Ostatnimi czasy wiele rzeczy działo się w Philadelphii. Jerry Colangelo przybył z pomocą dla Sama Hinkiego. Do sztabu szkoleniowego dołączył Mike D’Antoni. Powrócił Ish Smith, a niedawno kontrakt podpisał Elton Brand. Od czasu kiedy Ish ponownie założył koszulkę 76ers, drużyna wygrała 3 z 6 spotkań, ale wciąż ma na koncie tylko cztery zwycięstwa i jest na samym dnie ligi i w obecnym sezonie to się najprawdopodobniej nie zmieni. Wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Czy Ish Smith to długotrwała opcja na pozycję rozgrywającego? Co się stało z Robertem Covingtonem? To tylko kilka z nich. Jednak jednymi z najciekawszych są te o rotacje podkoszową. Czy Jahlil Okafor i Nerlens Noel powinni grać razem? Czy we współczesnej koszykówce jest w ogóle miejsce w pierwsze piątce dla dwóch wysokich?

Zanim postaram się na nie odpowiedzieć, rzućmy okiem na to, jak spisywali się do tej pory nasi dwaj podkoszowi. Jahlil Okafor od początku sezonu w większości spotkań pełni rolę startera. Na parkiecie spędza średnio 30.8 minut i zdobywa w tym czasie 17 punktów i 7.5 zbiórek. Po samym spojrzeniu na te liczby można by powiedzieć, że już od początku swojej kariery jest bardzo wartościowym zawodnikiem i ma pozytywny wpływ na grę Sixers. Niestety rzeczywistość jest nieco inna. Obecnie Jahlil jest nieefektywny i nie ma wcale pozytywnego wpływu na grę.

Okafor zdecydowanie największą ilość rzutów oddaje z bliskiej odległości do kosza. Jest to aż 67% jego wszystkich rzutów. To ograniczenie nie jest wcale złą rzeczą, ale o tym nieco później. Z odległości większej niż 8 stóp, skuteczność Jahlila wynosi tylko 32%. Ogólnie jego skuteczność z gry wynosi tylko 46.8%, co jak na środkowego nie jest dobrym wynikiem. Już przed pierwszym meczem wiedzieliśmy, że Okafor bardzo lubi grę w post up. Na dzień dzisiejszy według danych Synergy (które wcale nie są tak dokładne, jak by się wydawało, ale o tym może kiedy indziej) aż 224 razy próbował gry w post up. Więcej razy robił to tylko Marc Gasol. Jahlil w grze tyłem do kosza zdobywa 0.84 punkty na posiadanie. Nie jest źle, ale niestety nie możemy tego nazwać efektywnością. Okafor ma również duże problemy w defensywie.

Jeżeli spojrzymy na DRE Sixers (statystykę, którą przybliżałem tutaj) to zauważymy, że trzeci wybór ostatniego draftu jest mocno na minusie (-76.8). Więc obecnie Okafor nie pomaga zbytnio Sixers. Jednak nie powinniśmy tego od niego oczekiwać. Jest on pierwszoroczniakiem, a jak wiadomo pierwszoroczniacy w zdecydowanej większości przypadków nie są efektywni. Nie powinniśmy też teraz oceniać negatywnie jego przyszłości w drużynie z Philly. Jahlil ma dużo czasu na rozwój. Wciąż może się poprawić w defensywie. Miejmy tylko nadzieję, że nie zostanie drugą wersją Enesa Kantera.

Nerlens Noel prezentuje się nieco lepiej od swojego kolegi. Zapisuje średnio 10.8 punktów, 8 zbiórek i 1.5 przechwytów w 29.2 minuty gry. Jednak tak samo jak Okafor, Nerlens ma duże problemy z punktowaniem z odległości większej niż 8 stóp. Trafia tylko 24% takich rzutów. Ratuje go za to dobra skuteczność z Restricted Area (69.1%). We wspomnianym wcześniej DRE z wynikiem -10.7 plasuje się na trzecim miejscu w drużynie. Obawy budzi jednak zdecydowanie słabsza niż w poprzednim sezonie gra w obronie. Noel nie zapewnia obecnie takiej obrony obręczy, jakiej byśmy od niego oczekiwali. Pozwala przeciwnikom na trafianie 60.3% rzutów spod kosza.

Mamy więc w składzie dwóch utalentowanych podkoszowych. Ale czy ze względu na swój styl gry powinni oni grać razem? Jak 76ers radzą sobie z nimi w składzie? Zdecydowałem zrobić małą analizę. Poniżej jej wyniki.Nerlens Noel, Jahlil Okafor

Pierwsze co rzuca się w oczy to, że we wszystkich ustawieniach z tą dwójką podkoszową Sixers grali bardzo słabo. Nie jest to zadziwiająco, zważając na fakt jak ogólnie słabi są 76ers. Po dokładniejszym spojrzeniu na liczby, widać jednak, że najgorzej grali z duetem Noel-Okafor na parkiecie. Aż -24.5 NetRtg to jakaś katastrofa. Pojedynczo również nie wygląda to dobrze. Z Jahlilem na parkiecie -17.2. Z Noelem -10.1. Te dane są zebrane oczywiście od początku tego sezonu. Próbka czasu nie jest może ogromna, ale jest na tyle duża, że możemy wyciągnąć jakieś wnioski. Jahlil Okafor i Nerlens Noel nie powinni obecnie grać razem. To po prostu nie działa. Jednak czy w przyszłości ten duet może wypalić? To już jest zupełnie inne pytanie.

