Biografia Allena Iversona

DROGA DO NBA

Ogłoszenie decyzji. W tym czasie nie milkły plotki o odejściu zawodnika ze studiów. Sytuacja wydawała się jasna, kiedy Iverson, dzięki swojej sławie, był w stanie wziąć w leasing Mercedesa-Benza. Media krytykowały go za to podejście, zastanawiając się, co naprawdę doradził mu Thompson i na ile była to ich wspólna decyzja, a na ile samego zawodnika. Prasa twierdziła, że nic wielkiego się nie stanie, jeśli Allen poczeka jeszcze rok z pomocą dla rodziny i przyjaciół. Pamiętam, jak spytano mnie o Benza. Powiedziałem, że potrzebuję go, by odwiedzać siostrę. Napisali, że mogłem jeździć do niej Taurusem, wtedy nie byłoby mnie w wiadomościach. Teraz mogę się tylko śmiać. Oczywiście, że chciałem mieć dobre życie! To była duża część mojej decyzji. Ale nie możesz im mówić tego gówna. Jeśli jesteś kolesiem, który dorastał bez niczego, możesz mówić im tylko o chęci wyrwania się z biedy. Więc trzymałem się tego scenariusza – napisał ironicznie w swojej autobiografii Iverson.

Ostatecznie Allen zwrócił auto po prośbie Thompsona. Trener próbował sprawić, by chora siostra AI, Iiesha, została przyjęta do szpitala uniwersyteckiego w Georgetown, jednak mimo jego wpływów nie udało się to, ponieważ dziewczynka się nie kwalifikowała. Jak możecie oczekiwać, że młody człowiek zostanie w szkole, jeśli przejście do NBA to jedyny sposób, aby zapewnić rodzinie środki niezbędne do przeżycia? – skrytykował system w mediach Thompson. Allen w książce dodał: Z całym szacunkiem dla opinii innych, ale strata Nany nauczyła mnie, że każdy ma policzone swoje dni i czekanie nie zawsze jest opcją.

Przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji Allen musiał zatrudnić agenta. Mówiło się, że swoje usługi oferował mu słynny reżyser Spike Lee, jednak zawodnik posłuchał Thompsona, który polecił mu uznanego Davida Falka. 1 maja 1996 roku Allen Iverson – w otoczeniu matki, Falka i trenera – na specjalnie zwołanej konferencji oświadczył gotowość gry w NBA. Moja rodzina potrzebuje mnie teraz – powiedział, opowiadając o biedzie i wydatkach na leczenie. Nie podobają mi się warunki w Hampton, w jakich zmuszone były żyć moja mama i siostry – tłumaczył. Na koniec Ann Iverson dodała: Chciałabym podziękować trenerowi Thompsonowi i jego sztabowi. Zrobili z mojego małego chłopca prawdziwego mężczyznę. Sam Thompson nie miał wątpliwości, że AI poradzi sobie na parkiecie, ale martwił się o jego czas poza nim: Martwię się jak cholera, co będzie robił przez pozostałe 22 godziny.

Wybór zespołu. Zanim jeszcze podjął decyzję o przejściu na zawodowstwo, Allen Iverson wiedział, że chce grać dla Philadelphii 76ers. Tak został wychowany przez Michaela Freemana, dla którego Sixers byli ukochaną drużyną i od którego nasłuchał się opowieści o takich legendach jak „Dr. J”, World B. Free czy Andrew Toney. Nauczony, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, wierzył, że gra w Mieście Braterskiej Miłości jest mu przeznaczona. Żeby „pomóc” szczęściu, ćwiczył tylko z Sixers – jak przyznał w autobiografii z 2025 roku, taką strategię podpowiedział mu agent, by zwiększyć jego wartość. Allen nie był zachwycony alternatywami: grą w Kanadzie (numery 2 i 3 należały do Vancouver i Toronto) czy w małych, mroźnych miastach (kolejne pozycje to Milwaukee i Minnesota).

Pat Croce i Allen Iverson

Zespół z Philadelphii przechodził metamorfozę – z nową halą, kierownictwem i właścicielem. Nadszedł czas na spotkanie z charyzmatycznym prezydentem Patem Croce, którego szaleństwa Allen zapamiętał z telewizyjnej transmisji loterii draftu. Pierwszy raz spotkali się w pobliżu lotniska w towarzystwie nowego generalnego menedżera, Brada Greenberga. Kilka dni wcześniej Greenberg przekonał do siebie Croce’a, gdy na rozmowie kwalifikacyjnej, pytany, kogo Sixers powinni wybrać, wskazał właśnie Iversona. Uznał go za gracza, na którego widok chce się krzyczeć: WOW!

Rozmowa na lotnisku zaczęła się od pytania o wydarzenia z kręgielni, ponieważ ten bagaż będziesz nosił ze sobą gdziekolwiek nie pójdziesz i wszyscy będą chcieli ci to wytknąć prosto w twarz – usłyszał Iverson. Po przedstawieniu swojej wersji wydarzeń, Croce zapytał: Czyli chcesz mi powiedzieć, że ten gościu nazwał cię czarnuchem, a ty go nie uderzyłeś? -Zgadza się – odpowiedział Iverson. W takim razie jesteś jakimś pieprzonym wariatem – rzucił Croce. Iverson spoważniał, odsunął się nieco i tłumaczył: Mówię ci człowieku, przecież nie mogłem. Nie jestem głupi. Po latach Croce mówił, że uznał ten moment za początek prawdziwej przyjaźni, będąc przekonanym, że w ich relacji nie będzie kłamstw. Warto dodać, że w tym czasie Iverson formalnie nie był już przestępcą – latem 1995 roku sąd apelacyjny w Virginii całkowicie go uniewinnił z braku dowodów i oczyścił jego akta.

Greenberg pytał o matkę koszykarza i jej związki z narkotykami oraz o jego starszych kolegów. Lubię otaczać się starszymi chłopakami, ponieważ kolesie w moim wieku robią złe rzeczy, gorsze nawet niż ci starsi, z którymi wychodzę – usłyszał w odpowiedzi. Później Croce i Greenberg spotkali się jeszcze z Marcusem Cambym, Rayem Allenem i Kobe Bryantem, ale według GM-a żaden z nich nie był tak autentyczny jak Iverson. Greenberg rozmawiał też z trenerem Thompsonem, który przyznał, że Allen nie lubił szkoły, ale choć ma przyjaciół wśród gangsterów, sam nim nie jest. Jest twardy jak gracz futbolu i bardzo lubiany przez kolegów. Lon Kruger nazwał go najbardziej utalentowanym rozgrywającym, jakiego kiedykolwiek szkoliłem, przyznając: lubi współzawodniczyć w sposób, jakiego jeszcze nie widziałem, czasami zdarza się że dochodzi do nieporozumień między nim i kolegami, jeśli ci nie chcą starać się współzawodniczyć wystarczająco mocno.

Przed samym draftem przeprowadzono z Iversonem testy psychologiczne. W raporcie psychologa znalazły się słowa: niewyczerpany typ osobowości… będący niezwykłym połączeniem pozytywnej złości i frustracji… może często czuć się wyobcowany, samotny i niezrozumiany przez innych… jest lojalny dla przyjaciół, odczuwa potrzebę należenia do grupy… potrzebuje wskazówek i dobrego wzorca, ale też dobrego kompana… całkowicie pewny siebie na boisku, ale poza nim jest pełen nieufności. Psycholog zalecił, by w sportowych kontaktach z Allenem zawsze być wyrozumiałym i koniecznie zapewnić mu rodzaj wzorcowego zawodnika w szatni.

Allen-Iverson-wybrany-w-drafcie

Mimo że Pat Croce od dawna wiedział, kogo chce, asystent Maurice Cheeks spotkał się z Iversonem na jeszcze jedną rozmowę. Kto jest twoim ulubionym obecnym rozgrywającym? – zapytał Cheeks. Oh, Gary Payton – odparł bez namysłu Iverson. Bo on jest zawsze twardy. A kiedy jakiś zawodnik rzuca mu wyzwanie, on zawsze się do niego przyczepia. Cheeks, znany z unikania egoizmu na parkiecie, chciał usłyszeć coś innego. Zapytał, czy Iverson zawsze tak postępuje. Ten potwierdził, ale widząc miny rozmówców, zaczął tracić pewność siebie. Cheeks wreszcie przemówił: Cóż, chcę tylko powiedzieć, że z tobą na parkiecie jest czterech innych zawodników. Więc jeśli wciągniesz się w prywatną wojnę z innymi strzelcami, to co wtedy z nimi? Iverson uśmiechnął się i zapytał, kto jest ulubionym rozgrywającym Cheeksa. Słysząc nazwisko Johna Stocktona, nieco zbladł. Nie mógł mu odmówić zdolności, ale nie rozumiał, dlaczego Cheeks ceni kogoś w najkrótszych spodenkach w lidze. Tak, John Stockton – potwierdził Mo. Chcesz mówić o twardości? On nigdy nie opuścił meczu. I jest najlepszym graczem na zasłonach w Utah od lat. Ten chłopak umie grać. On rozumie koszykówkę.

Mimo wszystko władze Sixers nie zmienili zdania. Podczas draftu w New Jersey Allen wraz z mamą i przyjaciółmi z Cru Thik usłyszeli z ust Davida Sterna: Z numerem pierwszym w drafcie 1996 roku Philadelphia 76ers wybiera Allena Iversona z Georgetown University. Za nim znaleźli się tacy gracze jak Stephon Marbury, Ray Allen, Marcus Camby, Antoine Walker, Peja Stojakovic, Steve Nash czy Kobe Bryant. Przy wzroście 183 cm Iverson stał się najniższą „jedynką” w historii!

Po drafcie AI zagrał mecz pokazowy na Hampton University, a 6 lipca miasto zorganizowało mu paradę. Choć wielu mieszkańców świętowało, nie obyło się bez kontrowersji z powodu jego przeszłości. Wiem, że będą kontrowersje. Są ludzie, którzy po prostu nie potrafią odpuścić. Ale my idziemy naprzód. On jest jednym z nas, to właściwa rzecz, jaką powinniśmy zrobić – oświadczył burmistrz Hampton.

Ponownie na sali rozpraw. Iverson miał iść do NBA, dotrzymując słowa danego Freemanowi, tymczasem temu znowu groziło więzienie. 5 kwietnia 1996 roku odbyła się rozprawa, podczas której Iverson wystąpił jako świadek obrony swojego przyszywanego ojca. Ponad rok wcześniej, gdy Allen rozgrywał pierwszy sezon w Georgetown, Freeman został aresztowany w domu swoich braci. Podczas nalotu policja znalazła tam dziesiątki tysięcy dolarów oraz narkotyki – marihuanę i kilka gramów kokainy.

Oskarżony przysięgał, że towar należał do jego braci, a on sam zerwał z dawnym życiem, mając zagwarantowaną przyszłość dzięki karierze Allena. Koszykarz potwierdził to przed sądem. Dodatkowo obrona wykazywała, że Freeman, będąc na zwolnieniu warunkowym, bezskutecznie błagał kuratora o zgodę na zmianę adresu, ponieważ jego współlokatorzy handlowali narkotykami (co sam kurator potwierdził pod przysięgą). Mimo tych argumentów uznano go za winnego, a AI zaraz po ogłoszeniu wyroku opuścił salę sądową tylnym wyjściem. Konieczność opłacenia drogich prawników tylko utwierdziła go w przekonaniu, że decyzja o przejściu na zawodowstwo była jedyną słuszną drogą.

Zamiana kulturowa. W momencie, gdy Allen Iverson wstępował do NBA, liga poruszała się po dawno wyznaczonym torze, na którym nie było zakrętów. Standardy gry, stylu bycia, mody czy reklamy wyznaczył powracający Michael Jordan. Najpopularniejszym show w telewizji – zarówno w białych, jak i czarnych domach – był „The Bill Cosby Show”, promujący wizerunek czarnoskórego, dobrze ułożonego człowieka z „dobrego domu”. W NBA roiło się od graczy z klasy średniej, z których każdy chciał być lub był kreowany na następcę MJ-a – by wspomnieć tylko Granta Hilla, Penny’ego Hardaway’a czy Harolda Minera, któremu brakowało umiejętności, ale był znany jako „Baby Jordan”.

