W Philadelphii wszystko jest nieprzewidywalne. Tak bardzo czekalismy na najlepszy od dekady draft, a okazało się, że 5 z 7 pozyskanych zawodników nie zobaczmy w grze conajmniej przez rok. Tak bardzo cieszyliśmy się z końca poprzedniego sezonu, w którym Sixers musieli bezczelnie “tankować”, a teraz okazuje się, że w tym sezonie będą dalej to robić.

“Widzę wielkie, jasne światło na końcu tego wszystkiego. Widzę za rogiem Sarica, widzę zdrowego Embiida. Widzę więcej wyborów w drafcie. Widzę Michaela i Nerlensa dojrzewajacych razem na parkiecie. Widzę dostatek pieniędzy i możliwości, by pozyskiwać wolnych agenow. Widzę dobre czasy” – powiedział kilka dni temu Brett Brown i nie można odmówić mu racji. Plan Sama Hinkie’go może zniszczyć chyba tylko jakas klęska żywiołowa. Ale to wymaga czasu. Dlaczego aż tyle? – pytają miejscowi kibice w Philadelphii, ktorzy czekają na kolejne mistrzostwo odkąd autor tego tekstu przyszedł na świat od 1983 roku. Co by było, gdyby…

  • Możemy sobie wyobrazić, że w drafcie 2014 roku Sixers nie wybierają Joel Embiida i Dario Sarica, tylko graczy dostępnych od zaraz. Nie oddają Thada Younga, nie pozwalają grać Jordanowi McRae w Australii, ściągają Arslana Kazeemi i innych. W takim sytuacji (inny 3 i 11 wybór draftu, Noel, Carter-Williams, Young, McDaniels, McRae, Kaazemi, Sims, Wroten, Richardson…) ich skład wyglądałaby teraz nieporównywalnie lepiej. Po wzmocnieniach w drafcie 2015 roku i aktywnej działalności na rynku wolnych agentów przyszłego lata, w sezonie 2015/16 Sixers mogliby być już jedną z silniejszych drużyn na Wschodzie.
  • Inna opcja: Sixers sprzedają Younga, wybierają Embiida i Sarica, ale starają się zatrzymać pozostałe talenty z draftu w drużynie. Rezygnują z 10-dniowych kontraktow z graczami z D-League. W tym sezonie ćwiczą młode talenty i ustawienia. Latem robią naprawdę duże zakupy na rynku wolnych agentów. Na sezon 2015/16 mają już Embiida, Noela, Cartera-Williamsa, McDanielsa, McRae, Simsa, Thompsona, Wrotena, Kaazemi oraz 1-2 klasowych wolnych agentów i perspektywę przyjścia Sarica po kolejnym roku. Wygranie 20-22 gier w tym sezonie i awans do play-offs w przyszłym gwarantowane.

 

TankowanieAle te scenariusze nie miały prawa bytu w długoterminowym planie Sama Hinkie’go, który postawił na cierpliwość. Na upewnienie się, ile naprawdę są warci wybrani w drafcie zawodnicy. Jest czas na sprawdzenie, jak rozwinie się Carter-Williams. Jak będzie ze zdrowiem Embiida. Czy Noel ze swoimi warunkami na pewno będzie dominował w defensywie. A Saric i McRae dostali czas by dojrzeć i nabrać pewności siebie na zagranicznych parkietach, gdzie łatwiej im będzie rozwinąć skrzydła. Ktoś zawiedzie, to będzie czas na zorganizowanie wymiany, będzie można pomyśleć o zastępstwie lub lepiej dobrać wolnych agentów w przyszłości. Tylko to daje pewność powstania drużyny mistrzowskiego kalibru. Nie wszyscy kibice mają tyle cierpliwości.

Znane były plany Hinkie’go, gdy ten obejmował swoje stanowisko, ale trochę nakręcani przez filadelfijskie media (albo siebie samych) sądziliśmy, że przebudowa nie będzie taka długotrwała. Niektórzy liczyli na sprowadzenie wolnych agentów minionego lata, ale tego należy się spodziewac dopiero latem 2016 roku. To będa dwa długie lata, ale przez ten czas Sixers zbudują skład, ukończą budowę jednego z najnowocześniejszych w NBA centrów treningowych i zaczną wygrywać. To powinno sprawić, że latem 2016 roku filadelfijski rynek może być atrakcyjny dla gwiazd (chociaż Keith Pompei z Philly.com twierdzi, że pierwsze “zakupy” zaczną się już w 2015 roku).

