Sixers rozstali się z Jamesem Andersonem i to właściwie już w pierwszej chwili, kiedy mogli to zrobić. Anderson w minionym sezonie zagrał 62 spotkania w wyjściowej piątce, zdobywając średnio 10.1 ppg, 3.8 rpg i 1.9 apg. Widać nie było to wystarczająco dużo.

W przyszłym sezonie raczej na pewno powróci na parkiet Jason Richardson, który jest już zdrowy i zdecydował się wykorzystać swoją opcję w kontrakcie – bo niby dlaczego miałby się dobrowolnie zrzec 6 milionów dolarów?

Kluby NBA w przyszłych rozgrywkach muszą wydawać na zawodników około 63 miliony dolarów. Sixers w chwili obecnej mają zakontraktowane zaledwie 23.4 miliona, nie licząc Joela Embiida, który zarobi około 3.6 miliona.

Tymczasem Embiid zapytał na twitterze LeBrona Jamesa, czy ten nie zechciałby dołączyć do Sixers. Na to oczywiście nie ma co liczyć, ale Sam Hinkie zapowiedział, że będzie przyglądał się sytuacji na rynku wolnych agentów i może zdecydować się na jakieś małe ruchy. Na większe należy poczekać do lata 2015 roku.

Jedna z niepotwierdzonych plotek mówi, że do Sixers trafi z Rockets na ostatni rok swojego kontraktu rozgrywajacy Jeremy Lin. Na zastępstwo Cartera-Williamsa, sporadycznie na pozycję SG. Rok próby i nikt na tym nie traci. Inne źródła mówią, że Sixers są zainteresowani Averym Bradley’em z Celtics, ale ESPN pisze, że Bradley chciałby zostać w Bostonie.