drużyna zechce się zamienić za dwa nasze picki np za pick z top 3

  10. .KB pisze:

    Można gdybać, taka gra od początku sezonu i tak nie była możliwa przez większe limity Embiida, kontuzję Noela itd. Zobaczymy jak ta dobra gra będzie wyglądać z lepszymi drużynami w najbliższym czasie, m.in. Wizards na wyjeździe czy Raptors u siebie.

    Fajnie popatrzeć jak chłopaki się cieszą, wydaje się, że jest dobra atmosfera, ale te kilka zwycięstw więcej nie jest warte znacznego spadku w loterii. Oczywiście nie namawiałbym ich do celowego przegrywania meczów, po prostu taka seria zwycięstw budzi we mnie ambiwalentne uczucia. Wymiany oczywiście muszą być, ale brakuje nam jeszcze jednego topowego zawodnika aby mieć drużynę, która za parę lat będzie mogła się bić o mistrzostwo. W wymianach takiego nie zdobędziemy niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *