Andrew Bynum 1

Mamy w NBA nową operę mydlaną, której bohaterem jest sam Andrew Bynum. Po fali krytyki, jaka spadła na Philadelphię za stwarzanie atmosfery tajemnicy wobec faktycznego stanu zdrowia centra Sixers, ujawniono wreszcie datę jego powrotu. Nie jest to jednak termin, na który czekaliśmy. Bynum ma zacząć pierwsze treningi i przygotowania do gry 10 grudnia, by zadebiutować w tych rozgrywkach dopiero na początku stycznia. 

To trzecie przesunięcie daty jego powrotu, bo wcześniej mówiono, że opuści tylko 3 tygodnie, że nie zagra tylko w meczach przedsezonowych, że będzie pauzował jedynie przez kilka pierwszych meczów sezonu zasadniczego… Wszystkie te zapowiedzi okazały się wyssane z palca, a Sixers widocznie wolą testować cierpliwość swoich kibiców, bo cierpliwość mediów już sie skończyła i teraz dziennikarze głośno zastanawiają się, kto kogo kryje w Philadelphii i dlaczego…

Nie krytykujmy samego koszykarza, bo trudno go winić za bolące kolano, a traktowanie tej kontuzji na serio na pewno przysłuży się jego zdrowiu w przyszłości. Ale sposób w jaki jego zespół radzi sobie z tą sytuacją, jest dosyć frustrujący.