T.J.McConnell

Informowaliśmy już o tym, że przedłużająca się kontuzja Jerryda Baylessa wykluczy go z pierwszych meczów sezonu. Okazuje się, że ostatnie prześwietlenia nadgarstka nie są dla zawodnika korzystne. Sixers wstrzymują się z prognozami odnośnie powrotu Baylessa do gry, zamiast tego konsultują się z kolejnymi lekarzami i “rozważają wszystkie opcje”. Jeśli nadgarstek będzie operowany, możemy tu mówić o kilku tygodniach, a nawet miesiącach pauzowania.

Nie powinniśmy się tym przesadnie martwić, bo przecież Sixers na pozycję rozgrywającego wciąż mają Sergio Rodrigueza, prawda? Otóż niekoniecznie. W filadelfijskich mediach Rodriguez jest raczej pomijany, a Keith Pompey pisze, że Hiszpan będzie walczył o miejsce w wyjściowej piątce z T.J. McConnellem, który świetnie spisuje się w spotkaniach przedsezonowych. Na dodatek trener Brett Brown zagalopował się mówiąc, że być może będzie trzeba szukać nowego rozgrywającego na rynku wolnych agentów. Po czym próbował odkręcić kota ogonem.

Trudno powiedzieć, o co w tej historii naprawdę chodzi. Wydawało się, że to Rodriguez będzie głównym rozgrywającym, bo inaczej po co przechodziłby z Euroligi do NBA? Jego udane występy na olimpiadzie miały tylko świadczyć na jego korzyść. Bayless miał być zmiennikiem Rodrigueza, a McConnell (który faktycznie jest utalentowanym zawodnikiem i zasługuje na coraz więcej minut) miał być trzeci w rotacji. Tymczasem wygląda na to, że czekają nas niespodzianki w składzie i pierwszej piątce.