Sport winien z założenia budzić pozytywne emocje. Oglądanie meczów swojej ulubionej drużyny, a przede wszystkim gry tak pięknej i złożonej jak koszykówka, powinno sprawiać wiele radości. Tej radości niestety nie było mi i prawdopodobnie większości fanów 76ers dane doświadczyć przez 95% czasu w ostatnich trzech sezonach. Ten ostatni zakończony bilansem 10-72 był najmniej entuzjastycznym z nich i to nie tylko ze względu na liczbę w rubryce zwycięstw.

Przed początkiem rozgrywek chyba tylko najbardziej optymistycznie nastawieni fani przewidywali, że drużyna z Philadelphii przekroczy granicę dwudziestu pięciu wygranych. Takie myślenie szybko zweryfikowała rzeczywistość, kiedy to Sixers ponieśli osiemnaście porażek z rzędu na początek sezonu. Koszykarze z Pensylwanii pierwsze zwycięstwo odnieśli dopiero pierwszego grudnia w meczu z drużyną, która ostatecznie zakończyła ten sezon z lepszym bilansem, ale w jego czasie na wszystkich jej szczeblach zostało podjętych zdecydowanie więcej absurdalnych decyzji niż w Philly i często była prześmiewczo nazywana objazdowym cyrkiem. Mowa oczywiście o Los Angeles Lakers.

Jednak nazywanie siebie mniej absurdalnym od tegorocznych Jeziorowców nie powinno być w żadnym stopniu uznawane za osiągnięcie. Szczególnie dlatego, że w Philadelphii nie było o wiele bardziej kolorowo. Sprowadzenie Jerry’ego Colangelo do pomocy w zarządzaniu organizacją wydawało się bardzo racjonalnym ruchem ze strony kierownictwa. Szkoda tylko, że Jerry zamiast zajmować się rozwojem drużyny i poprawą relacji, dbał przede wszystkim tylko i wyłącznie o interesy swoje… i swojego syna.

Doprowadziło to do ostatnio szeroko omawianej sprawy nie tylko wśród fanów 76ers, czyli rezygnacji ze stanowiska generalnego menadżera Sama Hinkiego. Cała ta sytuacja w dużym stopniu doprowadziła również do zachwiana czegoś, co w dużym stopniu pozwalało przez te ostatnie trzy lata oglądać zmagania drużyny z Pensylwanii – nadziei na lepszą przyszłość. Oczywiście po zmianach we front office, Sixers nie stracą nagle zasobów zebranych przez te ostatnie trzy sezony. Tylko, czy możemy zaufać osobom, które będą je wykorzystywały?

W obecnej chwili nie możemy oceniać, czy sezon 15/16 wraz z dwoma poprzednimi były straconymi. To zdeterminuję w dużej części nadchodzące lato i kilka następnych sezonów. Pierwszą okazją do tego będzie już majowa loteria draftu.

Na koniec Tomek Klimowicz wraz z Leszkiem Kwaśniowskim niezależnie od siebie wzięli pod lupę wszystkich zawodników z obecnego składu by ocenić, czy powinni oni powrócić w barwach Sixers w przyszłym sezonie. Zostawiam Was z nimi i pamiętajcie, Trust th… (autor: Bartosz Ziarkowski).

 

 

Jahlil Okafor (17.5 ppg, 7.0 rpg, 1.2 apg, 1.2 bpg)
Tomek Klimowicz: Nie będzie Debiutantem Roku, a kontuzje ograniczyły go tylko do 53 spotkań. Mimo to był najlepszym strzelcem zespołu, a jego ofensywne zagrania niejednokrotnie podbijały z fotela. Okafor wiele musi się jeszcze nauczyć, ale z całego zespołu ma największy potencjał bycia gwiazdą ligi. Niestety z ciężkim sercem, ale uważam, że powinien być wytransferowany za kogoś bardziej potrzebnego drużynie, bo ani stylem gry nie pasuje do Sixers, ani nie potrafi grać razem z Noelem czy Embiidem. ODCHODZI.

Leszek Kwaśniowski: Przez niektórych najbardziej niedoceniany, przez innych oceniany mianem jednego z największych talentów ostatnich lat. Zdobywał najwięcej punktów dla Sixers a póki był w pełni zdrowy, rywalizował o miano najlepszego pierwszoroczniaka. W ofensywie niezwykle trudny do powstrzymania. Przez moment było o nim głośno nie ze względów sportowych, mentalnie jednak bardzo pomogło mu przyjście Branda, co było widać również na parkiecie. Osobiście, nawet ze względu na trudności, wolałbym budować wokół niego niż Noela i prędzej oddałbym tego drugiego. ZOSTAJE.

