Za nami drugi i miejmy nadzieję ostatni sezon “tankowania”, albo używając ładniejszego określenia: budowania składu, zbierania perełek z draftu i wyławiania talentów spoza ligi. Sezon, który był z góry skazany na porażkę, w którym kibice Sixers mieli wstydzić się swojego zespołu, można spokojnie zaliczyć do pozytywnych niespodzianek i to z kilku powodów.

PO PIERWSZE – WYNIKI

Sixers wprawdzie wygrali tylko 18 spotkań, ale większość typów sprzed sezonu nie dawała im szans nawet na 10 zwycięstw. Udało się wygrać prawie tyle, ile przed rokiem, na dodatek mimo ciężkiego początku rozgrywek spowodowanego kontuzjami (seria 0-17) udało się uniknąć większych “blow-outów”. Małe pocieszenie, że Sixers nie są tez czerwoną latarnią NBA – gorzej od nich wypadli Wolves i Knicks, którym przecież w rankingach dawano lepsze miejsca! I to wszystko mimo aż 41 różnych wyjściowych składów (!!!) oraz aż 25 zawodników, którzy wyszli na parkiet w uniformie Philly. Biorąc pod uwagę progres, jaki Sixers poczynili w defensywie, rozwój niemalże każdego z graczy, należy tylko bić brawa Brettowi Brownowi, który okazał się być odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku.

PO DRUGIE – POZYTYWNY NOEL!

Zgodnie z oczekiwaniami zagrał Nerlens Noel (9.9 ppg, 8.1 rpg, 1.7 apg, 1.8 spg, 1.9 bpg), który rozkręcał się wolno, ale sezon skończył z opinią “bestii defensywnej” i jest jednym z faworytów do nagrody Debiutanta Roku. Możemy już chyba odetchnąć z ulgą, nie martwić się o to, jak Noel poradzi sobie w duecie z Joelem Embiidem i przede wszystkim przestać martwić się o stan jego zdrowia, w związku z kontuzją jaka wykluczyla go na rok gry. Z tego samego powodu możemy patrzeć optymistycznie na stan zdrowia Embiida.

PO TRZECIE – WYŁOWNIONE TALENTY

Chociaż straciliśmy Michaela Cartera-Williamsa (co za niego dostaniemy – okaże się prawdopodobnie dopiero w drafcie 2016 roku) oraz K.J.McDanielsa (a może wróci do nas latem jako wolny agent?), to udało się wyłowić kilka talentów dosłownie znikąd. Niezauważeni przez inne kluby Robert Covington, Ish Smith i Thomas Robinson są warci zatrzymania i inwestowania w ich talent. To więcej, niż można było sobie wymarzyć przed rozgrywkami. Kilku innych graczy, wcześniej nigdzie niechcianych, może spodziewać się zatrudnienia przez inne kluby w przypadku zwolnienia z Philadelphii.

I CO DALEJ?

Jeśli latem nie nastąpi nic nieoczekiwanego, to w kolejnym sezonie skład Sixers wygląda już dużo lepiej. Do gwiazd zespołu (Joel Embiid, Nerlens Noel + tegoroczny wybór draftu) może dołączyć kilku naprawdę wartościowych talentów (Tony Wroten, Robert Covington, Ish Smith, Jerami Grant, Jordan McRae, Thomas Robinson) i być może któryś z weteranów (Jason Richardson, Luc Mbah a Moute).

Nie zapominajmy o tym, że w pierwszej rundzie tegorocznego draftu Sixers poza swoim wyborem i wciąż mają szanse na ten od Miami Heat. W drugiej rundzie Sixers mają łącznie aż siedem wyborów! To oznacza możliwe handlowanie pickami, małe transfery lub znowu wybieranie zawodników, którzy szybko w NBA się nie pojawią. Albo zaciętą walkę o pozycje i koniecznośc pożegnania się z wieloma graczami, którzy w tym sezonie mieli swoją rolę w zespole.