Wszyscy chcieli być Like Mike, tymczasem na horyzoncie pojawił się on – Allen Iverson. Ktoś zupełnie oderwany od tego wzorca, kto wyznaczył nową erę dla czarnoskórych sportowców. Do bólu szczery, autentyczny, daleki od ideału. Ktoś, kto wprowadzał do NBA obcą dotąd kulturę i zwyczajną chęć pozostania sobą. Zdawał się mówić, że nie ma zamiaru dostosować się do wyrytego wzorca – to inni muszą zmienić swój punkt widzenia na ludzi takich jak on. Dziennikarze i władze ligi przywykli do czegoś innego, tymczasem Iverson wywołał zderzenie kultur. Oceniano go przez pryzmat koszykarski, ale jego wizerunek – mniej lub bardziej świadomie – ewoluował w stronę ikony hip-hopu.

Krytyk kultury Michael Eric Dyson tak tłumaczy to zjawisko: W pewnym sensie Allen Iverson to Tupac z jumpshotem. Jak Tupac, zawsze dźwiga swoją historię ze sobą. W Ameryce najczęściej mówi się, że jeśli chcesz odnieść sukces, musisz „wybielić” swój życiorys, musisz być „czystszy”. Ale to tylko Stany Porzucenia Czarności. A teraz pojawia się koszykarz rozumiejący, że getto jest dla niego metaforą pokazującą, w jaki sposób zmagał się z przeciwnościami i wygrał. Jak Tupac mówi Ameryce: To nie ja się zmienię – to WY musicie zmienić swój sposób patrzenia, by zrozumieć czarnego człowieka z getta, z cornrowsami i innymi rzeczami, które kiedyś były dla was najgorszymi symbolami czarności.

Sam Iverson później, już po zakończeniu kariery, przyznał: Tatuaże, fryzury, opaski, hip-hop. Nigdy nie planowałem tworzenia nowych trendów w NBA. Dostałem za to w tyłek, ale było warto, jeśli zawodnicy, którzy przyszli po mnie, mogli dzięki temu być sobą. W artykule napisanym w 2018 roku dla „The Players’ Tribune” wyjaśnił to jeszcze dobitniej: Jeśli pochodzisz z określonych miejsc i zostałeś wychowany w określony sposób, jedną z rzeczy, które mają na ciebie największy wpływ, jest styl ubierania się starszych dzieciaków z sąsiedztwa. Więc skąd wziął się mój styl? Głównie stąd. Musicie zrozumieć, że w mojej okolicy nie było prawników czy bankierów chodzących po ulicach w garniturach szytych na miarę. To fakt! Nikt nie mówił, że kiedy się dorobi, to będzie ubierał się w jeden z tych obcisłych garniturów od Armaniego. Bo po co? Na pewno nie do pracy – nikt tam nie miał tego rodzaju stanowisk (…). Gdybyś dał mi wtedy ładny garnitur, pomyślałbym: „Nareszcie mam coś do kościoła na niedzielę”. Serio! Przysięgam na własny honor: tym dla nas były garnitury. Nie statusem, tylko ubiorem do kościoła (…). W NBA nie stałem się nową wersją siebie. To był stary ja, zawsze ten sam Allen z Newport News (…). Kiedy wszyscy ci ludzie mówili mi, żebym zmienił ciuchy, zakrył tatuaże czy obciął włosy… co to dla mnie znaczyło? To było tak, jakby kazali mi zmienić to, kim jestem. Jakby jednym spojrzeniem ocenili, skąd pochodzę, i spoliczkowali mnie tym faktem. Jakby mówili mi, że mogę być kimkolwiek chcę w tej lidze, ale nie mogę być sobą.

