Mimo świetnego początku spotkania, Sixers nie zdołali pokonać liderów Atlantic Division i przegrali swój 35 mecz w sezonie. Pierwsza kwarta to pokaz szybkiej i widowiskowej koszykówki. Sixers zdobyli 12 pierwszych punktów meczu, podczas gdy ich rywale spudłowali siedem rzutów. Błyszczał zwłaszcza Jahlil Okafor, który rzucił 10 punktów. W drugiej Raptors przejęli jednak kontrolę nad spotkaniem, pokazując miejsce Sixers w tabeli. Gospodarze schodzili do szatni przegrywając 44-57.

Po przerwie Sixers potrafili nawiązać walkę, stopniowo odrabiając straty. Najbliżej remisu byli w ostatniej ćwiartce, kiedy po niespełna 2 minutach gry przegrywali już tylko czterema “oczkami” (73-77). Wtedy jednak ciężar gry na siebie wziął Kyle Lowry, który zdobył 4 punkty z rzędu (rzut z gry oraz dwa wolne) oraz asystował przy trójce Patricka Pettersona. Goście prowadzili 84-73 na 8.47 minuty przed końcową syreną, a filadelfijczycy nie potrafili już im zagrozić. W ofensywie nie istnieli Nerlens Noel, który w całym meczu rzucił tylko 4 punkty, oraz Jahlil Okafor, który w drugiej połowie trafił tylko raz na pięć prób.

Na liście najlepszych strzelców zapisali się Smith (rekordowe w karierze 28 punktów – w tym 18 w trzeciej kwarcie, oraz 4 asysty i 3 przechwyty), Okafor (19 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty) i Landry (11 punktów, 3 zbiórki). Wśród zwycięzców najlepiej wypadł wspomniany już Lowry (25 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst). Już dzisiaj Sixers podejmują u siebie Cleveland Cavaliers.