Furkan Korkmaz

Sezon 2020/21 niewątpliwie jest sezonem… dziwnym. Upakowane kalendarze i późno rozpoczęte rozgrywki, pełno nieobecności co mecz… Mimo wszystko gra toczy się dalej, a Sixers są jednymi z faworytów w walce o mistrzostwo. Jednak w przypadku nawet tak skróconego sezonu jak ten obecny niektórzy gracze cieniują po mocnym początku (Curry, Howard), a inni rozkwitają po słabym starcie (Green, Thybulle). Z radością na twarzy ogłaszam, że do tej drugiej grupy należy już wpisać Furkana Korkmaza!

Niektórzy z czytelników Sixers.pl mogli zorientować się po relacjach meczowych lub niektórych wpisach, iż nie jestem fanem Turka. Przez większość czasu spędzonego w ekipie Sixers jego przydatność bowiem mocno zależała od tego, czy wpadały mu trójki. Jeśli tak – miał rację bytu w naszej ekipie. Jeśli nie… Zastanawiać można było się co Furky robi w NBA. Do tego ma denerwującą dla mnie tendencję forsowania rzutów gdy tylko wpadną mu wcześniej dwie próby pod rząd. Wszystko fajnie Korki, ale pamiętaj, że nie nazywasz się Harden… Na plus zaliczyć można to, że zawsze widać świetny feeling boiskowy między nim a Simmonsem.

Brak powtarzalności w występach Turka sprawiała przez ostatnie sezony (oraz pierwszą część tego), że nie można było uznawać go za solidnego członka rotacji Sixers. Wpadał, wypadał, trafiał, nie trafiał… Przed Weekendem Gwiazd Furkan w 25 meczach (18.7 MPG) notował średnio 8 punktów, 2.4 zbiórki, 0.8 asysty, 0.6 przechwytu oraz 1 stratę na mecz. A do tego skuteczność 34.5% zza łuku i 38.3% z gryAre you furkin’ kidding me? Do tego jeszcze net rating na poziomie jedynie +2.2, co w przypadku członka ekipy o mistrzowskich aspiracjach jest całkiem kiepskim wynikiem.

W marcu i kwietniu jednak (22 mecze) Furky zaczął wyglądać znacznie lepiej. Ponad 11 punktów na mecz, blisko 42% skuteczności zza łuku, prawie dwie asysty na mecz i tylko 0.8 straty, net rating na poziomie +7.2… I do tego 1.4 przechwytu na mecz! Tym razem dobra gra Furkana nie ograniczyła się klasycznie do zasady “wpada do kosza, więc fani się cieszą”. Tym razem poprawę widać na naprawdę wielu płaszczyznach. Korkmaz chętniej dzieli się piłką, przestał być obciążeniem w obronie (i można spokojnie określić go jako lepszego obrońcę od Curry’ego, Miltona oraz Scotta – innych członków rotacji) i… my, oh my, jak pięknie ma ułożony nadgarstek!

W takiej dyspozycji w jakiej znajduje się ostatnio Turek trudno wyobrazić sobie rotację Sixers w play-offs bez jego udziału. Rozgrywki posezonowe mają to do siebie, że trenerzy wolą wykorzystywać mniejszą liczbę graczy, co sprawia, iż wielu grających w sezonie regularnym zawodników traci miejsce w rotacji w PO. W tym momencie oprócz Furkana i naszego “Big Three” zapewnione miejsca powinni mieć Green, Curry i Thybulle. O pozostałe dwa miejsca walczyć będą George Hill, Shake Milton, Mike Scott (mój pewniak na wypadnięcie z rotacji) i Dwight Howard. A może nawet Anthony Tolliver i Paul Reed?

A według Was jak będzie wyglądać rotacja Sixers na PO? I czy Furky utrzyma formę do końca sezonu? Piszcie w komentarzach!