Sixers dogadali się z Celtics i wybierają z numerem pierwszym draftu!

Ostatnie plotki draftowe rozpaliły serca kibiców Philadelphii 76ers. Wasza wyobraźnia zaczęła działać, nadzieje na świetlaną przyszłość naszego klubu znacznie wzrosły, a liczba komentarzy w naszym serwisie poszybowała ostro w górę. Były spekulacje – jak bardzo te plotki są prawdziwe? Czy na rozstrzygnięcia będziemy musieli czekać aż do nocy draftu? Co Sixers będą musieli poświęcić?

Tym bardziej miło jest mi poinformować, że układ z Boston Celtics wydaje się być już sfinalizowany. Liczne i wiarygodne źródła podają, że Bryan Colangelo dogadał się z Dannym Ainge, umowa zostanie podpisana jutro i wszelkie spekulacje są już zbyteczne. A więc przechodząc do rzeczy…

Boston Celtics przekazuje Philadelphii 76ers prawa do wyboru z numerem pierwszym w tegorocznym drafcie, w zamian otrzymując prawa Sixers do wyboru z numerem trzecim oraz prawa do przyszłorocznego wyboru, jaki Sixers pozyskali od Lakers (ten wybór jest zastrzeżony do numerów 2-5 i jeśli Celtics go nie przejmą, wówczas automatycznie otrzymują prawa do wyboru w pierwszej rundzie draftu 2019, jakie Sixers pozyskali od Kings).

To świetna wiadomość dla każdego z nas i spory sukces Bryana Colangelo, który pozyskał numer pierwszy draftu za naprawdę rozsądną cenę! Uff… Ale co to oznacza dla naszego klubu?

  • Sixers wybiorą z numerem pierwszym Markelle Fultza, który jest nie tylko największym talentem draftu, ale jednocześnie najlepiej pasującym zawodnikiem do ich składu. Fultz to rozgrywający ze świetnym rzutem, a nawet moja babcia wie, że właśnie tych dwóch rzeczy Sixers potrzebują najbardziej.
  • W pierwszej piątce na sezon 2017/18 zobaczymy dwóch zawodników wybranych z jedynką (Fultz i Simmons) oraz jednego z trójką (Embiid). Automatycznie wzrastają szanse Sixers na pozyskanie dobrych wolnych agentów, dla których Philadelphia na pewno będzie teraz atrakcyjniejsza. I jak tu nie być podekscytowanym?
  • Eksperyment z Benem Simmonsem na rozegraniu oficjalnie zakończył się, zanim się jeszcze zaczął. Simmons może jednak dzielić piłkę podobnie jak robi to LeBron James, co stwarza szansę na stworzenie genialnego duetu obwodowego z Fultzem. I jeszcze raz – jak tu nie być podekscytowanym?