Markelle Fultz

NBA może być ligą największych na świecie talentów koszykarskich, czy też najbogatszych sportowców, ale to nie znaczy, że omijają ją problemy codziennego świata, które dotyczą każdego z nas. Depresja była do tej pory raczej czymś, o czym się nie mówiło, ale powoli to się zmienia.

To zresztą światowy trend, polegający na uświadamianiu społeczeństwu skali zjawiska. Już dawno temu minęły czasy, kiedy myliło się psychiatrę z psychologiem, jednak wciąż wielu z nas nie wie, czym depresja dokładnie jest, jak się objawia. Jak rozmawiać z chorymi, albo jak im pomóc?

Temat jest gorący w NBA, odkąd do zmagania się w przeszłości z tego typu problemami przyznali się Kevin Love czy DeMar DeRozan. Ostatnio Paul Pierce wyznał, że po ataku z 2000 roku, kiedy został kilkakrotnie ugodzony nożem, zmagał się z depresją, bojąc się niebezpieczeństw, których spodziewał się dosłownie na każdym kroku.

Do podobnych kłopotów poniekąd przyznał się również Markelle Fultz, który opuścił większość sezonu 2017/18. Długo krążyły wokół niego plotki, że fizycznie był już sprawny, jednak mentalnie nie gotowy do gry. Stąd też nagłe problemy z “utraconym” rzutem. Trener Brett Brown niechcący zdradził, że problem Fultza “leży głownie w jego głowie”, czym nie był zachwycony sam zainteresowany. Jednak dopiero czerwcowy post Fultza na Instagramie (obecnie usunięty, mimo kilkudziesięciu tysięcy polubień!) raz na zawsze potwierdził, z czym zmagał się debiutant Sixers:

 

 

Nie zdziwię się, jeśli to tylko wierzchołek góry lodowej i wkrótce takich wyznań będzie coraz więcej. Zdają sobie z tego sprawę właściciele klubów – kilku z nich żąda nawet dostępu do wyników testów psychologicznych swoich zawodników żeby wiedzieć, czy warto proponować im wielomilionowe kontrakty.

Związek Zawodowy Koszykarzy uważa ten pomysł za niedopuszczalny, zdaniem Kevina Love tego typu badania lekarskie powinna w dalszym ciągu obowiązywać tajemnica zawodowa. Trudno sobie wyobrazić, że przed podpisaniem kontraktu, albo po każdej poważniejszej kontuzji, kluby wysyłają swoje gwiazdy na dywanik do psychologa, któremu później zaglądają w notatki.

A jakie jest Wasze zdanie?