Zwolnienia, zwolnienia…

Khalif Wyatt, Royce White, Vander Blue i Mac Koshwal pożegnali się z Philadelphią. Do poniedziałku do południa polskiego czasu klub musi pozbyć się jeszcze jednego zawodnika, zmniejszając skład do piętnastu.

Pozornie największą niespodzianką jest pozbycie się White’a (5.0 ppg, 4.4 rpg), który ostatnio udowodnił, że jest jednak w stanie podróżować na mecze wyjazdowe, mimo swojego lęku przed lataniem. Trener Brown wielokrotnie komplementował jego talent, a klub wydawał się wiązać z nim nadzieje. Ale kto oglądał mecze wie, że to nic zaskakującego, bo White prezentował się fatalnie. Ogromne problemy z faulami (w jednym meczu 5 fauli w 10 minut gry, w innym wykluczenie), wiele strat, skuteczność wynosząca 39% – dopuszczalna dla obrońcy, ale nie dla skrzydłowego.

Po lidze letniej pisałem o Wyatt’cie (5.0 ppg), że to najciekawszy z młodych zawodników. Miał być intrygujący i mógł namieszać, ale w rzeczywistości okazał się dosyć bezbarwny. Lepiej już wypadł Blue (6.2 ppg, 2.4 rpg) i dla mnie rezygnacja z niego to największe zaskoczenie (wynika zapewne z dużej konkurencji na pozycji obrońców). Został za to inny obrońca – Morris, który w moim odczuciu od Blue’a był lepszy jedynie w dzieleniu się piłką. Koshwala chyba w ogóle nikt nie zauważył, a po zatrudnieniu niedawno Ortona jego los był przesądzony.

Wykluczenie tych zawodników ze składu nie oznacza, że na dobre się z nimi żegnamy. Bardzo prawdopodobne jest, że zobaczymy ich w składzie Delware 87ers.

Kogo jako ostatniego Sixers wyrzucą? Statystyki przemawiają na niekorzyść Rodney’a Williamsa, który wystąpił jedynie w dwóch meczach. W ataku nie istniał (1/6 z gry), w obronie nieco bardziej przekonał do siebie Browna. Jak nie on, to raczej Morris, Hollis albo Thompson.