Ish Smith (14.7 ppg, 7.0 apg, 1.3 spg)
TK: Przybycie Smitha pobudziło Sixers, którzy z miejsca zaczęli grać lepiej. Niestety energii starczyło tylko na miesiąc, po nim wpływ Smitha stawał się coraz mniejszy, mimo zdecydowanie najlepszych w karierze statystyk tego zawodnika. Smith powinien zostać w Sixers, gdzie z ławki będzie rozdawał asysty, kiedy już znajdzie się lepszy zawodnik na jego pozycję do wyjściowej piątki. ZOSTAJE.

LK: Swoim przyjściem ożywił będących w dołku Sixers. Potrafił wziąć na swoje barki odpowiedzialność końcówek. Co prawda nie zawsze się udawało wygrać w takich sytuacjach, jednak właśnie takiego spokoju i mądrego rozgrywania potrzeba do odnoszenia sukcesów. Asysty głównie na alley-oop do Noela to coś, czym niejednokrotnie żyła cała liga (dwukrotnie Assist of the Week). Potrzebny zespołowi jako backup jeśli uda się pozyskać lepszego PG. ZOSTAJE.

Robert Covington (12.8 ppg – 35% za trzy, 6.3 rpg, 1.6 spg)
TK: Covington miał mieć przełomowy rok, tymczasem przeszedł mały regres. Pod tym względem rozczarował. Mimo wszystko to utalentowany zawodnik, przydatny w ataku i w obronie, który jeszcze wszystkiego nie pokazał. Sixers potrzebują go na ławce rezerwowych. ZOSTAJE.

LK: Obok Marshalla jest to dla mnie największe rozczarowanie sezonu, pewnie głównie ze względu na pokładane nadzieje. Oczywiście początek sezonu to kontuzja i spudłowanie pierwszych 18 rzutów za trzy. Z każdym miesiącem dostawał więcej minut, w pięciu spotkaniach osiągnął 25 punktów. Nie wykorzystał swojej szansy na rozwój (średnie niższe niż rok temu) a okazji na tyle minut, co w tym sezonie, może już w NBA nie spotkać. Wymieniłbym go razem z Noelem (ew. Okaforem) za kogoś bardziej przydatnego. ODCHODZI.

Nerlens Noel (11.1 ppg, 8.1 rpg, 1.8 apg, 1.8 spg, 1.5 bpg)
TK: Od Nerlensa spodziewaliśmy się więcej w tym sezonie, ale wymówek jest kilka: kontuzje, gra na niekomfortowej pozycji i ograniczenie spowodowane Okaforem. Osobiście nie będę rozpaczał, jeśli Noel zostanie sprzedany, jednak wciąż widzę go jako przyszłość tego zespołu, znak firmowy Philadelphii i doceniam jego wkład w obronę, dlatego chciałbym, aby pozostał w Sixers. ZOSTAJE.

LK: Kolejny gracz, który podobnie jak Covington miał szansę na bardzo dużo minut, stanął jednak w miejscu z rozwojem. W stosunku do poprzedniego sezonu, trafia średnio o pół więcej rzutu więcej, oddając tyle samo prób. Inne statystyki już jednak nie wypadają tak kolorowo, w większości wypadł podobnie jak przed rokiem, jednak w niektórych (straty, bloki, a nawet skuteczność rzutów osobistych) – pogorszył się. Bez odpowiedniego rozgrywającego gubi się na parkiecie (vide: powrót Isha). Szkoda go oddawać bo potencjał ma ogromny i może być defensywną bestią w NBA, do tego szybko stał się twarzą Sixers. Jednak chyba bez zmiany środowiska o poprawę będzie ciężko. ODCHODZI (ew. Okafor, w zależności od korzystniejszej oferty).

Isaiah Canaan (11.0 ppg – 36% za trzy, 2.3 rpg, 1.8 apg)
TK: Caanan był fatalnym rozgrywającym, ale przydał się jako rzucający obrońca. To jednak zawodnik jakich wielu w lidze i jeśli Sixers mają odbić się od dna, to Canaan jest zbyt mało skuteczny i za mało wszechstronny, aby załapać się do składu. ODCHODZI.

LK: Do czasu przyjścia McConnella grał na rozegraniu i tym zniechęcił do siebie rzesze kibiców. Na swojej naturalnej pozycji było już lepiej. Patrząc na stosunek minut do rzutów za trzy, zdecydowanie najczęściej próbujący rzutów z dystansu zawodnik Sixers. Więcej takich rzutów trafiał tylko Covington, Canaan miał jednak od niego większą skuteczność. Jeśli Sixers mają iść do przodu – mogą tam spokojnie iść bez niego. ODCHODZI.