To wszystko oznacza, że teraz czeka nas kolejny długi i ciężki sezon tankowania. Oczywiście Sixers nie będa odpuszczać meczy, celowo psuć końcówek czy wysyłać najlepszych graczy na ławkę w kluczowych momentach. Nie muszą tego robić, bo mają tak słaby skład, że nawet grając na najwyższych obrotach nie wygrają wiele. Tak było przez poprzedni sezon. Ale wtedy mimo tylko 19 wygranych w 82 meczach, mimo wyrówniania niechlubnego rekordu NBA w 26 porażkach z rzędu, wiele spotkań oglądało się naprawdę przyjemnie. Bo zawodnicy dawali z siebie wszystko walcząc o pozostanie w składzie i tą ich energię i pasję było widać gołym okiem. Walczyli o każdą piłkę, próbowali wygrać każdy mecz. Sprawili kilka niespodzianek, nie tylko na początku sezonu. W ostatnim roku prawdziwą przyjamnoscią było oglądanie Cartera-Williamsa, w tym roku jego rolę przejmie Nerlens Noel. Wszystkie oczy będą zwrócone na niego – będziemy oglądać jego rozwój i rywalizację z innymi debiutantami. Czarnym koniem może być K.J. McDaniels, który już stał się ulubieńcem publiczności. Krótko mówiąc – mimo “tankowania”, warto Sixers oglądać.

Jakich wyników można się spodziewać po drugiej edycji tankowania? Sixers w sezonie 2013/14 byli najgorszą ekipą w NBA jesli chodzi o obronę. Byli na ostatnim miejscu w ilości oddawanych punktów. W sezonie 2014/15 przewiduję sporą poprawę. Nie tylko Nerlens Noel i K.J. McDaniels to zmienią. Mbah a Moute jest niezłym obrońcą, a bardziej doświadczeni Sims i Carter-Williams powinni spisywać się trochę lepiej (zwłaszcza temu drugiemu będzie się grać łatwiej z takim “rim protectorem” jakim jest Noel). Teoretycznie dużym problemem będzie ofensywa, bo – jak łatwo zauważyć – w Sixers nie ma kto rzucać. Ale dokładnie to samo mówiono o tym zespole przed poprzednim sezonem, a tymczasem Sixers zdobywali 95 punktu w meczu, bedąc w tym elemencie w środku tabeli. Można się spodziewać gorszej ofensywy, ale nie wierzę w czarne scenariusze zakładające, że Sixers będą  tu najgorsi w lidze. Niestety nie można też twierdzić że Sixers są na tym samym poziomie, co przed rokiem. Różnicę robi brak weteranów – Young, Turner, Hawes i nawet Allen dawali mnóstwo doświadczenia, ciągnęli zespół mentalnie, dawali przykład. Głównie z tego powodu Sixers wygrają mniej spotkań niż przed rokiem. Obstawiam około 15 wygranych, chociaż nie jestem zwolennikiem tego typu rokowań, nigdy nie wiadomo jakie czekają nas transfery, kontuzje i jak rozwiną sie poszczególni koszykarze. Pewne jest, że może być w Philadelphii więcej zawodników w składzie, niż wygranych…

Carter-Williams, Embiid & Noel

Niedługo lepsze czasy, a na razie mamy rzadką okazje oglądać budowanie składu od zera, przyglądać się jak działają tego typu mechanizmy w NBA. Niestety to już drugi rok z rzędu. Ale lepiej przeboleć kolejny fatalny sezon mając świetne perspektywy na przyszłość, niż kibicować innej, przeciętnej drużynie, która na wyjście z przeciętności perspektyw nie ma żadnych. A za rok Embiid, Noel, Carter-Williams, McRae i McDaniels oraz wybór z draftu muszą sprawić nadejście lepszych czasów (chociaż jeszcze nie najlepszych). Albo się mylę i czeka nas Tankdelphia ver. 3.0, bo jak napisałem na wstępie, w Philadelphii pod rządami Sama Hinkie’go wszystko jest nieprzewidywalne.