Jordan McRae nie zagra w najbliższym sezonie w barwach 76ers. To nie podły żart, wybrany w darfcie z numerem 58. koszykarz właśnie podpisał roczny kontrakt z australijskim Melbourne United. Tam zarobi więcej, niż dostałby w NBA jako drugorundowy debiutant oraz nabierze doświadczenia przed powrotem do Sixers na sezon 2014/15, bo w Australii degradacja do D-League mu nie grozi.

Po tym jak Sixers w pierwszej rundzie wybrali Joela Embiida (będzie pauzowal prawdopodobnie cały sezon z powodu kontuzji) i Dario Sarica (opuści 2 sezony z powodu kontraktu w Europie), przed nowym sezonem emocjowaliśmy się już tylko dalszymi numerami w drafcie – McDanielsem, McRae, Micicem, Grantem. Po transferze Thada Younga wydawało się, że McRae dostanie więcej minut. Zapowiadało się ciekawie, bo zawodnik pierwotnie wybrany był przez Spurs (a ci mają nosa do dalszych numerów!) i był najlepszym strzelcem Sixers w lidze letniej.

Teraz sfrustrowany kibic Sixers może się już tylko snuć teorie spiskowe, czy w tym wypadku chodzi rzeczywiście o rozwój indywidualny i pieniądze, czy czasem McRae nie był za dobry latem, psując nieco plany na kolejny rok tankowania? Szkoda, bo tak ciekawy i dawno wyczekiwany draft zmusił nas do jeszcze większej cierpliwości i nie łudźmy się – w nadchodzącym sezonie z debiutantów pokazać coś może jedynie McDaniels. Chyba, że Sam Hinkie wymyśli jak się go pozbyć, na co ma jeszcze dwa miesiące…