Sixers walczyli jak mogli by powrócić do gry w obliczu aż 24 punktów straty na początku drugiej kwarty. Dogonić Czarodziejów się udało, wygrać już nie. W tym pierwszym pomogła bardzo dobra obrona w drugiej połowie (udało się ograniczyć Wizards do zdobycia zaledwie 41 punktów przy skuteczności 14/41 z gry). W tym drugim przeszkodził John Wall, który w końcówce nie mylił się rzucając z linii osobistych i dał zwycięstwo koszykarzom ze stolicy.

Obrona grała dobrze zwłaszcza w czwartej kwarcie, gdzie Sixers nie pozwolili oddać celnego rzutu rywalom przez prawie 3 minuty. W tym czasie sami zdobyli 13 punktów, wyrównując wynik na 5:20 do końca meczu. Wizards konsekwentnie uciekali, mimo ważnych punktów Hollisa Thompsona, który dwukrotnie zbliżał swój zespół na punkt. W końcu goście zebrali się na serię 7-2 i zwycięstwa odebrać sobie już nie dali.

Warte zauważenia występy zaliczyli Ish Smith (20 pkt), Nerlens Noel (14 punktów, 16 zbiórek, 7 odbiorów) oraz Isaiah Canaan i Hollis Thompson (po 15 punktów).

Następny spotkanie Szóstek już dziś o północy. Filadelfijczycy będą podejmować zespół Oklahoma City Thunder.