Kontrakt z Reebokiem. Podobnie jak Michael Jordan, Iverson miał gigantyczny wpływ na rynek reklamowy. David Falk wynegocjował dla niego wart 50 milionów dolarów kontrakt z Reebokiem – największym rywalem promowanej przez Jordana firmy Nike, do której należało wówczas 40% wartego 7 miliardów dolarów rynku. Przeżywający kryzys Reebok wypuścił w styczniu 1997 roku pierwszy model buta: „The Question”, który kosztował 100 dolarów. Łącznie przez osiemnaście kolejnych lat powstało osiemnaście różnych modeli sygnowanych nazwiskiem Iversona, przy czym od drugiej edycji nazwę linii zmieniono na „The Answer”.

Wcześniej szefowie Reeboka rozważali postawienie na Shaquille’a O’Neala, ale Henry Gaskins, podejmujący ostateczną decyzję, stwierdził, że mimo talentu Shaqa ludzie nie utożsamią się z kimś takim jak on. Uznał, że klienci wolą graczy mniejszych, zwinniejszych i w pewnym sensie nietykalnych, w których mogą widzieć samych siebie. Tym samym Reebok wypełnił lukę produktem „anty-jordanowskim”, skierowanym do dzieciaków z dużych miast, szukających wzorca w kimś takim jak AI.

Miałem ofertę od Nike z jednej strony i od Reeboka z drugiej. Kwota proponowana przez Nike była niższa. Dużo, dużo niższa. Tak to wtedy z nimi było – każdy u nich był. Każdy! Dlatego nie oferowali grubych kontraktów; dla nich to było jak oferowanie członkostwa w elitarnym klubie, co samo w sobie miało być nagrodą. Ale ja czułem się niepowtarzalny. Osiągnąłem wszystko z niczego. Podpisałem z Reebokiem, bo oni pozwolili mi być wzorem na własnych zasadach. Dali szansę pokazania światu, który nie był przyzwyczajony do ludzi takich jak ja, że pewne rzeczy wcale nie muszą być robione w określony sposób. Dlatego ten kontrakt tyle dla mnie znaczył. W przeciwieństwie do innych firm Reebok chciał wprowadzić mnie do swojej kultury. Panowało tam nastawienie, że to ja jestem tą kulturą. Razem nią jesteśmy. Aby zbudować ten image, właściwie cały ten ruch, musieliśmy przyjąć, że nie zadowolimy wszystkich. Przynajmniej mogłem być sobą i iść z wysoko podniesioną głową. Doceń to albo nie. Ludzie to szanowali i ostatecznie chcieli być tego częścią – napisał Allen Iverson w 2018 roku dla „The Players’ Tribune”.

W swojej autobiografii przywołał inną ciekawą historię: kiedy „Questiony” trafiły do sprzedaży, początkowo trudno było je zdobyć ze względu na ogromne zainteresowanie. Po jednym z meczów w Los Angeles Iversona odwiedził jego idol, Notorious B.I.G., którego Allen poznał jeszcze podczas gry w legendarnym Rucker Park w Nowym Jorku. Raper chciał zdobyć buty Iversona, co oczywiście zaimponowało samemu zainteresowanemu (obaj nie zmarnowali okazji, by tej nocy wspólnie poimprezować). Nieco później AI wraz z Ra i E zostali zaproszeni do studia, gdzie mogli z bliska obserwować, jak „Biggie” nagrywa kawałki na swoją drugą płytę. Niestety 9 marca Ann Iverson, która pojechała do Waszyngtonu na mecz Sixers, poinformowała syna o tragedii: Zabili twojego ziomka. Biggie nie żyje. Allen był zszokowany, ale – przyzwyczajony do podobnych tragedii w swoim otoczeniu – nie był zaskoczony. Tuż przed śmiercią rapera premierę miał album „Life After Death”. Pod koniec marca ukazał się wideoklip do pierwszego singla z tego krążka – „Hypnotize”. Iverson zauważył wtedy, że w nakręconym z rozmachem teledysku „Biggie” ma na sobie podarowane przez niego buty.