Mavericks – Sixers 123:70

Wszyscy czekaliśmy na powrót Michaela Cartera-Williamsa i doczekaliśmy się. Szkoda tylko, że w meczu, w którym Sixers odnieśli 53-punktową (!) porażkę, co jest najgorszym wynikiem od 1993 roku, kiedy przegrali z nie istniejącymi już Seattle Supersonics aż 56 punktami.

Carter-Williams wyszedł z ławki i od razu był najlepszym punktującym, zdobywając 19 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst (ale też 6 strat). Z ławki wyszedł też Nerlens Noel. Zmian było więcej: K.J. McDaniels awansował do wyjściowej piątki – wypadł bardzo słabo, ale trudno obiektywnie kogos oceniać w meczu, w którym cały zespół został tak upokorzony i grał na 29% skuteczności. Zadebiutował Dre Gordon, który wprawdzie trafił tylko 1 z 4 rzutów, ale zebrał 5 piłek w 13 minut gry.

Kolejny mecz z Houston Rockets, być może wreszcie zobaczymy pierwszą piątkę z Carterem-Williamsem, McDanielsem i Noelem. Jedno jest pewne – gorzej niż z Mavericks nie będzie.

6 myśli na temat “Mavericks – Sixers 123:70

  • 14 listopada 2014 o 11:41
    Permalink

    Muszę powiedzieć, że wczoraj mialem zły dzień i wszystko mnie denerwowało. Oglądając mecze sixers, jak tylko widzę, że gra jest beznadziejna, to denerwuję się i zaraz to wyłączam, twój wczoraj trwa gra mnie uspokoiła. Może to przez ich skrajną beznadziejność, powiem nawet szczerze, że o pierwszej kwarcie liczyłem, że pytanie jakiś historyczny wynik. Lubię oglądać takie mecze, które przechodzą do historii, twej wolę, aby to drużyna której kibicuję wygrywała, ale wczoraj ta ich słabość aż bawiła. Wyglądało to jak gra drużyny NBA z zawodnikami znalezionymi gdzieś na ulicy, którzy pierwszy raz ze sobą grają. Pełno rzutów z nieprzygotowanych pozycji, pełno strat. W sumie można powiedzieć, ze sixers wczoraj nie urwiski rzutów z gry, nie trafiali osobistych, nie podawali dobrze,nie bronili, a co robili? Tracili piłkę, oddawali głupie rzuty, dawali Mavericks robić co chcą. Jednak nadal obstaję, że ilość wygranych w tym sezonie będzie większa, jak w poprzednich rozgrywkach. Pierwszy mecz dla MCW wosk dość słabo, szczególnie pierwsza połowa, zrzucam to po części na powrót po kontuzji, po części na beznadziejność reszty zespołu. Noel czy McDaniels też nie zagrali dobrze, a po poprzednich meczach wiadomo, że stać ich na więcej. Także myślę, ze przy normalnej dyspozycji MCW, McDsnielsa, Noela i Wrotena ten zespół zacznie nie tylko wygrywać, ale i zaskakiwać nas ze znacznie mocniejszymi rywalami

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2014 o 11:42
    Permalink

    Sorry za niektóre, słowa nie psujące do kontekstu, ale słownik na telefonie nieraz walki takie babole ;)

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2014 o 14:31
    Permalink

    Sznida jedno “ale”. Normalna dyspozycyjnoac zawodnikow, których wymieniles taka wlasnie jest. Jeden czy dwa mecze na wysokim poziomie, później beznadzieja. Oczekiwac musimy wiecej od MCW bo to jego drugi sezon, a rok temu pokazywal znacznie wiecej

    Odpowiedz
    • 14 listopada 2014 o 22:21
      Permalink

      Nie zgodzę się, że to jest ich normalna dyspozycyjność. MCW w poprzednim sezonie grał zdecydowanie lepiej. Wroten w obecnym sezonie jak i w poprzednim też grał lepiej, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że grał zdecydowanie lepiej. Podobnie zresztą jak Noel i McDaniels. Może to nie byli tytani w ofensywie, ale defensywa, w ich wykonaniu, wcześniej wyglądała zdecydowanie lepiej, zresztą w ataku też prezentowali się lepiej jak w z Mavs. Jedynie Sims nie pasuje do S5, ale jego nie ma kim zastąpić. Na ławce Davies i Mbah a Moute, może szału nie robią, ale zmiennikami powinni być porządnymi. Wiem, że obecny skład nie jest jakiś mocny, ale nawet dla takiego zespołu, takie mecze można uznać za wpadkę. W obecnych rozgrywkach Wizards też się nie popisali w meczu z Toronto, a początek sezonu przecież mają świetny. Więc wpadki mogą trafić się każdemu. Nie zdziwię się nawet, jeśli dzisiejszej nocy, w chęci sportowego odkupienia win, będą do końca walczyć o zwycięstwo, a rywal jest jeszcze mocniejszy.

      Odpowiedz
      • 15 listopada 2014 o 13:09
        Permalink

        Piszac ze to ich normalna dyspozycyjność mialem na myśli, ze to albo debiutanci, albo wciąż bardzo mlodzi zawodnicy, gdzie wachania formy to cos naturalnego i niestety równej i dobrej gry w tym sezonie nie uświadczymy. Nie mamy weteranów, którzy mogliby czegoś uczyc tych mlodych, oddaliśmy Thada który do tej roli nadawalby sie swietnie. Jest to grupa młodych utalentowanych graczy zdana na siebie i ucząca sie przede wszystkim na własnych bledach. Larry Brown o tym mówil i ja sie w pelni z nim zgadzam

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *