Kim jest Ron Brooks?

Złośliwi twierdzą, że był jednym z nielicznych powodów, dla których warto było oglądać Philadelphię w tegorocznych play-offs. Ale Ron Brooks nie pojawił się znikąd. Już wcześniej widzieliśmy jego występy przed meczami Sixers, śpiewał także dla zespołów innych lig. Pewnie nie wiecie, ale regularnie koncertuje z własnym zespołem i ma nawet na koncie występy z Brucem Sprengsteenem oraz Steve Wonderem! Kim jest ten poruszający się na wózku inwalidzkim człowiek, który porwał kibiców na całym świecie swoją interpretacją amerykańskiego hymnu?

54-letni Ron Brooks pochodzi z Philadelphii. Był wcześniakiem, przyszedł na świat aż 3 miesiące przed terminem. To z tego powodu jest niepełnosprawny – urodził się ze zdeformowanymi nogami ze stopami w miejscu, w którym powinny być kolana jak sam wyjaśnia. Po porodzie oddano go do adopcji do domu dziecka opiekującego się niepełnosprawnymi sierotami. Mimo wszystko pozytywnie patrzył na świat:

Widziałem inne ograniczone fizycznie dzieci, które nigdy nie narzekały na swój los. Dlatego wiedziałem, że też dam radę przez to przejść.

Niestety w wieku 10 lat Brooks usłyszał od lekarzy, że obie jego nogi muszą być amputowane. Dopiero po operacji młody Ron stracił nieco ze swojego ducha. Z kryzysu pomogła mu wyjść inspirująca historia filmowego Rocky’ego Balboa oraz zamiłowanie do śpiewu, które zdefiniowało resztę jego życia. Pomógł przypadek, a dokładnie mówiąc terapia za pomocą muzyki, na którą został zapisany po amputacji.

Od tego momentu życie naszego bohatera nabrało tempa. W wieku 16 lat został adoptowany przez jedną z lokalnych rodzin. W szkole średniej zapisał się do chóru, pracował w rozgłośni radiowej oraz… był w drużynie wrestlingu. Został aktywistą na rzecz niepełnosprawnych. Stało się o nim na tyle głośno, że po skończeniu studiów w Villanovie w 1989 roku dostał zaproszenie do Białego Domu, gdzie przemawiał na prośbę George’a Busha. Jednocześnie jego kariera muzyczna nabierała tempa.

Niestety w 2008 roku pojawiły się kolejne komplikacje zdrowotne. Ron zaczął gwałtownie tracić wagę i nie miał apetytu. Zdiagnozowano u niego poważne problemy żołądkowe i cysty na przełyku na skutek nieodpowiedniej diety. Brooks był pewien, że nie będzie już mógł śpiewać. Po 4 miesiącach rehabilitacji opuścił jednak szpital. Jak widać ma się dobrze i do dzisiaj żyje swoją pasją, podbijając serca kibiców.

 
Tekst oparty na artykule Boba Considine z nj.com.