Nas to oczywiście nic już nie obchodzi, ale można tylko głową kiwać widząc, jak historia z Sixers powtarza się teraz w Cavaliers.

Andrew Bynum po podpisaniu nowego kontraktu był już rzekomo na 100% zdrowy. Później przełożył treningi, by być gotowy na camp. Wczoraj okazało się, że w obozie przygotowawczym nie weźmie udziału, a dzisiaj, że najprawdopodobniej opuści wszystkie mecze przedsezonowe. Co więcej, niekóre źródła twierdzą, że jest mu jeszcze “daleko do jego powrotu”.

Wielu kibiców, zwłaszcza Philadelphii, powtarza sobie teraz “a nie mówiłem!?!”, inni się śmieją, nie do śmiechu jest zapewne w Cleveland. Ale przynajmniej oni zapłacą Bynumowi za najbliższy sezon “tylko” 6 milionów dolarów, pod tym względem okazali się mądrzejsi od Sixers…