Których z obecnych zawodników zobaczymy w sezonie 2017/18?

Ochłonęliśmy już nieco po sezonie 2016/17, który Philadelphia 76ers zakończyła z bilansem 28-54. W związku z najbliższym draftem, prawdopodobymi transferami i spodziewaną aktywnością na rynku wolnych agentów latem, skład Sixers na kolejny sezon może ulec poważnym zmianom. Poniżej oceniamy i przewidywujemy, ktorych z obecnych zawodników Bryan Colangelo powinien zatrzymać, a których pożegnać.

Sergio Rodriguez (7.8 ppg, 2.3 rpg, 5.1 apg): Hiszpan po latach wrócił do NBA i chociaż był to powrót udany, to mam jednak niedosyt. W jego grze zabrakło “pazura”, czy większego wpływu na któregoś z kolegów. Ostatecznie z pierwszej piątki wygryzł go McConnell. W przyszłym sezonie Rodriguez mógłby być rezerwowym, ale skoro głównym rozgrywającym ma być Simmons, to Hiszpan w składzie jest zbędny.

Joel Embiid (20.2 ppg, 7.8 rpg, 2.1 apg, 2.5 bpg): Po kapitalnym debiutanckim sezonie Embiid udowodnił, że jest ogromnym talentem i był wart pierwszej, a nie trzeciej pozycji w drafcie. Okazało się, że porównania z Olajuwanem nie były przesadzone. Embiid oczywiście zostaje i ma być filarem zespołu, ale ma też wciąż do udowodnienia, że jego zdrowie nie przeszkodzi mu w karierze NBA. Zaledwie 31 rozegranych spotkań od draftu 2014 może niepokoić…

Robert Covington (12.9 ppg, 6.5 rpg, 1.5 apg, 1.9 spg, 1.0 bpg): Rozegrał tragicznie słaby początek rozgrywek (niecałe 8 ppg na 30% skuteczności w październiku i listopadzie), ale pobierał się psychicznie, zaczął grać nawet lepiej niż w poprzednim sezonie i stał się jednym z kluczowych i najbardziej wszechstronnych zawodników w zespole. Po przerwie na Weekend Gwiazd zdobywał świetne 16.3 ppg, 7.5 rpg, 1.4 apg, 1.9 spg i 1.4 bpg!!! W przyszłym sezonie bardzo się przyda.

Richaun Holmes (9.8 ppg, 5.5 rpg): Już w poprzednim sezonie Holmes miał przebłyski, ale teraz dostał więcej minut, a wraz z odejściem Nerlensa Noela nawet szansę na grę w wyjściowej piątce (w całym sezonie jako starter zdobywał 14.0 ppg, 7.2 rpg, 0.9 bpg). Jego energia, wola walki, poziom rywalizacji budzą szacunek. Chociaż brakuje trochę umiejętności po obu stronach parkietu, to Holmes ma ogromny potencjał, żeby zostać wartościowym zmiennikiem Joela Embiida.

Jahlil Okafor (11.8 ppg, 4.8 rpg, 1.2 apg, 1.0 bpg): Wielu kibiców nie widzi Okafora w składzie i miniony sezon pokazał, że miejsca w Sixers rzeczywiście dla niego nie ma. Pomijając już fakt niedopasowania stylem gry do Embiida, to i bez tego gołym okiem widać, że Okafor przeżył spory regres formy. Nawet kiedy dostał na dłużej rolę startera po odejściu Noela i kontuzji Embiida, nie pokazał tak naprawdę niczego nowego. Defensywa w stylu Jamesa Hardena przyprawia o ból głowy, dlatego Okafor ostatecznie opuścił aż 32 spotkania. W przyszłym sezonie chcę go zobaczyć w barwach innego zespołu, w którym być może lepiej się sprawdzi.

Timothe Luwawu-Cabarrot (6.4 ppg, 2.1 rpg, 1.1 apg): Długo trwało, aż zeszłoroczny debiutant zaznaczył swoją obecność w lidze. Najpierw czekał na debiut, potem grał ogony. Z trwaniem sezonu (oraz z wydłużaniem się listy kontuzjowanych zawodników) dostawał więcej minut, a ostatnie 19 spotkań rozegrał nawet jako starter, będąc często najlepszym zawodnikiem na parkiecie. W marcu zdobywał już 9.3 ppg, 3.8 rpg, 1.6 apg, a w kwietniu 18.3 ppg, 3.3 rpg, 2.3 apg, 1.8 spg! Aż boli w oczy brak TLC w NBA Rookie Ladder. Tak czy inaczej, zawodnik warty zatrzymania i obserwacji.