Hollis Thompson (9.8 ppg – 38% za trzy, 3.5 rpg)
TK: Ulubieniec trenera Browna i najlepszy strzelec za trzy w zespole, chociaż średnia punktowa tego nie pokazuje. Mnie kolejny sezon nie przekonał, przede wszystkim z powodu braku charakteru i nierównej gry. Mam nadzieję, że wreszcie opuści Philadelphię. ODCHODZI.

LK: Nigdy nie byłem fanem jego gry, zazwyczaj ratowała go skuteczność za trzy oraz sympatia trenera Browna. Rzut oka w statystyki – mimo najlepszego procentu rzutów z dystansu, próbuje rzucać rzadziej od Canaana i Covingtona. Jak dla mnie gracz zbędny. ODCHODZI.

Carl Landry (9.8 ppg, 4.1 rpg)
TK: Każdej drużynie potrzebny jest weteran, a Landry może być takim weteranem w Sixers. Nie tylko daje doświadczenie i energię kolegom, ale kiedy trzeba, potrafi jeszcze wyjść na boisko i zrobić coś dobrego (12.5 ppg, 5.1 rpg, 1.8 apg jako starter, głównie w końcówce sezonu). ZOSTAJE.

LK: Potrzebny w zespole jako weteran. Nagrodzony przez kibiców okrzykami „MVP” podczas ostatniego zwycięstwa w sezonie. Grał dużo mniej niż w poprzednim sezonie w barwach Kings, pomimo tego wszystkie statystyki miał lepsze. Często sadzany na ławce, żeby ustąpić miejsca młodszym – musi powoli przestawiać się bardziej na rolę mentora. ZOSTAJE.

Jerami Grant (9.7 ppg, 4.7 rpg, 1.6 bpg)
TK: Najlepszy (i najefektowniejszy) blokujący w drużynie, jest wszędzie na boisku i wnosi wiele energii na parkiet. W Grancie drzemie jeszcze spory potencjał i trzeba dać mu szansę na jego wykorzystanie. ZOSTAJE.

LK: Jeden z tych zawodników, który powodował, że mecze Sixers oglądało się przyjemniej. Dużo bloków, przyzwoita skuteczność rzutowa. W ostatnich meczach widać było, że pracuje nad rzutem za trzy, zwłaszcza z rogu boiska (9/35 trójek w sezonie w kwietniu, na skuteczności 43%). Widać że dużo pracuje nad grą, co w połączeniu z dużym potencjałem, może dać jeszcze lepsze wyniki. ZOSTAJE.

Nik Stauskas (8.5 ppg, 2.5 rpg, 1.9 apg)
TK: Stauskas bardzo długo się rozgrzewał i nie potrafił złapać rytmu. Potem miewał dobre spotkania, jednak pomiędzy nimi zawodził i grał bardzo nierówno. Miał być najlepszym strzelcem, a zakończył sezon ze skutecznością zaledwie 38% z gry. Wiązaliśmy z nim spore nadzieje, jednak okazało się, że to jednak nie ten kaliber zawodnika. ODCHODZI.

LK: Ciężko wydać jednostronny werdykt o sezonie Stauskasa. Wielokrotnie zmieniał styl swojej gry. Kto choć trochę śledził jego losy w debiutanckim sezonie ten wie, że zwłaszcza w końcówce obecnych rozgrywek był to zupełnie inny koszykarz. Jako przykład wystarczy podać wsady, których odradzano mu wykonywać w Sacramento. W Philadelphii dostał wolną rękę i potrafił to wykorzystać. Niestety wolnej ręki było za dużo, wyszło z tego wiele niepotrzebnych zagrań i rzutów, w tym niestety w wielu ważnych momentach. Spokojnie znajdą się lepsi. ODCHODZI.

T.J. McConnell (6.1 ppg, 4.5 apg w 20 minut gry)
TK: Duża wydajność, zaangażowanie w grę, unikanie kontuzji. Te cechy charakteryzują T.J.’a i to całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że nie znaleźli się na niego chętni w drafcie. Dodajmy do tego, że McConnell jest drugim najlepszym asystentem wśród debiutantów, a w przeliczeniu na 48 minut zajmuje szóste miejsce w całej lidze i już wiadomo, że przyda się w Sixers jako rezerwowy rozgrywający. ZOSTAJE.

LK: Objawienie sezonu. Niewybrany w drafcie, dla wielu z nas zaskoczeniem było pozostawienie go w „piętnastce”. On jednak nie zawiódł, notując w pierwszych spotkaniach 8,3 asysty na mecz. Po powrocie Marshalla, a potem sprowadzeniu Isha, stracił miejsce w pierwszej piątce. Ciągle jednak dawał ważne minuty. W ostatnim spotkaniu sezonu określony przez komentatorów jednym z zawsze myślących rozgrywających. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. ZOSTAJE.