Będzie to w głównej mierze zależało od rozwoju Jahlila i Nerlensa. Zdaje sobie z tego sprawę trener drużyny z Filadelfii Brett Brown, co możemy wywnioskować po jego wypowiedziach:

Po pierwsze trzeba sprawić, że oni dojrzeją jako koszykarze. Zaraz potem trzeba się zastanowić, jak z nimi wygrywać. To musi przyjść dokładnie w takiej kolejności. (…) Musimy naprawdę sprawić, że obaj będą czuli się komfortowo w swoim towarzystwie na parkiecie, będą mieli swoją przestrzeń i dadzą naszym strzelcom lub Ishowi Smithowi odpowiednią ilość miejsca. To jeden z naszych punktów listy z “do zrobienia”, pracujemy nad tym każdego dnia.

W wypowiedziach Browna możemy zauważyć, że w Philly naprawdę stawiają na dwójkę tych młodych zawodników i czekają na ich rozwój. Stąd nie możemy już w tej chwili przekreślać szans na wspólną grę tych podkoszowych. Jest to jak najbardziej możliwe. Jednak wobec takiego rozwiązania pojawiają się również wątpliwości i niestety nie są one związane tylko z problemami defensywnymi tego duetu i nieskutecznością Okafora. Dotyczą samej idei budowy drużyny z dwoma podstawowymi wysokimi.

Ostatnimi czasy bardzo często (i słusznie) spotykamy się z głosami, że dzisiejsza NBA do liga small ball. Jest to oczywiście spowodowane znaczącym wzrostem wpływu analityki na podejmowane przez osoby zarządzające drużynami decyzje. Rzuty zza łuku są bardzo efektywne, więc trenerzy decydują się na wystawianie tych niskich składów, z tylko jednym wysokim grającym pod koszem. Czy jednak współczesna drużyna koszykówki, jaką zdecydowanie są 76ers, może mieć w wyjściowej piątce dwóch wysokich? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zatrzymać się na chwilę w Houston oraz odnieść się również do ostatniej kolumny powyższej tabeli.

Houston Rockets. Wzorcowy wręcz przykład zastosowania analityki w zawodowym sporcie. Generalny menedżer Daryl Morey jest jednym z prekursorów zastosowanie takiego modelu budowy drużyny koszykarskiej, na którym wzoruje się oczywiście Sam Hinkie. Wydawałoby się więc, że Rakiety również grają jednym wysokim. Nic bardziej mylnego. Najczęściej grają lineupem z dwójką podkoszowych Howard-Capela. Gdy ta dwójka znajduje się razem na parkiecie, NetRtg Rakiet wynosi aż 10.6.

Mimo że Houston grają w takim ustawieniu, to wciąż oddają najefektywniejsze rzuty. Jak to jest możliwe? Otóż najefektywniejszymi rzutami wcale nie są trójki. Są nimi te oddane z restricted area (0-3 ft od kosza). Dobrym wskaźnikiem efektywności oddawanych rzutów jest właśnie %MoreyballFGA. Wskazuje on właśnie jaki procent oddanych rzutów z gry pochodzi z RE i zza łuku. Dla Rockets z duetem Capela-Howard jest to aż 68.6%. Dla porównania spójrzmy na Philly. Z Okaforem i Noelem na parkiecie jest to tylko 59.3%. Wbrew pozorom jest do duża różnica. Różnica, do której zniwelowania powinni w Philadelphii dążyć. Pierwszym krokiem byłoby sprowadzenie dobrych strzelców. W tym składzie Rakiet z dwójką wysokich, pozycje 1-3 zajmują Beverley, Harden i Ariza. W Sixers są to kolejno McConnell/Smith, Stauskas i Grant. Enough said…

Podsumujmy to jakoś na koniec. Wielokrotnie powyżej wspomniałem, że duet Okafor-Noel mimo obecnie katastrofalnych występów, w przyszłości może wypalić. Jest to oczywiście optymistyczny scenariusz. Obaj musieliby znacząco poprawić swoją grę, ale przede wszystkim obaj musieliby pozostać w Philadelphii. A tak szczerze, czy wobec tego mamy jakąkolwiek pewność? Musimy mieć na uwadze również to, że od następnego sezonu najprawdopodobniej nareszcie zobaczymy Sarica w koszulce 76ers. Nie wiemy, jakie plany Sam Hinkie ma wobec Noela i Okafora. Możliwe jest to, że będziemy świadkami wymiany z jednym z tej dwójki. Kto to wie…