Mecz 4: Celtics – Sixers 110:106

Niestety nasze starcia z Celtics z tegorocznych PO można opisać jednym słowem – disgrace! Nie udało się uniknąć kompromitacji. Przegrywamy 4 mecz z drużyną z Bostonu i zostajemy pierwszą drużyną z bańki, która już dzisiaj spakuje manatki i wróci do domu.

Brak woli walki, brak defense, brak agresywności, brak dobrego szkoleniowca przyniosły nam taki, a nie inny rezultat. Gra w koszykówkę nie polega tylko na akcjach ofensywnych, ale i bronieniu. Sixers niestety o tym zapomnieli, odpuszczali rywali, co skutkowało celnymi rzutami za trzy takich zawodników jak Theis, Tatum, Walker, Smart.

Richardson, Embiid, Horford, Harris nie popisali się. Pod koniec 3Q Boston miał run 12-0! Była to też dramatyczna końcówka, gdyż podczas próby wyjścia do piłki Tobias Harris zahaczył o nogi Jasona Tatuma, z impetem padając na parkiet i uderzając o niego głową. Harris wrócił na końcówkę 4Q, czym trochę zrekompensował swój styl gry.

Wiem, że powinienem napisać choćby jedno pozytywne zdanie o naszej drużynie, ale wybaczcie – nie zasłużyli na to.

Boston zagra z Toronto (najprawdopodobniej). My, mam nadzieje, że zagramy Brettowi Brownowi – It’s time to say goodbye!