Draft

W tegorocznym drafcie Philadelphia 76ers wybrała Tyrese Maxey’a (numer 21), Isaiaha Joe’a (numer 49) oraz Paula Reeda (numer 58). Sixers zdecydowali się także na Tylera Bey’a (numer 36), którego jednak oddali wraz z Joshem Richardsonem do Dallas Maversicks.

Tyrese Maxey to utalentowany combo-guard, który spędził jeden sezon w Kentucky ze średnimi 14.0 ppg, 4.3 rpg i 3.2 apg w 34 minuty gry. Chociaż jego skuteczność nie powala (42% z gry, w tym 29% za trzy i 32% z półdystansu) jest to wybór powszechnie chwalony ze względu na agresywność po obu stronach parkietu, wielki potencjał strzelecki i umiejętność wykreowania sobie rzutu. Maxey ogromnie cieszył się z wyboru i był bardzo emocjonalny podczas wywiadu po drafcie w którym zapewnił, że Sixers nie będą tego żałować – zobaczcie sami:


 
Isaiah Joe to rzucający obrońca, który grał przez dwa sezony w swoim rodzinnym Arkansas, zdobywając 15.2 ppg, 3.4 rpg, 1.7 apg, 1.5 spg w 32 minuty na parkiecie i to mimo kontuzji kolana, z którą zmagał się w pierwszej części sezonu. Dał się poznać jako dobry strzelec za 3 punkty (czwarte miejsce w kraju z 3.6 trafieniami w meczu przy 8 próbach), co mogło spowodować, że Sixers już przed draftem obiecali mu wybór. Chwalony był również za swoją defensywę, co czyni go idealnym zawodnikiem 3&D w warunkach NBA.
 
Paul Reed grał z kolei na uniwersytecie całe trzy sezony, notując 10.6 ppg, 7.5 rpg, 2.6 bpg, 1.9 spg w 23 minuty gry. Dał się poznać jako jeden z najlepszych blokujących w historii DePaul University na Florydzie. Porównywany do Nerlensa Noela (ale z większym potencjałem z dystansu), może się przydać jako zmiennik Embiida po pozbyciu się Ala Horforda.