Grający od czternastu sezonów na parkietach ligi NBA weteran Gerald Wallace minionego sezonu nie może raczej zaliczyć do zbyt udanych. Grając w Boston Celtics wystąpił tylko w 32 meczach sezonu regularnego, w dodatku spędzając na parkiecie niewiele czasu, bo średnio tylko 8,5 minuty na mecz. Wallace w poprzednim sezonie zdobywał średnio 1.1 pkt, 0.3 asysty i 1.8 zbiórki na mecz, co zdecydowanie jest jego najsłabszym wynikiem w karierze. W nadchodzącym sezonie będzie miał jednak szansę wykazania się w nowej roli w swoim nowym klubie – Philadelphii 76ers, o ile oczywiście zarząd postanowi pozostawić go w składzie na sezon 2015/16.

Gerald Wallace to weteran ligowych parkietów. Grając jeszcze w szkole średniej w Alabamie otrzymał tytuł gracza roku. Po ukończeniu szkoły średniej spędził rok gry na Uniwersytecie w Alabamie, po czym podjął decyzję o zgłoszeniu się do Draftu do ligi NBA.

Został wybrany w Drafcie do NBA w roku 2001 przez drużynę Sacramento Kings, która wybrała zawodnika w pierwszej rundzie Draftu z numerem 25. Swoje pierwsze 3 sezony w NBA spędził grając w koszulce ekipy z Sacramento, a najlepsze wyniki notował w sezonie 2002/2003, w którym zdobywał średnio 4.7 pkt, 0.5 asysty i 2.7 zbiórki grając przy tym średnio 12 minut na mecz. W Sacramento nauczył się bardzo wielu ważnych aspektów gry w NBA. Przede wszystkim nauczył się tego jak zachowywać się w obronie, co jest kluczowym elementem gry w koszykówkę. Nie otrzymywał jednak wystarczającej ilości czasu gry, przez co jego wyniki nie były imponujące. Po trzech sezonach gry Wallace’a w Kalifornii, zarząd klubu Kings postanowił wytransferować młodego zawodnika.

Wallace w sezonie 2004/05 przeniósł się do drużyny Charlotte Bobcats, gdzie jego kariera nabrała większego tempa i stał się tam kluczowym zawodnikiem na pozycji niskiego skrzydłowego. Stał się najjaśniejszym ogniwem młodej i niedoświadczonej drużyny z Charlotte. W swoim najlepszym sezonie w drużynie “Rysiów”, a był to sezon 2007/2008 zdobywał średnio 19.4 pkt, 6.0 zbiórki, 3.5 asysty i 2.1 przechwytu na mecz, będąc zawodnikiem pierwszej piątki i grając średnio ponad 38 minut w każdym meczu.

Warto przypomnieć o rekordach Geralda Wallace’a, które udało mu się ustanowić kilkakrotnie w czasie gry w NBA. Był nim choćby rekord 40 zdobytych punktów w meczu z New York Knicks w styczniu 2007 roku, czy rekord w ilości zdobytych zbiórek, których uzbierał równo 20 w meczu z Memphis Grizzlies w marcu 2007 roku. Wallace grał wtedy w drużynie Charlotte Bobcats i wspomina z pewnością ten okres swojej kariery jako najbardziej udany.

Kolejne sezony Geralda Wallace’a również były dość dobre pod względem jego gry. Kiedy w sezonie 2010/2011 przeniósł się do Portland zdobywał tam średnio 15.8 pkt, 7.6 zbiórki i 2.5 asysty na mecz. W kolejnych latach zawodnik grał na zmianę w drużynach Charlotte Bobcats, Portland Trail Blazers, by w sezonie 2012/13 trafić do Brooklyn Nets, a stamtąd do ekipy z Bostonu.

Jeszcze poprzedni sezon Wallace mógł zaliczyć do udanych pod względem swoich statystyk. W sezonie 2013/14 zdobywał bowiem w drużynie z Bostonu średnio 5.1 pkt, 2.5 asysty i 3.7 zbiórki. Spędzał jednak wtedy więcej czasu na parkiecie, bo nieco ponad 24 minuty na mecz. W minionym sezonie nie było jednak już tak dobrze i weteran parkietów NBA nie otrzymywał już odpowiedniej ilości czasu gry, co przełożyło się na dość słabe wyniki statystyczne koszykarza.

W trakcie letniego okienka transferowego Gerald Wallace najpierw został wymieniony do Golden State Warriors w zamian za silnego skrzydłowego Davida Lee, by kilka dni później znaleźć się w jeszcze innym miejscu. Wallace został bowiem wytransferowany do drużyny z Philadelphii, gdzie pod wodzą charyzmatycznego Sama Hinkiego będzie miał okazję wykazać się nie tylko swoim talentem koszykarskim, lecz także umiejętnościami mentorskimi.

Przebudowująca się drużyna “Szóstek”, która w składzie dysponuje głównie młodymi zawodnikami, którzy swoją przygodę z ligą NBA zaczęli niedawno, a są to choćby tacy gracze jak: Nerlens Noel, Jerami Grant, czy wybrany z numerem 3 w tegorocznym Drafcie- Jahlil Okafor, z pewnością będzie potrzebowała kogoś do roli mentora, zawodnika, który może nie będzie liderem na parkiecie, ale może wnieść dużo pozytywnej energii poza boiskiem. Tym bardziej, że latem z drużyny odszedł Luc Mbah-a-Moute, który pełnił właśnie takie zadanie.

Gerald Wallace jest już raczej na ostatnim zakręcie swojej koszykarskiej kariery w NBA. W nowym sezonie otrzyma nowe zadanie w drużynie z Philadelphii, którym będzie nauczenie młodych zawodników wielu tajników gry. Dzięki swojemu doświadczeniu może przydać się bardzo w roli mentora i nauczyć zdolną młodzież drużyny z miasta Braterskiej Miłości wielu istotnych aspektów nie tylko w samej grze, lecz także w odpowiednim mentalnym nastawieniu, co może przełoży się wreszcie na zdecydowanie lepszą grę drużyny w nowym sezonie.

Wszyscy fani drużyny “Szóstek” mogą natomiast liczyć też na to, że Gerald Wallace, który od kilku sezonów gra ze swoimi popularnymi już dredami na głowie, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa odnośnie samej gry i oprócz roli mentora w ekipie z Philadelphii okaże się też ważnym ogniwem również na parkiecie. O ile oczywiście charyzmatyczny Sam Hinkie postanowi pozostawić swojego nowego zawodnika w składzie drużyny.

 

Więcej tekstów autora znajdziecie pod adresem www.rzutzdystansu.wordpress.com