Magic – Sixers 111:130

Philadelphia na mecz z Orlando wyszła w składzie: Robert Covington (SF), Dario Saric (PF), Joel Embiid (C), J.J. Redick (SG), T.J. McConnell (PG). Ben Simmons był zmuszony pauzować w tym spotkaniu z powodu urazu łokcia.

76ers zagrali fenomenalnie. Nasza obrona spisywała się na medal…na złoty medal. T.J. nie mógł lepiej zastąpić Simmonsa. Chłopak kreował grę, wyznaczał tempo, zbierał, rzucał trójki, wjeżdżał pod kosz, a jego no-look-pass do RoCo był po po prostu palce lizać. I nie dziwi chyba nikogo, że to McConnell został playerem of the game. Jeżeli chodzi o rzuty za trzy, to w tym spotkaniu była tylko jedna niepowtarzalna gwiazda – J.J. R3dick. Nasz SG rzucił 8/11 (!!!) i w 100% zasłużył sobie, aby jego nazwisko było pisane w ten sposób. Joel Embiid rzucił 18 pkt. zbierając 14 – krotnie, a Dario Saric jest coraz bliżej by znów co mecz grać na 100% swoich możliwości, bowiem dzisiaj rzucił 21 pkt. zbierając 7 – krotnie.  No i oczywiście w dalszym ciągu cieszymy się, że nowy kontrakt podpisał Robert Covington, gdyż jego gra jest w dalszym ciągu na najwyższym poziomie.

Orlando zagrało bardzo słabe spotkanie, nie widziałem dzisiaj drużyny. Ujęcia z kamer, kiedy zawodnicy siedzą zatroskani idealnie odwzorowuje ich nastroje jak i podejście do gry.

Kolejne spotkanie rozegramy już w poniedziałek (czasu amerykańskiego) z Cleveland Cavaliers.