Cleveland

Sixers na mecz z Cavs wyszli w składzie: Dario Sarić (SF), Robert Covington (PF), Amir Johnson (C), J.J. Redick (SG), Ben Simmons (PG).

Niewiele zabrakło abyśmy mogli wygrać to spotkanie. Niestety bardzo dobry mecz zaliczył LeBron James zdobywając 58 triple-double w karierze (30 pkt. 13 zbiórek 13 asyst). LBJ dwoił się i troił, kreując grę Cleveland. Ze strony Sixers oczywiście bardzo dobrze wypadł Ben Simmons zgarniając z kolei double-double (14 pkt. 10 asyst). Przyzwoity debiut w barwach Philly zaliczył Trevor Booker, który zgarnął 12 pkt. i 8 zbiórek. Widoczny był brak Joela Embiida oraz T.J. McConnella. Philadelphia grała bardzo przyzwoicie, niestety nie mieliśmy takiej ławki jak Cleveland, co pod koniec czwartej kwarty zrobiło różnice. W tej samej kwarcie doszło także to niebezpiecznej sytuacji, gdzie Robert Covington próbując wyłuskać piłkę zza linii wypadł poza boisko. Do szatni schodził niestety nie o własnych siłach, za wcześnie jest aby rokować cokolwiek, natomiast miejmy nadzieje, że to tylko niegroźne stłuczenie. Patrząc na rzuty osobiste można także zauważyć, że Sixers próbowali grać ostro nie dając się ekipie z Cleveland. Zaliczyliśmy też kilka fauli technicznych (m.in Brett Brown i Richaun Holmes).

Kolejnym przystankiem Nowy Orlean i mecz z tamtejszymi Pelikanami.