Alex Poythrees (10.7 ppg, 4.8 rpg): W Sixers rozegrał zaledwie sześć spotkań i chociaż wstydu sobie nie przyniósł, to zdecydowanie nie jest to zawodnik, którego Philadelphia potrzebuje na tym etapie “procesu”.

Nik Stauskas (9.5 ppg, 2.8 rpg, 2.4 apg): W minionym sezonie Stauskas poczynił postępy poprawiając niemal każdą swoją statystykę. Grał pewniej i równej. To zdecydowanie najlepsze jego rozgrywki w karierze i nic nie stoi na przeszkodzie, by zatrzymać Kanadyjczyka na kolejny rok, aby był niezłym wzmocnieniem z ławki.

Jerryd Bayless (11.0 ppg, 4.0 rpg, 4.3 ppg): Powracający po kontuzji Bayless rozegrał trzy przeciętne spotkania, nabawił się nowego urazu i odpoczywał przez resztę sezonu. Nie widzę dla niego miejsca w przyszłorocznym składzie – tym razem nie potrzebny Sixers kolejny rozgrywający, których w lidze pełno.

Gerald Henderson (9.2 ppg, 2.6 rpg): Wielka szkoda, że Hendersonowi brakuje wzrostu, bo centymetry wyraźnie przeszkodziły mu w zrobieniu większej kariery. Przygoda z Sixers była jak najbardziej udana, ale w związku ze wzmocnieniami jakie klub powinien poczynić w drafcie i na rynku wolnych agentów, czas ją zakończyć. W przeciwnym razie Henderson może być ostatnim SG w rotacji i będzie niepotrzebnie zabierał minuty młodszym kolegom.

Justin Anderson (8.0 ppg, 4.0 rpg, 1.4 apg): Zawodnik wcześniej mało znany, który w Philadelphii otrzymał swoją szansę i rozegrał zdecydowanie najlepszy sezon w karierze. Na dodatek Andersona całkiem przyjemnie się ogląda, ale podobnie jak w przypadku Poythreesa – na tym etapie przebudowy nie potrzebujemy go w składzie, chyba, że latem nie uda się dokonać wzmocnień na pozycji rzucającego obrońcy.

Dario Saric (12.8 ppg, 6.3 rpg, 2.2 apg): Chorwat zgodnie z obietnicą przeniósł się do NBA przy pierwszej możliwej okazji, chociaż oznaczało to dla niego dotkliwe straty finansowe. Rozkręcał się wolno, aby z miesiąca na miesiąc grać coraz lepiej (9.6 ppg, 6.0 rpg, 2.1 apg w listopadzie vs. 18.4 ppg, 7.0 rpg, 3.4 apg w marcu) i wraz z kontuzją Joela Embiida zostać liderem filadelfijczyków oraz faworytem do nagrody Debiutanta Roku. Saric ma jeszcze wiele, wiele do pokazania i możemy się nim wiązać przyszłość.

Tiago Splitter (4.9 ppg, 2.8 rpg): Splitter miał w Sixers w ogóle nie zagrać, ale w zdziesiątkowanym przez kontuzje składzie stało się inaczej i po przebytej kontuzji dostał szansę, aby popracować nad kondycją w 8 meczach. W przyszłym sezonie na pewno zobaczymy go w NBA, ale już w innym zespole.

Shawn Long (8.2 ppg, 4.7 rpg): Załapał się na 18 spotkań sezonu i okazał sporą niespodzianką. Sixers jednak nie potrzebują kolejnego skrzydłowego znikąd i jego dni w Philadelphii są już raczej policzone.

T. J. McConnell (6.9 ppg, 3.1 rpg, 6.6 apg, 1.6 spg): Po raz drugi z rzędu wystąpił w aż 81 spotkaniach, ale tym razem w ponad połowie z nich jako starter. W ponad 6 minut gry więcej niż przed rokiem, minimalnie pogorszył skuteczność, polepszył za to średnią punktową, średnią przechwytów i przede wszystkim – asyst (6.6 dało mu 13 miejsce w lidze). Zapomnijmy jednak o statystykach i słabym rzucie, bo przede wszystkim T. J. świetnym rozegraniem i ułatwianiem gry partnerom bezpośrednio był ojcem wielu zwycięstw Sixers w minionym sezonie. Dla mnie osobiście jest on pierwszym zmiennikiem Bena Simmonsa w przyszłym sezonie.