Richaun Holmes (5.6 ppg, 2.6 rpg)
TK: Nie znamy Holmesa zbyt dobrze z powodu malej ilości minut, jakie otrzymał. Wiele razy jednak pokazał, że umie zagrać pod koszem i nie brak mu talentu czy zaangażowania. Jeśli starczy miejsca w składzie, dałbym mu jeszcze szansę w przyszłych rozgrywkach. Jeśli nie – nie powinniśmy płakać z tego powodu. ZOSTAJE.

LK: Kontuzje zabrały mu sporą część sezonu. Zaliczył jednak kilka dobrych spotkań dając wytchnienie zawodnikom pierwszej piątki. Efektowne zagrania pod koszem i ponad 50% skuteczności rzutowej – to atuty, które przekonują mnie do tego, że warto zostawić go na ławce w przyszłym sezonie. ZOSTAJE.

Elton Brand (4.1 ppg, 3.7 rpg)
TK: Brand miał być tylko mentorem i oferować doświadczenie, ale niespodziewanie zaczął grać i w ostatnich kilkunastu spotkaniach pokazał się z dobrej strony. Jego profesjonalizm i energia to duże plusy, ale z drugiej strony wiek robi swoje… Kto wie też, czy Brand nie zagrał już ostatniego meczu w karierze. Dlatego jednak lepiej w roli weterana sprawdzi się Landry. ODCHODZI.

LK: Brand wrócił z emerytury, aby być wsparciem dla młodszych, aby podzielić się swoim doświadczeniem. Sam najbardziej zapatrywał się na współpracę z Okaforem – i ewidentnie przynosiła ona skutki. W obliczu plagi kontuzji, 4 marca wybiegł na parkiet i dał ważne minuty w 17 spotkaniach. W składzie budowanym na młodym trzonie jednak może braknąć dla niego miejsca. Młodszy o 4 lata Landry, dysponujący podobnymi warunkami fizycznymi, dawał na parkiecie zdecydowanie więcej. ODCHODZI.

Kendall Marshall (3.7 ppg, 2.4 rpg)
TK: Największa wpadka sezonu. Zawodnik, który miał być podstawowym rozgrywającym, najpierw spadł do rezerw na rzecz niechcianego w drafcie debiutanta (McConnell), następnie został przesunięty na koniec ławki z powodu niechcianego przez osiem innych klubów zawodnika (Smith). Nie ma dla niego miejsca w Sixers, być może nie ma w całej lidze. ODCHODZI.

LK: Długo wyczekiwany przez kibiców na początku sezonu, zawiódł na całej linii. Kompletnie nie sprawdził się jako rozgrywający a właśnie na tę pozycję został sprowadzony do zespołu. Najlepszy mecz zagrał na sam koniec, kiedy wybiegł jako rzucający obrońca za obolałego Stauskasa. Do tego jeszcze pretensje do trenera o faworyzowanie Smitha i McConnella. Nie nadaje się. ODCHODZI.

Christian Wood (3.6 ppg, 2.2 rpg)
TK: Sixers wygrali tylko dziesięć spotkań z powodu obecności w składzie zawodników pokroju Wooda. Niestety NBA to nie liga dla niego. ODCHODZI.

LK: Jedno dobre spotkanie (15 punktów w 19 minut), trzy przeciętne, trzynaście bardzo słabych. 20-letni gracz nie jest jeszcze na poziomie NBA. ODCHODZI.

Joel Embiid (kontuzjowany)
TK: Zdaję sobie sprawę, jak ciężko wrócić do gry po takiej kontuzji, na dodatek po pauzowaniu przez całe dwa lata i to po niezbyt długiej karierze uniwersyteckiej. Jednak wciąż (może naiwnie) wierzę, że Embiid wróci do zdrowia i spełni pokładane w nim nadzieje, chociaż oczywiście na to trzeba czasu. Zostawiłbym go w zespole, bo pozbywać się go teraz nie ma sensu ze względu na bardzo małą wartość transferową, natomiast potencjalne korzyści jeśli jednak JoJo będzie zdrowy są zbyt duże, aby nie zaryzykować. ZOSTAJE.

LK: Kalka historii z zeszłego sezonu. Kontuzja, opuszczone całe rozgrywki. Pojedyncze filmiki z przygotowań w trakcie sezonu napawają nadzieją, jednak ja tę nadzieję w Embiida już straciłem. Nie oddawałbym go jednak z powodu zaniżonej wartości rynkowej – mimo braku wiary, chciałbym zobaczyć, na co go stać. ZOSTAJE.